Zamienić Londyn na Katowice? "Życz mi powodzenia" [Zawróceni]

2019-06-05 06:00, akt.2019-06-05 07:52
publikacja
2019-06-05 06:00
aktualizacja
2019-06-05 07:52
Bankier.tv

Życie w Londynie ma swoje ciemne strony, zwłaszcza ostatnio, jeśli pracuje się w branży nieruchomości. Po sześciu spędzonych tam latach Kinga właśnie wróciła z Anglii do Katowic. Będzie próbować tu sił „na swoim”, jako twórca internetowy.

Wracamy do serii reportaży „Zawróceni z emigracji”. Piszemy i mówimy w nich o dylematach i wyzwaniach stojących za ponowną przeprowadzką do Polski, po latach spędzonych za granicą.

„Mam wrażenie, że wiele osób idealizuje tę swoją Polskę. Wiadomo, że po 10-15 latach na emigracji nie pamięta się tego, co złe, tylko pozytywy. Jest więc idylliczne wspomnienie rodziny, świecącego słońca, bocianiego gniazda itd. Tymczasem zderzenie z rzeczywistością może być jak bolesny policzek. Ludzie, którzy wyjeżdżali po studiach, a później wykonywali proste prace, bo to im wystarczało do dobrego życia, wracają do Polski z zawodową dziurą w życiorysie. Trudno wtedy odnaleźć się na rynku pracy.”

37 tysięcy powodów do powrotu

Unika odpowiedzi wprost na pytanie, czy 37 tysięcy subskrypcji jej kanału (Kinga jest znana w sieci jako The PinkRook) to dostateczny powód, żeby wrócić do Polski. Chce spróbować żyć z publikacji na YouTube i nie kryje nadziei, że jej się uda. Od znajomych nie słyszy już tyle narzekań na warunki w Polsce, co kiedyś. A pamięta, jak inne rozmowy toczyli, gdy wyjeżdżała sześć lat temu. Teraz to w Wielkiej Brytanii nastroje robią się chmurne. Podejrzewa, że to najlepszy moment, żeby zacząć w Polsce od nowa. Jeszcze nie wie, czy ma rację, ale nie widzi powodu, by nie spróbować. A angielskie pensje?

„Jest taka mrzonka o życiu w Londynie, że się zarabia dużo pieniędzy. Generalnie to prawda, bo nawet minimalne zarobki są czterokrotnie wyższe od polskich. Ale koszty utrzymania są po prostu niebotyczne. Zwłaszcza w Londynie, gdzie wydatki na mieszkanie, transport, czasami wypad do kina czy na imprezę są olbrzymie. Paradoksalnie wydaje mi się, że w tym momencie zarabiając w Polsce w miarę normalnie, można sobie pozwolić na nieco więcej.”

No chyba że na Wyspach od lat prowadzi się własną firmę i zarabia krocie, jak wielu rodaków. Zaczynali na saksach, harując fizycznie dla innych przedsiębiorczych. Dziś, wciąż cenieni przez Brytyjczyków, mają swoje ekipy i nie narzekają na brak dobrych zleceń. Z powodu tych „łatwych” pieniędzy oni raczej nieprędko wrócą do kraju. Tutaj, co wciąż powtarza się w obiegowych opiniach, to nie jest kraj do zakładania własnego biznesu. Wielka Brytania przyzwyczaiła, jak proste i tanie może być prowadzenie swojej firmy. Polskę postrzegają jako odległą od Anglii o grube kilometry, nie tylko na mapie.

Ani Kinga, ani jej znajomi nie mają złudzeń, że po powrocie ktokolwiek rozwinie przed nimi czerwony dywan. Ale jeśli ktokolwiek naprawdę chciałby wyciągnąć rękę do emigrantów, polecają postawić właśnie na wsparcie przedsiębiorczości. Dla wielu etatowców powrót z Londynu nad Wisłę będzie swoistym awansem i może nawet szansą na rozwój. W tym samym czasie innych czeka zaczynanie wszystkiego od zera.

„Życz mi, żebym się odnalazła, szybko i skutecznie. Żeby mi się udało. Myślę, że się uda.”

