W zeszłym tygodniu Komisja Europejska wyraziła zgodę na fuzję Unicredito Italiano i HVB. Z tego mariażu powstanie bank zatrudniający 126 tys. Ludzi, w tym 24 tys. w Polsce. Po zgodzie Brukseli Unicredito przystąpiło do porządków w krajach, w których wspólnie z HVB ma interesy. Najtrudniej pójdzie im z Polską, bo od kilku miesięcy Komisja Nadzoru Bankowego zastanawia się czy Unicredito, właściciel Pekao SA może przystąpić do przejmowania BPH. W piątek Komisja poinformowała, że czeka na dodatkowe dokumenty od Włochów. Zaprzeczyła jednocześnie aby brak zgody na fuzję miał podłoże polityczne (łączeniu Pekao SA i BPH sprzeciwia się PiS). Nadzór tłumaczy, że musi dokładnie przyjrzeć się fuzji, w efekcie której powstanie największy w Polsce bank, posiadający prawie 20 – proc. udział w rynku. Choć Komisja Europejska uznała, że konkurencja na naszym rynku nie jest zagrożona, to KNB podkreśla, że ma prawo do autonomicznej oceny.
Pojawiają się jednak głosy, że gra na zwłokę ze strony KNB ma swój cel, np. wynegocjowanie by centrum zarządzania grupą na Europę Środkową i Wschodnią znajdowało się w Polsce. KNB przedłuża procedury, a Włosi dostają po kieszeni. ( po zmianie przepisów giełdowych musieliby zapłacić o 20 proc. więcej niż pierwotnie zakładali).
Sytuacja jest trochę dziwna, bo obecnie Włosi chociaż są największym akcjonariuszem BPH, nie mają prawa głosu.
Sytuacji w Polsce przygląda się Komisja Europejska. Tak naprawdę nasz nadzór bankowy nie ma dużego pola manewru. Może wyrazić wątpliwości co do fuzji, powołując się na tzw. kwestie ostrożnościowe np. zachwianie stabilności nowopowstałej instytucji czy niejasne pochodzenie pieniędzy, z których finansowana jest inwestycja. Jednak tak naprawdę to Komisja Europejska ma wyłączne prawo do oceny wpływu fuzji na sytuacje na rynkową. (jeśli transakcja ma charakter europejski)
J.B.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza“


























































