Ant Financial – fintech „zbyt duży, by upaść”

analityk Bankier.pl

870 milionów klientów, największy na świecie fundusz rynku pieniężnego, własny system scoringowy i szybko rozwijająca się działalność pożyczkowa. To nie bank z globalnego top 10. Jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe, ale firma z sektora fintech może już zagrozić stabilności systemu finansowego najludniejszego państwa na świecie.

Sektor fintech kojarzy się zwykle z małymi, innowacyjnymi start-upami, które „podgryzają” regulowane instytucje finansowe. To oczywiście tylko wycinek krajobrazu, na który składają się dziesiątki tysięcy firm szukających nisz na styku finansów i technologii. Część z nich ma na tyle długą historię działania i skalę biznesu, że traktuje się je już jako część finansowego establishmentu – przykładem może być PayPal, współpracujący od lat z bankami i organizacjami kartowymi.

(Samsung)

Chociaż bankowcy nierzadko zwracają uwagę, że fintechy korzystają z łagodniejszych regulacji prawnych i infrastruktury już zbudowanej przez sektor, co stawia nowych graczy w uprzywilejowanej pozycji, to raczej nie wskazuje się na nie jako potencjalne zagrożenie dla stabilności całego systemu finansowego. W Chinach taki scenariusz jest już jednak zupełnie realny.

W ciągu kilku lat Ant Financial, holding który wyrósł z uruchomionego w 2004 r. schematu płatności online Alipay, stał się jednym z najważniejszych graczy na rynku finansowym. Na tyle ważnym, by zasłużyć sobie na etykietkę „zbyt dużego, by upaść” i wzbudzić nadzwyczajne zainteresowanie regulatorów.

Kolos wyrósł na płatnościach

Pierwszym historycznie i najważniejszym elementem imperium finansowego zbudowanego przez Jacka Ma jest Alipay – schemat obsługujący płatności internetowe i mobilne. Pod względem liczby przetworzonych operacji Alipay wyprzedził w 2017 r. kartowego potentata – organizację Mastercard. Wrażenie robi także liczba klientów – 620 milionów w samych Chinach i 870 milionów na całym świecie, włączywszy przedsięwzięcia, które firma prowadzi z różnymi partnerami.

Początki Alipay, podobnie jak często porównywanego z nim schematu PayPal, łączą się z platformą e-commerce. Schemat miał ułatwić rozliczenia pomiędzy użytkownikami serwisu Taobao. W 2010 r. stał się częścią grupy Alibaba, a następnie zaczątkiem holdingu Ant Financial, by później szybko rozwinąć się poza światem online. Mobilny portfel Alipay używany jest do płatności w fizycznych sklepach, zakupu biletów, rezerwacji restauracji, zapłaty za rachunki. Obrósł dodatkowymi funkcjami do tego stopnia, że może zastąpić całkowicie rachunek bankowy.

Już sama popularność Alipay (oraz jego największego, również niebankowego konkurenta – WeChat) stała się z biegiem czasu problemem dla chińskich banków. Użytkownicy przesyłają środki na swoje rachunki płatnicze Alipay, poza system bankowy. Pieniądz może później krążyć pomiędzy „portmonetkami”, a klienci pozbawiają w ten sposób taniego źródła finansowania instytucje opierające swoją działalność na depozytach ludności. Ant Financial szybko jednak wymierzył sektorowi kolejne ciosy.

Mobilny portfel okazał się wampirem

Drugą nogą chińskiego finansowego imperium stało się pozornie nieciekawe przedsięwzięcie – platforma pozwalająca inwestować w fundusze rynku pieniężnego. Yu’ebao, bo tak nazywa się fundusz, który zintegrowano z Alipay, dał w 2013 r. użytkownikom mobilnego portfela możliwość odkładania nawet niewielkich kwot i zarabiania kilkakrotnie więcej niż na lokatach bankowych.

Łatwość użytkowania i niski próg wejścia sprawiły, że propozycja szybko przyciągnęła rzesze oszczędzających. Minimalna wpłata mogła wynosić nawet 0,01 juana, a przenoszenie pieniędzy do funduszu i wypłata były darmowe. W 2018 r. Yu’ebao stał się największym na świecie funduszem pieniężnym gromadzącym ponad 1,7 bln juanów „drobnych ciułaczy”. Oznaczało to, że jak wyraził się jeden z chińskich komentatorów, Ant Financial „wysysa krew z sektora bankowego”. Wprawdzie pieniądze klientów częściowo trafiają z powrotem do instytucji, ale pod postacią negocjowanych, hurtowych depozytów – znacznie droższych dla banków.

W maju 2018 r. firma ogłosiła, że oferta funduszy zostanie poszerzona o dwa kolejne, bez limitów subskrypcji. Tymczasem liczba użytkowników Yu’ebao przekroczyła 400 milionów.

Fintech pierwszego wyboru

Ant Financial wykorzystał okazję, by wokół mobilnego portfela zbudować pełen pakiet usług finansowych, nie tylko „zamienników” bankowych lokat. Mając gotową platformę i olbrzymią bazę użytkowników, firma mogła z marszu atakować kolejne wycinki rynku.