Malwina Wrotniak

Polacy na Wyspach. Przeczytaj też:

Jakie są Wasze doświadczenia z emigracji? Czy znacie przypadki powrotów do Polski? Jak mocno brexit wpłynie na decyzje mieszkających tam rodaków? Zachęcamy do dyskusji.

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (24)

dodaj komentarz
monikaspychala_ptpl
Ja tez wlasnie wrocilam z emigracji. Z zupelnie innych stron bo z Portugalii. Po 6 latach (z przerwami) jestem w Polsce od kwietnia i dobrze mi :) Przynajmniej na razie! Życz mi żeby się udało!
bankierkomentuje
Oglądam regularnie paru Youtuberów więc życzę tej Pani powodzenia tylko żeby potem nie płakała że oglądalność spada, że nie ma dochodów itd. Juz widzialem troche porażek i dywergencje kiedy liczba subskrypcji rośnie szybko a oglądalność spada a to oznacza mniej kasy, gorsze reklamy lub wcale itd a wszystko przekłada Oglądam regularnie paru Youtuberów więc życzę tej Pani powodzenia tylko żeby potem nie płakała że oglądalność spada, że nie ma dochodów itd. Juz widzialem troche porażek i dywergencje kiedy liczba subskrypcji rośnie szybko a oglądalność spada a to oznacza mniej kasy, gorsze reklamy lub wcale itd a wszystko przekłada się na część finansowa i frustracje. To pozniej widac to we vlogach i wszelkich medialnych przekazach. Każdy dziś chce inspirować innych a często pośrednio POUCZAĆ wyrażając to poprzez masę fotek na Instagramie relacjonując całe swoje życie jaki/a to nie jestem COOL a kiedy nie puszcza z rana nowego zdjęcia w social media to deprecha przez cały dzień !!!
Przeczucia mam ze powoli moda na to mija więc zobaczymy niedługo jaki inny nowy zawód wymyśla sobie Milenialsi.

Pani z 37 tys subskrybentów ma tu aspiracje bycia Youtuberka - Influencerka - Pani z Insta :)
Znam takich co maja po 200 tys subskrybentów i płaczą bo zapewne brakuje do 1go.

Odnośnie imigracji to nie jest to łatwy kawałek chleba, znakomicie wiedza to nawet ci co im sie udalo. Te wszystkie chwalipięty ile to oni nie zarabiają itd należy brać przez palce. Przez kilkanascie lat mialem dostep do danych ile zarabiają Polacy za granica i musze przyznac ze 80% zarabia minimalna i troche wiecej, 10% lepiej niz przecietna, 7% tyle co Angole na tych samych stanowiskach a tylko 3% dużo. Dużo zarabiają freelancerzy oraz przedsiębiorcy (przede wszystkim budowlańcy ) prowadzący swoje firmy.

