|
Barańska jest jedyną z 34 zawodniczek objętych programem "Pekin 2008", która nie podpisała zgody na występy w biało-czerwonych barwach. - Nie chcę grać w reprezentacji - mówi twardo siatkarka. - Czy to tak trudno zrozumieć? Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja pracuję w klubie, tu zarabiam na życie i chcę mieć normalny urlop. To wszystko.
Miesiąc temu podczas konferencji prasowej padły jednak równie mocne deklaracje ze strony władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej i trenera Bonitty. Wobec siatkarek, które nie będą chciały występować w kadrze, będą wyciągane konsekwencje - z cofnięciem licencji włącznie.
- Trochę się tego obawiam - przyznaje Barańska. - Wiem, że mogą nawet nałożyć na mnie roczną karencję. Ale zdania nie zmienię. Teraz pewnie czeka mnie bardzo ciężka przeprawa, zacznie się ten cały szum, wyjazdy do Warszawy. Ale postanowiłam i koniec. - dodaje.
Co będzie, jeżeli PZPS faktycznie cofnie jej licencję? Nie jest wykluczone, że sprawa trafi na wokandę. - Jeżeli trzeba będzie, to pójdę do sądu - tłumaczy siatkarka. - Tak zarabiam na życie i mam prawo do pracy. Siatkówka to taki sam zawód jak sprzedawca czy urzędnik. Co mam zrobić, żeby dano mi spokój? Przecież nie można nikogo siłą zmusić do gry w kadrze.
Źródło: Super Express


























































