Błędne koło???
Nasz Rząd skupuje na
rynku własny dług, który występuje pod postacią obligacji Bradyego. Obligacje te
powstały poprzez zamianę długu rządowego wobec banków zagranicznych. W ten
sposób ustanowiono standard pozwalający na handel naszym długiem na rynku
wtórnym. Jeśli cena takiego długu spadnie znacząco poniżej jego wartości
nominalnej (przykładowo można kupić obligację dającą prawo do ściągnięcia długu
w wysokości 100 dolarów, płacąc za nią 80 złotych - to wielkie uproszczenie
oczywiście), to często się zdarza, iż taki dłużnik sam wykupuje własny dług.
Lepiej bowiem wydać 80 dolarów niż 100. Jedyny problem to to, że 80 dolarów
trzeba zapłacić już w chwili zakupu takich obligacji, a 100 dolarów długu
przypisanego do takiej obligacji można spłacić za kilka-kilkanaście lat. Obecnie
w kasie państwowej wygospodarowano wolne środki i zdecydowano się właśnie na
ściągnięciu z rynku części obligacji Bradyego celem ich umorzenia. Niby wszystko
ładnie i pięknie.... Ja jednak lubię drążyć tematy dokładniej. Decyzja Rządu o
wykupie naszego długu byłaby jak najbardziej chwalebna, gdyby nie jeden mały
szczegół. W tym samym bowiem czasie, gdy z rynku znikaj.ą obligacje Bradyego,
pojawiają się nowe obligacje, ale już emitowane w Polsce (pięcioletnie,
dwuletnie, itp...). Nowo emitowane obligacje sprzedają się na przetargach z
rentownością przekraczającą 12-15% (w zależności od terminu wykupu tych
obligacji). Jak wiemy na nasze obligacje skarbowe ma wielki apetyt kapitał
zagraniczny, o czym świadczą olbrzymie nadsubskrypcje podczas kolejnych
przetargów na nie. Innymi słowy wygląda to tak:
Rząd wykupuje
obligacje Bradyego. Wcześniejszy posiadacz takich obligacji po odsprzedaniu ich
naszemu Rządowi uwalnia gotówkę. Gotówkę tę następnie kieruje do Polski, by
kupić nasze obligacje na przetargach. Rząd sprzedając obligacje na przetargach
uzyskuje środki, które może następnie przeznaczyć na wykup obligacji Bradyego.
Koło się zamyka. Za jakiś czas zniknie zadłużenie zagraniczne, ale w to miejsce
pojawi się krajowy dług publiczny. nie wiem, czy ta decyzja jest do końca
przemyślana. Czy nie lepiej spłacać niskie kupony odsetkowe od obligacji
zagranicznych niż wysokie kupony od naszych obligacji krajowych? Co prawda
istnieje jeszcze ryzyko kursowe. Jednak działania RPP sprzyjają takiemu
zamykania koła dla inwestorów zagranicznych. Nazwę może rzecz po imieniu. Dla
mnie jest to nic innego jak odsysanie kapitału z Polski ;-)
Dobra mam nadzieje,
że nie nadepnąłem na odcisk....
Dziś odbędzie się
posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Część banków inwestycyjnych
przewiduje obniżenie stóp o 25 punktów bazowych. Rynek międzybankowy nie
podziela jednak tego optymizmu. Kształt krzywej FORWARD jest bardzo płaski, co
oznacza brak oczekiwań na obniżkę stóp w ciągu najbliższych 2 miesięcy. Inaczej
jest w przypadku rynku lokat dolarowych. Tutaj oczekiwania na obniżkę stóp są
dużo większe.
U nas po
jednodniowej zwyżce ceny pieniądza, poziomy indeksów WIBOR wróciły do tendencji
spadkowej. Z niecierpliwością czekam na jakieś większe wahnięcie stóp w dół. Z
rozrzewnieniem wspominam czasy sprzed kilkunastu miesięcy, gdy stawki WIBOR
oscylowały w okolicach 13%. Teraz jest to kilka punktów procentowych wyżej
niestety, przez co kredyty gospodarcze oparte o indeksy WIBOR są nadal drogie.
Ale głowa do góry. Stopy musza wkrótce spaść mocniej, niż się wszystkim wydaje.
Nie wierzę w to, aby RPP dalej była tak nieugięta w swym dążeniu do utrzymania
stóp na tak wysokich poziomach jak teraz. Zagranica też to czuje i stąd tak
olbrzymi napływ kapitału na kolejne przetargi. Źle to się kiedyś skończy. Ale
póki co cieszmy się tanimi dolarami i markami ;-) (JM)



























































