Chińska gospodarka wyraźnie spowalniała przed zaskakującą woltą władz ws. polityki "zero covid" - wynika z danych tamtejszego urzędu statystycznego.


W listopadzie sprzedaż detaliczna za Murem była o 5,9 proc. niższa niż przed rokiem, podczas gdy konsensus rynkowy przewidywał spadek o 3,6 proc. po obniżce o 0,5 proc. w październiku.
Produkcja przemysłowa wzrosła o 2,2 proc. - wolniej niż miesiąc wcześniej (5 proc.) i niż oczekiwali analitycy (3,6 proc.).
Wyraźne spowolnienie widać również w inwestycjach w środki trwałe. W okresie styczeń-listopad zwiększyły się o 5,3 proc. wobec spodziewanych 5,7 proc. oraz 5,8 proc. w okresie styczeń-październik.
Do 5,7 proc. z 5,5 proc. wzrosła stopa bezrobocia w miastach. W grupie osób od 16. do 24. roku życia spadła za to z 17,9 proc. w październiku do 17,1 proc. w listopadzie - podają statystycy.
Chińskiej gospodarce ewidentnie ciążyły covidowe restrykcje. Częste masowe testy, powszechne lockdowny i kwarantanny zniechęcały konsumentów do wydawania pieniędzy, a przedsiębiorców - do inwestowania w rozbudowę mocy produkcyjnych. Utrudniały również samą produkcję i transport. Do tego w końcu nadszedł spadek popytu zagranicznego na towary produkowane za Murem.
Marna kondycja gospodarki, a w efekcie również publicznej kasy (szczególnie na poziomie lokalnym) była zapewne jednym z czynników przemawiających za faktycznym zniesieniem polityki "zero covid" w dotychczasowym kształcie na początku grudnia. Nie wiemy, co skłoniło przewodniczącego Xi do wykonania tak gwałtownej, jak nietypowej dla niego wolty, ale problemy gospodarcze wydają się rozsądną odpowiedzią. Na razie - nieraportowana oficjalnie, lecz potwierdzana licznymi doniesieniami - wysoka fala zachorowań, m.in. w Pekinie, nadal nie pozwala chińskiej gospodarce wyraźnie przyspieszyć. Kolejne tygodnie i miesiące będą zapewne wciąż okresem wysokiej niepewności.
Maciej Kalwasiński
























