Problem tych ludzi często jest inny niż same zarobki bo będąc długo na emigracji, mając stały regularny dochód itd 98% osób nie potrafi tych pieniędzy zainwestować i zrobić to w najbardziej dogodnym momencie czyli kiedy jest tanio i nie pojawił się jeszcze tłum chcący skopiować tych co im się powiodło. Znam wiele osob co zakupilo nieruchomosci kiedys i dzis. Te zakupione kiedys trzymali dla siebie bo jak wrocimy na swieta to bedziemy tam mieszkac, drugim bylo szkoda bo ktos zniszczy. Tlumaczylem ze to zle myslenie bo wynajmujac je przez rok da to tyle zyskku ze stac cie bedzie na wynajecie hotelu na okres swiat itd dla calej rodziny i jeszcze zostana zyski. Teraz chca wynajmowac kiedy pojawilo sie na rynku wielu Januszy i Grażyn biznesmenow omamionych basniowymi opowiadaniami deweloperów o 7-8% zwrotu z inwestycji w nieruchomosci. Rzeczywistosc pokazuje jak bardzo zostali wy..... bo zwrot netto to czesto max 4%
Sztuka jest tak rozłożyć budżet aby min 10% było oszczędzanie, min 15% inwestowanie, część przeznaczona na zachcianki a reszta na utrzymanie. Tu Polacy się gubią ale Anglicy są jeszcze cieńsi, zresztą cieńsi są w wielu aspektach.
kali17
Ci co wyjechali za granice i wykonują prace fizyczne maja dziure w życiorysie - a ci niby specialiści co pracują za kieszonkowego na poziomie 4-5 tyś zł netto - to nie maja dziury w życiorysie? Ja pomimo posiadania studiów pracuje za granicą wyjechałem w 2004 roku mam dwa spłacone mieszkania w Polsce oraz 3 garaże, które Ci co wyjechali za granice i wykonują prace fizyczne maja dziure w życiorysie - a ci niby specialiści co pracują za kieszonkowego na poziomie 4-5 tyś zł netto - to nie maja dziury w życiorysie? Ja pomimo posiadania studiów pracuje za granicą wyjechałem w 2004 roku mam dwa spłacone mieszkania w Polsce oraz 3 garaże, które daja mi dochód miesieczny na poziomie 3 tys zł do tego dalej pacuje za granicą i spłacam tu dom. Znam bardzo dobrze język angielski. Ilu z tych co to maja ambitną pracę w Polsce w tych korporacjach ma spłacone mieszkanie przed 40-tym rokiem zycia? Wielu z tych z Mordora mieszka na wynajetych pokojach albo dojeźdza codziennie po 2 godziny w jedną stronęa o zalozeniu rodziny moga pomarzyć bo ich na to nie stać. Oczywiście mogą sie pochwalić ze pracuja w korporacji i raz w tygodniu moga sobie kupic kawe w Starbucks
bt5
Do janekmaly. Rzecz w tym że w godzinę to pomaluje amator i trzeba po nim robić od początku. W starych mieszkań nawijają się na wałek farby klejowe, trzeba to usunąć, trzeba poszpachlować dziury i większe nierówności, i już się razem robią 2-3 dni.
bt5
Do the_truth. Robotnik prosty czyli zdecydowana większość polskiej emigracji , czyli w okolicach minimum wage i tak nic już w UK nie zwojuje. Sama kwota wolna nie spowoduje zamożności jak nie ma szans na zakup ani nawet wynajem mieszkania. Żeby teraz dostać mieszkanie socjalne od gminy to nie ma jak kiedyś że w rok , lecz Do the_truth. Robotnik prosty czyli zdecydowana większość polskiej emigracji , czyli w okolicach minimum wage i tak nic już w UK nie zwojuje. Sama kwota wolna nie spowoduje zamożności jak nie ma szans na zakup ani nawet wynajem mieszkania. Żeby teraz dostać mieszkanie socjalne od gminy to nie ma jak kiedyś że w rok , lecz 5 lat trzeba czekać i nora do kapitalnego remontu. Nie mówiąc o tym że na takich dzielnicach łatwo Polak dostanie w czapę. A tak to nawet konkretnej kasiory się nie odłoży bo byle pokój 2000 zł, komunikacja okropnie droga. Może jako pracownik wykwalifikowany , ale i tu jest głównie przez agencje pracy tymczasowej czyli kalkulacje zarobkowe ładnie wyglądają tylko na papierze.
the_truth
Ogolnie czasy sa dla wiekszosci trudne bo Chinczycy wszystko robia za pol darmo. Jedyne wyjsce do byc profesjonalista tzn. IT albo lekarz. Ale ci wszedzie maja dobrze … pozdrawiam
Ps. co mnie denerwuje to ceny mieszkan w Polsce - mysle, ze komus zalezy na nakrecaniu tej banki albo utrzymania wysokich cen wynajmu albo kupna
ziombojmadafaka odpowiada the_truth
the_truth

To prawda, że chińczycy robią za pół darmo i produkować się nie opłaca.
Możesz kupić dowolną ilość sprzętu, maszyn, samochodów.
Energia elektryczna, podatki, tania sila robocza w azji, transport to wszystko powoduje, ze produkcja wiekszosci rzeczy w europie czy usa sie nie oplaca.

Wielu
the_truth

To prawda, że chińczycy robią za pół darmo i produkować się nie opłaca.
Możesz kupić dowolną ilość sprzętu, maszyn, samochodów.
Energia elektryczna, podatki, tania sila robocza w azji, transport to wszystko powoduje, ze produkcja wiekszosci rzeczy w europie czy usa sie nie oplaca.

Wielu ludzi jednak zapomina że kupić coś - to tylko połowa kosztów eksploatacji.
Druga połowa, to smary, oleje, awarie, częsci zamienne i roboczogodziny które to wszystko pochłania (od statku po samochód). A im starsza maszynka, tym wiecej szczegolnie godzin serwisu wciąga.

