Po demonstracjach we Francji w sieci pojawiły się wygenerowane przez AI grafiki, w tym m.in. obraz starszej pary rzekomo okradzionej przez migrantów, który zdobył miliony wyświetleń. Jak oceniła dla PAP dr hab. Katarzyna Bąkowicz, silne emocje towarzyszące protestom sprzyjają rozpowszechnianiu dezinformacji.


Sobotnie demonstracje we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia oraz pogarszającemu się poziomowi usług publicznych przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Według mera Paryża Emmanuela Gregoire'a w niedzielę splądrowanych zostało około 30 sklepów.
Dr hab. Katarzyna Bąkowicz, medioznawczyni z Uniwersytetu SWPS, powiedziała PAP, że demonstracje, podobnie jak inne wydarzenia społeczne wywołujące silne emocje, są szczególnie podatne na dezinformację. – Wszędzie tam, gdzie dzieje się coś, co nas emocjonalnie porusza, pojawiają się fałszywe przekazy – zwróciła uwagę.
Jak wyjaśniła, dotyczą one najczęściej liczby demonstrantów, przebiegu wydarzeń, skali zniszczeń i liczby ofiar. – To są bardzo typowe przekazy, które mogą zostać zniekształcone ze względu na to, że dotarcie do źródła bądź potwierdzenie danej informacji, szczególnie dla kogoś, kto nie jest na miejscu, może okazać się trudne albo niemożliwe – zaznaczyła.
Jednym z przykładów manipulacji była grafika przedstawiająca rzekomo starsze małżeństwo w samej bieliźnie, otoczone na ulicy przez osoby ubrane na czarno. Według towarzyszącej jej narracji para miała zostać okradziona w Paryżu przez migrantów uczestniczących w zamieszkach. Jeden z wpisów na platformie X z tą grafiką uzyskał niemal 6 mln wyświetleń. Obraz trafił również do polskiej przestrzeni informacyjnej.

W rzeczywistości do takiego zdarzenia nie doszło, a grafikę wygenerowano za pomocą sztucznej inteligencji. Potwierdziło to narzędzie Google SynthID, które wykryło ślady użycia technologii Google AI. Na manipulację wskazują również szczegóły obrazu – przedstawiona na nim starsza kobieta ma tylko trzy palce.
Kolejnym przykładem są grafiki przedstawiające demonstranta przebranego za postać z kreskówki - Różową Panterę. Na jednej z najpopularniejszych ucieka on przed pojazdem wyposażonym w armatkę wodną. W tle widać francuską flagę i drogowskaz wskazujący m.in. plac Republiki w Paryżu.
Również w tym przypadku narzędzie SynthID wykryło ślady użycia sztucznej inteligencji. Grafika została przerobiona za pomocą narzędzi OpenAI. Do jej stworzenia wykorzystano zdjęcie z protestów w Kenii wykonane 25 czerwca ub.r. przez fotografa Reutersa Thomasa Mukoyę. Oryginalna fotografia przedstawia mężczyznę uciekającego przed pojazdem z armatką wodną. Na zmodyfikowanym obrazie zmieniono tło, napis na pojeździe oraz wygląd demonstranta.
W sieci pojawiły się także inne grafiki przedstawiające rzekomego demonstranta przebranego za Różową Panterę. Według narzędzia SynthID również zostały wygenerowane przez AI. Jeden z wpisów z takim obrazem uzyskał na platformie X ponad 3 mln wyświetleń.
Fałszywe informacje dot. zdarzeń we Francji dementowała również francuska prokuratura w Limoges. Odnosiła się ona do nagrań, na których widać dwóch policjantów, którzy mieli wynosić buty z jednego ze splądrowanych sklepów. Internauci oskarżali funkcjonariuszy o kradzież obuwia. Jeden z takich wpisów zgromadził 408 tys. wyświetleń.
Prokuratura wyjaśniła jednak w poniedziałek, w jednym ze swoich komunikatów, że sfilmowani policjanci działali na polecenie funkcjonariusza policji sądowej. Zebrane z witryny przedmioty miały być wykorzystane w dochodzeniu policji. Wobec autorów nagrania ma być wszczęte dochodzenie sądowe za zniesławienie. (PAP)
wm/ bst/





























































