W głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru w wyniku ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela - poinformowała irańska państwowa telewizja.


„Kilka chwil temu część zakładów gazowych (rafinerii South Pars, położonej w mieście portowym Bandar Kangan na południu Iranu) została trafiona pociskami amerykańsko-syjonistycznego wroga” – podała irańska telewizja, cytując zastępcę gubernatora prowincji Buszehr..
Jak przypomniała agencja AFP, ogromne złoże South Pars/North Dome to największe znane złoże gazu na świecie, dzielone przez Iran z Katarem. Dostarcza ono około 70 proc. gazu ziemnego zużywanego przez Iran, który eksploatuje je od końca lat 90. XX wieku.
Według danych władz w Teheranie, w 2025 r. dzienna produkcja gazu w rafinerii South Pars osiągnęła rekordowy poziom 730 mln metrów sześciennych.
W czerwcu 2025 r. to złoże gazu w Zatoce Perskiej zostało zaatakowane przez Izrael, co sprawiło, że w South Pars doszło do potężnej eksplozji i pożaru.
Fires rage at the world's largest natural gas field South Pars, Iran, struck by Israeli-American forces, multiple phases of processing capacity critically hit and taken offline. pic.twitter.com/0PnhKHax0Z
— The Daily News (@DailyNewsJustIn) March 18, 2026
Wojna jednak nie skończy się "jutro". Rewanż jest pewny
Irańskie władze i dowództwo Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) już teraz zapowiadają bezwzględną odpowiedź. Z wcześniejszej retoryki Teheranu wynika, że odwet może objawić się intensyfikacją ataków balistycznych i dronowych.
Gdzie będzie celował Iran? Tam gdzie boli najbardziej, a więc kluczowa infrastruktura państw zatoki:
Saudyjskie rafinerie i zakłady przetwórcze Abqaiq i Khurais, terminal eksportowy Ras Tanura (największy tego typu na świecie), a w ekstramalnym przypadku i przy założeniu totalnej eskalacji być może nawet na zakłady odsalania wody w Dżubajl - które zaopatrują miliony Saudyjczyków.
Katarskie instalacje gazowe, przede wszystkim gigantyczny kompleks Ras Laffan – największy na świecie hub produkcyjny skroplonego gazu ziemnego (LNG). Na celowniku znajdzie się z pewnością również baza lotnicza Al Udeid, czyli kluczowe, wysunięte dowództwo sił amerykańskich (CENTCOM) w regionie.
W ZEA Iran mógłby powtórzyć manewr uderzenia w wizerunek bezpiecznej przystani dla biznesu (i turystyki), ale także paraliżując wyraźniej logistykę: terminal naftowy i rurociąg w Fudżajrze (Fujairah), stanowiący jedyną drogę eksportu ropy omijającą Cieśninę Ormuz, oraz potężny port Jebel Ali w Dubaju. W scenariuszu ostatecznym rewanż mógłby objąć pierwszą arabską elektrownię jądrową Barakah.
Wszystko to jednak przy założeniu, że Iran posiada jeszcze zdolność do tego typu operacji, ale przede wszystkim czy zdziesiątkowane, ale nie pozbawione opracyjności, władze zdecydowały by się na eufemistycznie mówiąc despreacki ruch.
Co jeśli się zdecyduje?
Mówiąc wprost: z każdym kolejnym doniesieniem z Zatoki Perskiej niebezpiecznie zbliżamy się do pełnej realizacji „czarnego scenariusza”. Jeśli zdesperowany Teheran faktycznie uderzy w saudyjskie terminale naftowe czy katarskie instalacje LNG, czeka nas historyczny szok podażowy.
Iran wstrzymuje dostawy gazu do Iraku
Wysoki rangą urzędnik iracki poinformował w środę agencję Reutera, że wstrzymane zostały dostawy gazu z Iranu do Iraku po ataku USA i Izraela na irański zakład gazowy South Pars, do którego doszło kilka godzin wcześniej. Teheran zaspokaja od 33 do 40 proc. zapotrzebowania sąsiedniego państwa na gaz i energię elektryczną.
Jak poinformował iracki urzędnik, po tym wydarzeniu Iran przekierował dostawy gazu na rynek krajowy.
Izraelskie media donosiły, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych. Armia Izraela nie odpowiedziała dotychczas na prośby mediów o komentarz.
Więcej o możliwych scenariuszach, w najnowszym odcinku "GPW" Bankier Voice Aleksander Ogrodnik rozmawiał z Krzysztofem Kolanym, głównym analitykiem Bankier.pl:
USA i Iran podpalili ropę. Kolany: Skończył się okres dezinflacji
Ropa znów stała się paliwem globalnego strachu. Wystarczyło kilka uderzeń, groźba blokady cieśniny Ormuz i rynek natychmiast przypomniał sobie, jak wygląda prawdziwy szok naftowy. Stawką nie są już tylko notowania surowca, ale ceny paliw, inflacja i kondycja całej gospodarki. Czy grozi nam powtórka z największych kryzysów energetycznych? O tym w najnowszym odcinku „Gospodarczego Punktu Widzenia" Aleksander Ogrodnik rozmawia z Krzysztofem Kolanym, głównym analitykiem Bankier.pl.
Oprac. AO
























































