REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

18 zł powyżej pensji minimalnej. Realia kariery naukowej w Polsce

2025-10-22 13:00
publikacja
2025-10-22 13:00

Naukowcy na uczelniach, zwłaszcza w trakcie robienia doktoratu, słabo zarabiają, w związku z czym na uczelniach powstaje luka pokoleniowa. Szczególnie widać to w informatyce ze względu na duże dysproporcje wynagrodzeń między uczelniami a przemysłem - zwraca uwagę dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS prof. Piotr Sankowski.

18 zł powyżej pensji minimalnej. Realia kariery naukowej w Polsce
18 zł powyżej pensji minimalnej. Realia kariery naukowej w Polsce
fot. Evgeniy Kalinovskiy / / Shutterstock

Instytut jest ośrodkiem badawczo-rozwojowym działającym w obszarze sztucznej inteligencji, którego misją jest wsparcie rozwoju tej technologii w Polsce, poprzez tworzenie platformy łączącej środowisko akademickie z biznesowym. Obecnie trwa budowanie jego zespołów naukowych.

Gość Studia PAP pytany o kwoty, jakie w instytucie zarabiają informatycy, odpowiedział: staramy się płacić nie tyle stawki konkurencyjne na rynku, bo rzeczywiście w firmach prywatnych ludzie zarabiają więcej, ale na stanowisku doktoranta oferujemy stawki ok. 12 tys. brutto, a na postdoku (postdoktorat, postdoc to okres pracy badawczej po obronie doktoratu-PAP) ok. 15 tys. brutto.

Są to znacznie wyższe kwoty niż te, jakie otrzymują młodzi naukowcy na uczelniach. - Tu (na uczelniach - PAP) rzeczywiście jest bardzo słabo. Profesor - jeszcze można się zgodzić, że zarabia dość rozsądnie, około 10 tys. brutto. Natomiast (...) studia doktorskie są bardzo słabo opłacane, tzn. przez pierwsze dwa lata doktorant zarabia mniej niż minimalne wynagrodzenie - zaznaczył w środowej rozmowie w Studiu PAP prof. Sankowski, który jest jednocześnie pracownikiem Instytutu Informatyki na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego.

Zwrócił przy tym uwagę, że przy tak niskim wynagrodzeniu trudno jest myśleć o założeniu rodziny czy o normalnym życiu w dużym mieście.

- W związku z tym rzeczywiście mało osób wybiera karierę naukową. Na uczelniach obserwujemy już coraz większą lukę pokoleniową, bo coraz mniej młodych ludzi (...) wybiera karierę akademicką. Jest coraz mniej nauczycieli akademickich, którzy rzeczywiście mogą prowadzić zajęcia. Więc to jest coś, co musi się zmienić - podkreślił.

Zauważył, że jest to szczególnie widoczne w informatyce: - Te bardzo wysokie wynagrodzenia po stronie przemysłu powodują, że w informatyce młodzi ludzie jeszcze mniej chętnie wybierają karierę naukową, bo ta dysproporcja wynagrodzeń jest ogromna, prawdopodobnie około 10-krotna.

Brak inwestycji w naukę wypycha młodych naukowców z kraju

Konsekwencje takiego stanu rzeczy mogą być poważne. - Jeżeli ludzie rzeczywiście nie będą wybierali kariery naukowej w dziedzinie sztucznej inteligencji, to ta technologia nie będzie powstawała u nas. (...) Będziemy zależni od technologii dostarczanych z zagranicy, ze Stanów Zjednoczonych, a może z Chin - ostrzegł.

Według dyrektora Instytutu Badawczego IDEAS jest to o tyle niekorzystna sytuacja, że mamy w Polsce wielu utalentowanych informatyków, często laureatów międzynarodowych olimpiad i konkursów.

- Mamy wybitnych młodych informatyków. (...) Kształcimy ich świetnie. Niestety, oni w dużej mierze albo nie wybierają kariery naukowej, albo wyjeżdżają z Polski - ubolewał.

W projekcie budżetu na 2026 rok na szkolnictwo wyższe i naukę przeznaczono nieco ponad 1 proc. PKB. - Finansowanie z budżetu państwa na naukę spada. (...) Jest alarmująco niskie, bo zbliża się do 1 proc. PKB. I spada właściwie od 20 lat, od początku tego wieku - skomentował prof. Sankowski.

Niskie płace, brak perspektyw

Ten niewielki budżet, jak podkreślił informatyk, nie wystarcza na utrzymanie infrastruktury badawczej czy na podniesienie pensji młodym naukowcom, „bo w wielu instytucjach w Polsce właśnie ten doktor zarabia niewiele więcej niż pensja minimalna”.

- W instytutach PAN to mniej więcej jest chyba 18 zł więcej niż pensja minimalna - podał dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.

Uznał, że jeżeli chcemy, żeby Polska przeszła ewolucję, jeśli chodzi o motor napędowy gospodarki, to powinniśmy bazować na badaniach naukowych, na innowacyjnych produktach. Nie uda się to bez inwestycji w naukę. - Wydaje mi się, że brakuje woli politycznej - ocenił.

