Formalnie jesteśmy zarejestrowani, mamy możliwość zbierania podpisów w sprawie referendum lokalnego dotyczącego odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka - poinformował w czwartek radny Pioth Uhle. Za zbiórkę odpowiada stowarzyszenie SOS Wrocław.


O chęci zorganizowania referendum politycy i aktywiści związani ze stowarzyszeniem SOS Wrocław informowali już w ubiegłym tygodniu. Wskazywali wówczas m.in. na fakt, że nad prezydentem Jackiem Sutrykiem ciążą prokuratorskie zarzuty w sprawie afery Collegium Humanum. W czwartek poinformowali o wypełnieniu pierwszych formalności w sprawie referendum.
"Mamy przyjemność powiadomić państwa, że formalnie od wczoraj jesteśmy zarejestrowani, mamy możliwość zbierania podpisów w sprawie referendum lokalnego dotyczącego odwołania prezydenta Jacka Sutryka" - powiedział radny Rady Miejskiej Wrocławia Piotr Uhle, prezes stowarzyszenia SOS Wrocław.
Sutryk: Nie zajmuje się hucpą i pesudopolityką, tylko sprawami miasta
W ten sposób prezydent Wrocławia Jacek Sutryk odniósł się do rozpoczęcia zbiórki podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. jego odwołania. Podczas rozmowy z dziennikarzami Sutryk podkreślił, że nadal zamierza pracować dla Wrocławia i spotykać się z mieszkańcami.
"Nie zajmuję się tego typu hucpą i pseudopolityką są wydaniu pana (Piotra - PAP) Uhlego et consortes, my zajmujemy się po prostu miastem" - powiedział prezydent Wrocławia.
W zbiórkę podpisów zaangażowanych jest m.in. trzech radnych z opozycyjnego klubu "Naprawmy Przyszłość" i przedstawiciele kilkunastu stowarzyszeń i grup nieformalnych. Sutryk ocenił, że "są to samozwańczy liderzy, którzy twierdzą, że za nimi stoją jakieś duże środowiska, grupy obywatelskie".
"Ja akurat otrzymuję zupełnie inne głosy, głosy oburzenia od mieszkańców. (...) Osoby, które były uprzejme pokazać się na konferencji inicjującej referendum (w ubiegłym tygodniu - PAP), są to osoby dobrze nam znane od lat, będące w dużym sporze z miastem, nie akceptujące polityki miejskiej, generalnie nie zajmujące się miastem. Nie zajmujące się miastem, tylko sobą i pseudopolityką" - powiedział prezydent miasta.
Zdaniem Sutryka, organizacja referendum to strata pieniędzy i czasu dla Wrocławia i jego mieszkańców. Nie wierzy on w oddolność ogłoszonej inicjatywy twierdząc, że "proces zbierania podpisów to nie jest jakiś proces, który może się toczyć, że tak powiem, jakoś podprogowo".
"Ja będę robił wszystko, żeby zostali wyświetleni i patroni polityczni i patroni finansowi tego działania. Już nas dochodzą głosy o tym, że stoją jakieś zorganizowane grupy, które są opłacane. Nie wiem, czy tak jest. Jeżeli tak będzie, z całą pewnością będziemy to pokazywać i ujawniać. Tak być nie może" - powiedział Sutryk.
Sutryk podkreślił, że organizatorzy mają prawo próbować zorganizować referendum. Ocenił jednak, że "na tym etapie, kilka miesięcy po wyborach, rozliczanie prezydenta z jego obietnic wyborczych jest czymś niepoważnym". Zaznaczył przy tym, że jego obietnice są realizowane.
🛟 Zaczynamy zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Jacka Sutryka!
— SOS Wrocław (@SOSWroclaw) January 23, 2025
🛟 Chcesz zbierać podpisy wśród rodziny i znajomych? Nic prostszego! Pobierz wzór karty ze strony https://t.co/RKl1VJHy33, a po jej zapełnieniu skontaktuj się z nami. pic.twitter.com/TjhLBDAJFc
Aby referendum doszło do skutku, wśród mieszkańców Wrocławia trzeba będzie zebrać przynajmniej 50 tys. podpisów. Organizatorzy twierdzą, że na razie zgłosiło się ok. stu wolontariuszy. Będą widoczni dzięki specjalnym kamizelkom, można będzie ich spotkać w najbardziej uczęszczanych punktach miasta.
Zaangażowany w zbiórkę podpisów Damian Daszkiewicz mówił podczas konferencji prasowej, że od tego dnia "Wrocławianie pokazują czerwoną kartkę Jackowi Sutrykowi".
"Dość arogancji władzy, dość wykorzystywania miasta do swoich prywatnych celów, dosyć robienia z miasta prywatnego folwarku. Dzisiaj łączymy się ze wszystkimi ponad podziałami w celu przywrócenia Wrocławianom i Wrocławiankom godności" - powiedział Daszkiewicz.
Obecny na konferencji radny Jakub Janas ocenił, że zebranie 50 tys. podpisów w 60 dni, to spore wyzwanie, ale - jak przyznał - organizatorzy liczą na wsparcie mieszkańców miasta.
"To jest naprawdę duże wyzwanie, jednak uda nam się wtedy, kiedy wspólnie jako Wrocławianie i Wrocławianki podejmiemy je. Kiedy wspólnie zbierzemy te podpisy codziennie pracując na ulicach" - powiedział Janas.
Osoby chcące włączyć się w zbiórkę podpisów mogą znaleźć informacje na stronie internetowej www.soswroclaw.pl. (PAP)
autor: Michał Torz
mt/ mrr/


























































