REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

ASG, czyli więcej niż paintball

2009-06-02 15:19
publikacja
2009-06-02 15:19
Co jest potrzebne studentowi, do uprawiania ciekawego sportu? Rękawice, gogle ochronne, hełm, ciężkie buty. Poza tym kamizelka kuloodporna, pistolet maszynowy, granaty. Dziwne? Nie w świecie ASG.

Huk! Dym i świszczące w powietrzu kule. Wbiegają do pokoju i celują prosto w głowę. Nie znaleźli żadnego zakładnika. Tylko trzej terroryści, których błyskawicznie zdjęli. Teraz trzeba szybko oczyścić wszystkie pomieszczenia. Ciężkie zadanie. Muszą sprawdzić każde z trzech pięter. Pokój po pokoju. Muszą zajrzeć w każdą szczelinę zrujnowanych koszar. Od piwnicy po dach. Nie wolno ominąć nawet najmniejszego pokoiku na szczotki. Nie mogą sobie pozwolić na niedokładność. Każdy w zespole musi być maksymalnie skupiony. Wróg zna teren. Chwila nieuwagi, a seria z kałacha wytnie całą drużynę w sekundę.

-Czy ASG jest niebezpieczne? Nie – przekonuje Rafał, który na „strzelanki” chodzi od roku. - To bezpieczna zabawa. Czasem boli, jak dostaniesz serią po tyłku, ale to nic groźnego. Najważniejsze, żeby chronić oczy. Niby strzelamy małymi kulkami z plastiku, ale lepiej nie ryzykować – dodaje.

Na razie jest dobrze. Czteroosobowa grupa ubranych na czarno komandosów weszła do budynku. Nie natrafili na silny opór. Ale to tyko początek i oni o tym wiedzą. Wiele razy już to przerabiali. Wiele razy ćwiczyli. Wyglądają jak czarne żółwie ninja. Są uzbrojeni w karabiny, pistolety, strzelby, granaty. Na głowach mają czarne kewlarowe hełmy. Noszą kamizelki z kilkoma rodzajami granatów. Gdy się poruszają, doskonale się uzupełniają. Ich ruchy są perfekcyjnie. Nie ma tu żadnego przypadku. Każdy krok był ćwiczony do znudzenia. Wyglądają, jak wataha wilków. Ostrożnie badają teren, węszą w poszukiwaniu ofiary. Robią to cicho. Wszędzie może czaić się niebezpieczeństwo.

Celem antyterrorki jest odbicie zakładników. Nie zabicie terrorystów. Trzeba za wszelką cenę chronić życie porwanych. „Czyszczenie” pomieszczenia trwa cztery sekundy. W tym czasie człowiek może wziąć trzy łyki wody. Podstawowy problem to odróżnienie zakładnika od terrorysty. Niby nic. Jednak wszystko mogą skomplikować jednakowe stroje terrorystów i zakładników. Śmierć zakładnika, to porażka dla całej drużyny. - Zabawa jest naprawdę przednia - zapewnia Łukasz, który co tydzień jeździ „pobawić się w wojsko”. - To coś lepszego od paintballa. Duży realizm i genialna atmosfera prawdziwej wojny. To świetne uczucie, kiedy trzymasz w rękach broń, która wygląda jak prawdziwa, tylko na plastikowe kulki! Ja wziąłem od taty strój wędkarza, który świetnie nadaje się jako kamuflaż na akcje w lesie – opowiada.

Nasza drużyna dotarła na miejsce. Stoją pod drzwiami. Wewnątrz na pewno jest kilka osób. Jest jeden sposób, żeby to sprawdzić. Ciężkozbrojni, czarni rycerze instynktownie ustawiają się do szturmu. Dwóch zajmuje pozycje po lewej stronie drzwi. Pozostała dwójka po prawej. Kilka chwil przed atakiem to najgorszy moment całej akcji. Czarna kominiarka nasiąkła potem tak, że aż przykleja się do twarzy. Słone kropelki spływają z czoła, do oczy i ust. Gorące powietrze utrudnia oddychanie. Kilkukilogramowa broń ciąży jak nigdy. Krew pulsuje na skroni, miażdżąc głowę. Za chwilę wejdą do pomieszczenia, żeby zrobić to, do czego zostali wytrenowani. Dowódca drużyny wykonuje w powietrzu ruch otwartą dłonią. „Wchodzimy”! Jeden z żołnierzy kopie w drzwi. Te wylatują z zawiasów. W pokoju już widzą przygotowanych na to wrogów. Raz! Raz! Raz….

- Ja za 350 zł kupiłem replikę legendarnego M16 – mówi Rafał. - Za taką cenę można kupić naprawdę dobry sprzęt. Wszyscy tutaj używamy „elektryków” czyli broni zasilanej z akumulatora. Jest lepsza od karabinów gazowych, czy sprężynowych. Ceny broni są różne. Można dostać niezawodny sprzęt za 400 zł, ale są modele nawet za kilka tysięcy. Trochę kosztują dodatki do broni. Na przykład podwieszany granatnik, kolimator (celownik optyczny), czy celownik laserowy. Ale to są bajery dla maniaków. Takie dodatki jak granaty, flashbangi, czy miny można zrobić w domu, instrukcje są na youtube – tłumaczy.

Nasi rozmówcy przekonują, że ASG nie jest drogi. Broń to koszt jednorazowy. Z kolei amunicja jest tania. Zwykłe gogle rowerowe wystarczą do ochrony oczu. Strój wędkarski może służyć za mundur. Właśnie dlatego zabawy airsoftowe zdobywają taką popularność. Nie jest to rozrywka dla całej rodziny. Raczej dla tych, których nudzą już gry i filmy wojenne.

Adam Stohnij
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Łatwiejszy dostęp do broni

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki