Prezydent Węgier Andras Baka określił mianem „bezkrwawej rewolucji” wybory powszechne z 12 kwietnia oraz wydarzenia, które po nich nastąpiły. Polityk przedstawił taką ocenę w pierwszym wywiadzie w charakterze głowy państwa, udzielonym serwisowi Valasz Online.


Prezydent wybrany głosami posłów Tiszy premiera Petera Magyara ocenił, że wybory z 12 kwietnia i ich następstwa są „swego rodzaju rewolucją, która dobrze, że pozostała w bezkrwawej formie”. Baka wyraził pogląd, że zdecydowany wynik zwycięskich dla Tiszy wyborów przesądził kwestię „przekazania władzy”, ponieważ „w przeciwnym razie prawdopodobnie wybuchłaby rewolucja, która niekoniecznie byłaby bezkrwawa”.
„Węgrzy w zdecydowanej większości dali podczas wyborów jasno do zrozumienia, że nie chcą już żyć w systemie korupcji na skalę przemysłową, w którym muszą się bać i w którym z każdego kanału informacyjnego nieustannie sączy się przesadzona, fałszywa i głupia propaganda” - podkreślił węgierski prezydent.
Zaznaczył, że przed Węgrami stoi obecnie „podwójne zadanie”. „Z jednej strony, budowa nowego, europejskiego państwa – demokracji konstytucyjnej, w pełni respektującej zasady praworządności – oraz odbudowa zaufania w relacjach dwustronnych i na forum organizacji międzynarodowych. Z drugiej strony, konieczny jest demontaż poprzedniego systemu: postawienie przed sądem i pociągnięcie do surowej odpowiedzialności osób, które na różnych szczeblach odpowiadają za bezprawne działania poprzedniej władzy oraz za uwłaszczenie się na majątku publicznym” - wyliczył Baka.
Prezydent skomentował też swoją nominację na urząd głowy państwa. „Zaproszenie przyszło niespodziewanie, nagle, więc musiałem szybko zareagować” – powiedział. Wyjaśnił, że przyjął propozycję, ponieważ chciał, aby ta niezależna instytucja konstytucyjna „znalazła się na właściwym miejscu”.

Zaznaczył, że „obecnie pojawia się wiele kluczowych kwestii prawnych, czy to w kontekście przekształcania państwa, czy też prac nad nową konstytucją”. Popierając plan przyjęcia przez obóz Magyara nowej ustawy zasadniczej, Baka przyznał, że „nie da się stworzyć konstytucji, która byłaby ważna raz na zawsze i gwarantowała zasady demokratyczne aż po kres historii”.
Rząd Węgier zapowiadał, że referendum nad przyjęciem nowej ustawy zasadniczej mogłoby zostać przeprowadzone latem 2027 r. Wrześniowy sondaż Instytutu Publicus wykazał, że przyjęcie nowej konstytucji cieszy się poparciem 61 proc. Węgrów.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ rtt/





























