Użytkownicy Alipay mogą od 2017 r. za pomocą aplikacji kupować ubezpieczenia różnego typu – od zdrowotnych do chroniących nieruchomości. Już w pierwszym miesiącu od startu przedsięwzięcia z oferty skorzystało 17 mln klientów. Dostawcami produktów ubezpieczeniowych są nie tylko towarzystwa, które zdecydowały się na współpracę z gigantem, ale również ubezpieczyciele powiązani z Ant Financial kapitałowo.

Firma oferuje także pożyczki i może pochwalić się równie spektakularnymi sukcesami, co na innych polach finansowej działalności. Gdyby Ant Financial był bankiem, zajmowałby drugie miejsce w Chinach pod względem wartości zaangażowania w kredytowanie konsumentów. Wartość portfela firmy szacowano w marcu 2018 r. na 600 mld juanów.

Jedną z usług cieszących się olbrzymim powodzeniem wśród klientów są mikropożyczki Huabei. Pozwalają one sfinansować zakupy online (w tym, oczywiście, na platformach Alibaba Group), jak również inne wydatki – na bilety kolejowe, a nawet operacje plastyczne. Większość pożyczkobiorców to osoby młode i nieubankowione – 60 proc. nigdy nie posiadało karty kredytowej. Dla chińskich millenialsów to często pierwszy kontakt z jakąkolwiek formą kredytowania, na tyle prosty i nowoczesny, że zetknięcie z tradycyjnym bankiem może później okazać się szokiem.

Pożyczki udzielone chińskim konsumentom nie w całości pozostają w bilansie Ant Financial. W ramach sekurytyzacji trafiają później na rynek finansowy –  w 2017 r. firma wyemitowała papiery zabezpieczone zobowiązaniami klientów o wartości 258 mld juanów.

Mając do dyspozycji olbrzymie zasoby danych o aktywności użytkowników, firma zdecydowała się także na kolejny krok – budowę własnego systemu scoringowego Sesame Credit. W kraju, gdzie system informacji kredytowej jest w powijakach, takie przedsięwzięcie mogło okazać się strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza, że Ant Financial ma dostęp do tzw. alternatywnych źródeł danych o wiarygodności klienta – jego aktywności na platformach e-commerce, transakcjach płatniczych, a nawet profilu w serwisach randkowych.

Olbrzym przyciąga uwagę regulatorów

Ant Financial wzrastał w warunkach wymarzonych dla fintechów – szybko rosnący rynek nie był skrępowany regulacjami. Firmie i jej niebankowym konkurentom (Baidu, Tencent) udało się skutecznie nadepnąć na odcisk bankom, a nawet zdominować niektóre obszary detalicznego rynku finansowego.

Złote czasy musiały się jednak skończyć, a od pewnego czasu wyraźnie widać, że chińskie władze chcą zaprowadzić porządek w obszarach do tej pory przypominających Dziki Zachód. Presję odczuły najpierw platformy pożyczek P2P (z których spora część miała konstrukcję zbliżoną do piramid finansowych), a później crowdfundingowe i kryptowalutowe.

Pierwszą ofiarą starcia z regulatorami był system scoringowy firmy. Bank centralny zakazał instytucjom udzielającym kredytów korzystania z wynalazku Ant Financial. Pretekstem była „niewystarczająca dojrzałość” algorytmu.

Na drugi ogień poszły fundusze rynku pieniężnego pełniące rolę „skarbonek” dla użytkowników Alipay. Stały się one obiektem zainteresowania nadzorców, widzących w nich zagrożenie dla stabilności systemu. Już pod koniec 2017 r. firma wprowadziła limity wpłat i wypłat, co miało spowolnić wzrost giganta i zmniejszyć ryzyko płynności. Efekt był widoczny niemal od razu – w pierwszym kwartale 2018 r. napływ nowych środków do Yu'ebao był najwolniejszy od premiery platformy. Nadzór finansowy wprowadził także reguły określające maksymalny udział poszczególnych typów aktywów w portfelu, co znacząco wpłynie na opłacalność oszczędzania omijającego sektor bankowy.

Od kilku miesięcy w mediach pojawiają się nieoficjalne doniesienia o przygotowywanych w Chinach regulacjach, które mają objąć holdingi działające w co najmniej dwóch segmentach rynku finansowego. Takie przedsiębiorstwa musiałyby otrzymać licencję od banku centralnego i spełniać wymogi kapitałowe przypominające te obowiązujące banki. Jest oczywiste, że jedną z najważniejszych „inspiracji” do zmian w prawie jest szczególna pozycja Ant Financial, firmy, która stworzyła coś na kształt wielkiego banku, ale skutecznie uniknęła najbardziej obciążających obowiązków.

Tymczasem Ant Financial zapowiada zmianę w modelu działalności. Zamiast skupiać się na płatnościach i usługach finansowych, ma dostarczać rozwiązania technologiczne dla sektora. W ciągu 5 lat takie usługi mają odpowiadać za 65 proc. przychodów. Udział wpływów z obsługi płatności w tym czasie ma się obniżyć z 54 proc. (w 2017 r.) do 28 proc. Naciski regulatorów sprawią zatem, że największy fintech stanie się mniej „fin”, a bardziej „tech”.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 5 glos_rozsadku

a kto nie ma "własnego systemu scoringowego"? Taki system to można zrobić w 5 min. Można też i zrobić w 5 lat.

! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

Brak wydarzeń

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.