Wygląda na to, że sprawdzają się prognozy pesymistów. Złoty od kilku dni słabnie, pomimo braku kolejnej obniżki stóp procentowych w NBP. Kurs euro dziarskim krokiem zmierza ku granicy 4,30 zł.


W czwartek o poranku wspólnotową walutą handlowano po cenie 4,2804 zł, a więc o 0,7 grosza powyżej kursu odniesienia. Dzień wcześniej euro kosztowało już prawie 4,29 zł i ostatecznie podrożało o ok. trzy grosze. Tylko przez ostatni tydzień kurs euro podniósł się z ok. 4,23 zł do blisko 4,29 zł.
W takiej sytuacji jest dość prawdopodobne, że kurs EUR/PLN w najbliższym czasie zaatakuje linię 4,30 zł. Stanowi ona górne ograniczenie wiosennego trendu bocznego i na gruncie analizy technicznej jest ona wyraźnym oporem. Ewentualne jej przełamanie implikowałoby wzrost kursu euro w okolice 4,40 zł. Czyli wartości nienotowanej od listopada 2023 roku.
ReklamaZobacz także
Generalnie na rynku w ostatnich tygodniach widać osłabienie sentymentu do złotego. Stało się to po tym, jak pod koniec lutego kurs EUR/PLN wyrównał 7-letnie minimum, a w ujęciu realnym (czyli po korekcie o inflację w Polsce i w strefie euro) polska waluta była najmocniejsza od 2008 roku. Teraz jednak złoty nie reaguje na pozytywne impulsy z rynków światowych, za to potrafi osłabiać się bez wyraźnych ku temu powodów.
Takim pretekstem z pewnością nie była środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów nie zmieniała stóp procentowych. Popołudniowa konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego może podpowiedzieć, czy Rada zdecyduje się na wznowienie (lub jak kto woli: rozpoczęcie) regularnego cyklu luzowania polityki pieniężnej już od lipcowego posiedzenia. Taki przynajmniej na ten moment jest rynkowy konsensus.
- Rano wsparciem dla euro i złotego mogą być lepsze dane o zamówieniach z Niemiec, ale oczekiwania na rychłe obniżki stóp mogą wywierać presję na złotego w dalszej części sesji - ocenili w raporcie analitycy Banku Millennium.
Z kolei analitycy PKO BP spodziewają się, że prezes Glapiński może przybrać nieco bardziej neutralną niż w maju postawę, sygnalizując, że dalsze decyzje RPP będą uzależnione od wskazań lipcowej projekcji inflacji. - T przekaz sprzyjałby spadkowi wycenianej przez rynek na 100 pb. łącznej skali obniżek stóp procentowych do końca 2025 r. z fundamentalną korzyścią dla złotego, który mógłby według naszej oceny powrócić do strefy 4,24-4,26 na EUR/PLN - napisali w swoim raporcie.
Warto przy tym odnotować, że wciąż sprzyjająca dla złotego jest sytuacja na najważniejszej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD porusza się powyżej poziomu 1,14, pozostając bardzo blisko tegorocznego maksimum (1,1573) z połowy kwietnia. Wybicie tego szczytu potwierdziłoby trend wzrostowy na „eurodolarze”, a słabszy dolar historycznie sprzyjał aprecjacji złotego.
Na razie jednak amerykańska waluta na polskim rynku kosztuje 3,7453 zł. Kurs USD/PLN pozostaje w lokalnym trendzie bocznym, od blisko dwóch miesięcy wahając się w przedziale 3,69-3,83 zł. Ale mocniejszy ruch w górę na parze euro-dolar mógłby zepchnąć notowania dolara poniżej dolnego ograniczenia tego kanału, co w takim scenariuszu implikowałoby najniższe notowania amerykańskiej waluty od czerwca 2021.
Za to bliżej górnego ograniczenia wiosennego „boczniaka” przesunęły się notowania franka szwajcarskiego. Kurs helweckiej waluty podniósł się do poziomu 4,5734 zł i znalazł się blisko linii 4,60 zł, poniżej której poruszamy się od połowy kwietnia. Stabilnie jest na parze euro-frank, gdzie szwajcarska waluta notowana jest powyżej historycznego minimum z kwietnia.
Nieco ciekawiej robi się za to na parze funt-złoty, która w czwartek o poranku zwyżkowała o prawie dwa grosze, docierając do poziomu 5,0836 zł. Tutaj oporem jest linia 5,10 zł, wyznaczająca górne ograniczenie tegorocznego trendu bocznego, zawierającego się w przedziale 4,90-5,10 zł.


























