Każdy sprzęt jest awaryjny. Jeden bardziej drugi mniej.
I teraz - jak Ci maszyna za 500tys ojro padnie to co - kupujesz od razu nowa? Niech nawet wysla tego samego dnia - dostaniesz po 4-6 tygodniach a w tym czasie stoisz.
Wywalisz maszyne za 500tysi bo gdzies sie kabel przetarl, jakas krancowka sie zaciela i potrzebuje po prostu kilku godzin doswiadczonego technika?
Widziales kiedys co zostaje z silnika po 5000h bez wymiany oleju?
Zezlomujesz koparke, bo pojwily sie pekniecia spawow, ktore po prostu potrzebuja kilku godzin z dobrym spawaczem? Czas oczekiwania na element zamienny czesto jest abstrakcyjny typu - 24 tygodnie.

Ciagnac technika fabrycznego z chin - pozdrawiam, daj znac ile rachunek wyniesie i czas przestoju..

W calej europie mamy ten sam problem - nie ma kto sie ganiac z cala ta infrastruktura i maszynami.

Sporo jeździłem i odwiedzalem wiele zakładów przemysłowych, elektrowni, fabryk i tego typu miejsc.
Wszedzie ten sam problem - brak ludzi albo do produkcji, albo do utrzymania ruchu.

Szeryf w mojej robocie wygral kilka konraktow i nagle musi wyczarowac 15 mechanikow ciezkiego sprzetu. Wlosy z glowy rwie, a placi naprawde przyzwoite pieniadze.
On juz nawet nie obnizyl standardow zatrudnienia - co technik ma umiec. On po prostu urzadzil lapanke i dalej znalezc nie moze :)

I w samym srodku tego wszystkiego mały ja. Ktory kolekcjonuje co potrzeba i idzie na swoje zgodnie z zasada NaSwoim= ToCoZarabiaszUkogos x 4


the_truth
Robotnikom Anglia nadal sie oplaca, glownie dzieki wysokiej kwocie dochodu wolnego od podatku 12,5 tys £. Natomiast dla profesjonalistow, szczegolnie IT, juz nie tak bardzo. Po spadku wartosci funta w Warszawie zarabia sie prawie tyle co w Anglii. Natomiast co przekonuje mnie do pozostania w GB to bezstresowa praca i podejscie przelozonych Robotnikom Anglia nadal sie oplaca, glownie dzieki wysokiej kwocie dochodu wolnego od podatku 12,5 tys £. Natomiast dla profesjonalistow, szczegolnie IT, juz nie tak bardzo. Po spadku wartosci funta w Warszawie zarabia sie prawie tyle co w Anglii. Natomiast co przekonuje mnie do pozostania w GB to bezstresowa praca i podejscie przelozonych do pracownikow: partnerskie, a nie tak jak w Polsce, nakazowo - dyktatorskie oparte na strachu, ponizeniu i podlizywaniu sie.
bt5
Do Jasiek 2017. Jak podajesz takie przykłady dochodów z usług remontowych to chyba mieszkasz w Polsce w jakims super bogatym mieście , bogatszym od Warszawy. Przysyłają mi portale usługowe różne zlecenia i dziś np. widziałem jak na malowanie 1-ego pokoju w Warszawie zgłosiło się 8 oferentów za 300-700 zł , i to nie Do Jasiek 2017. Jak podajesz takie przykłady dochodów z usług remontowych to chyba mieszkasz w Polsce w jakims super bogatym mieście , bogatszym od Warszawy. Przysyłają mi portale usługowe różne zlecenia i dziś np. widziałem jak na malowanie 1-ego pokoju w Warszawie zgłosiło się 8 oferentów za 300-700 zł , i to nie robota z przygotowaniem na 3-4 godziny ale na 2-3 dni . I jak z tego wyjść chociaż 10 tys peelenów miesięcznie , mission impossible.
janekmaly
To jacyś amatorzy jeśli pomalowanie 1-go pokoju zajmuje im 2-3 dni. 300zł, 4-5h roboty, stawka całkiem niezła jak na pracę do której wystarczą chęci.

Powiązane: Zawróceni z emigracji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki