Piątkowy poranek przyniósł dalsze osłabienie złotego. Pomimo dość umiarkowanego przekazu ze strony prezesa NBP kurs euro ciągnie ku linii 4,30 zł stanowiącej górne ograniczenie wiosennej konsolidacji.


W piątek o 9:50 kurs euro rósł o pół grosza, osiągając poziom 4,2850 zł. Może to być zatem szósta sesja z rzędu, gdy polska waluta traci względem euro. Od początku czerwca kurs EUR/PLN podniósł się już o ponad 5 groszy.
Jest zatem coraz bardziej prawdopodobne, że w najbliższym czasie kurs EUR/PLN zaatakuje linię 4,30 zł. Wyznacza ona górne ograniczenie wiosennego trendu bocznego i na gruncie analizy technicznej jest ona wyraźnym oporem. Ewentualne przełamanie tego poziomu implikowałoby wzrost kursu euro w okolice 4,40 zł. Czyli wartości nienotowanej od listopada 2023 roku.
- Odsunięcie w czasie obniżek stóp może opóźniać wciąż spodziewane przez nas osłabienie złotego w kierunku 4,30 - napisali w porannym raporcie ekonomiści Banku Millennium.
Podczas wyjątkowo krótkiej czwartkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie dalszych redukcji stóp procentowych. Lipcową obniżkę uzależnił od wyników nowej projekcji inflacyjnej oraz decyzji rządu w sprawie cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Na czerwcowych posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie obniżyła stóp procentowych po mocnej, 50-punktowej redukcji dokonanej w maju.
Wśród ekonomistów pojawiły się opinie, że Rada może nie spieszyć się z dalszymi obniżkami, co w średnim terminie byłoby czynnikiem sprzyjającym umocnieniu złotego w relacji do euro. Przypomnijmy, że w eurolandzie cykl łagodzenia polityki pieniężnej trwa w najlepsze i że w czwartek EBC po raz kolejny obniżył stopy procentowe o 25 pb.
Nadal czekamy też na rozstrzygnięcia na najważniejszej parze walutowej świata. W czwartek kurs EUR/USD był bliski ataku na poziom 1,15, co otwierałoby drogę ku 4-letnim szczytom z kwietnia. Historycznie osłabienie dolara korelowało z umocnieniem złotego względem euro. Ale od marca ta korelacja zanikła. W piątek rano dolar na polskim rynku kosztował 3,7431 zł i był o 0,7 grosza droższy niż dzień wcześniej. Kurs USD/PLN nadal porusza się w trendzie bocznym i dopiero trwały spadek poniżej linii 3,70 zł zmieniłby tu sytuację.
Frank szwajcarski drożał o przeszło grosz, osiągając cenę 4,5682 zł. Także w przypadku pary frank-złoty od kwietnia obowiązuje trend boczny, o zakresie 4,50-4,60 zł. Natomiast blisko wyłamania się górą z tegorocznej konsolidacji znalazły się notowania pary funt-złoty. O poranku brytyjska waluta kosztowała 5,0785 zł, a dzień wcześniej kurs funta zbliżył się do linii 5,10 zł. Czyli górnego ograniczenia obowiązującego od stycznia trendu bocznego.
KK



























