Zwrócił też uwagę, że powoli zmienia się nastawienie naukowców, którzy do tej pory nie narzekali, nie strajkowali, zawsze się godzili z negatywnymi zmianami w budżecie na naukę.

- Natomiast teraz rzeczywiście o tym mówią głośno, (...) jakie znaczenie ma nauka, jakie znaczenie ma finansowanie badań naukowych dla polskiej gospodarki - podkreślił.

Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)

mbl/ bar/ ktl/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Revolut chce być bankiem pierwszego wyboru
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (11)

dodaj komentarz
incitatus
Ktoś, dla kogo priorytetem są zarobki, a nie naukowa pasja, idzie do seminarium, nie na uniwersytet.
monuz
'Natomiast teraz rzeczywiście o tym mówią głośno, (...) jakie znaczenie ma nauka, jakie znaczenie ma finansowanie badań naukowych dla polskiej gospodarki - podkreślił.' - no to powoli w Polsce zauważa się to, co świat wie już od XIX wieku, no ale jaki kraj taki refleks
monuz
'na stanowisku doktoranta oferujemy stawki ok. 12 tys. brutto' :) :) :) jako osoba w temacie, podam realia: oferujemy ZERO zł, studia doktoranckie tylko na koszt bogatych rodziców lub męża, zatrudnienie po doktoracie jeden na stu z ustawionymi znajomościami, zajęcie wyłącznie dla znudzonych ludzi z bogatych domów, pensja 'na stanowisku doktoranta oferujemy stawki ok. 12 tys. brutto' :) :) :) jako osoba w temacie, podam realia: oferujemy ZERO zł, studia doktoranckie tylko na koszt bogatych rodziców lub męża, zatrudnienie po doktoracie jeden na stu z ustawionymi znajomościami, zajęcie wyłącznie dla znudzonych ludzi z bogatych domów, pensja profesora uczelni nawet nie dogania dyrektora podstawówki ze znajomościami u starosty, FAKT NIE MA OBOWIĄZKU ROBIENIA DOKTORATU, nic dziwnego, że jesteśmy 100 lat za Koreą Północną, oni choć swoją bombę atomową mają i rakiety zdolne dolecieć do USA :)
pablo33
Naukowcom mało? To niech znajdą inną pracę - stara bolszewicka śpiewka sfrustrowanych proletariuszy. Prawda jest taka, że właśnie odchodzą. Niedługo zostaną nieliczni, którym z różnych powodów na pieniądzach nie zależy i ci, którzy innej pracy znaleźć nie potrafią.

Ze mną już dwukrotnie kontaktowały się uczelnie chińskie,
Naukowcom mało? To niech znajdą inną pracę - stara bolszewicka śpiewka sfrustrowanych proletariuszy. Prawda jest taka, że właśnie odchodzą. Niedługo zostaną nieliczni, którym z różnych powodów na pieniądzach nie zależy i ci, którzy innej pracy znaleźć nie potrafią.

Ze mną już dwukrotnie kontaktowały się uczelnie chińskie, ostatnia oferta: 5 x zarobki polskie, mieszkanie i prywatna edukacja anglojęzyczna dla dzieci. A to wciąż tylko dziedzina z "social science" i nie sądzę, żebym był wyjątkiem. Akurat na Chiny nie bardzo mam ochotę, ale chwilę się zastanawiałem.

Za 10 lat będziemy specjalizować się w produkcji ziemniaków dla Chin i reszty świata. I w końcu nastanie wymarzony raj dla bolszewików i proletariuszy.
obeznany
w nauce wynagrodzenia są takie, że w konkursach na doktorantów przy projektach badawczych startują już tylko ludzie z Indii i Bangladeszu
prawnuk
tylko po co doktorant ma duzo zarabiać?
bo tak nie do końca łapie.

Start w całym budżecie, to powinna być płaca bliska minimalnej.
Być może żołnierz - przez 2 lata mniej, bo powinien siedzieć w koszarach i jeść i spać na koszt państwa.

A tak WSZĘDZIE : w kopalni, w szpitalu, w szkole, w ABW, nawet w wywiadzie
tylko po co doktorant ma duzo zarabiać?
bo tak nie do końca łapie.

Start w całym budżecie, to powinna być płaca bliska minimalnej.
Być może żołnierz - przez 2 lata mniej, bo powinien siedzieć w koszarach i jeść i spać na koszt państwa.

A tak WSZĘDZIE : w kopalni, w szpitalu, w szkole, w ABW, nawet w wywiadzie - minimalna przez 2-3 lata.
Taki czlowiek się UCZY dopiero
prawnuk
Ba, w służbach, wojsku i policji, i w górnictwie - zaczynałbym od 2-3 lat pracy na etatach od a do z zwyczajnych, bez specjalnych uprawnień.

Mamy 2-3 czasem 5 lat nauki, i dopiero wtedy decyzja: przydatny czy nie, potrzebny czy nie?

Mój pierwszy prezes zatrudniał swoje dzieci w firmie.
Od czego zaczynali? Syn od
Ba, w służbach, wojsku i policji, i w górnictwie - zaczynałbym od 2-3 lat pracy na etatach od a do z zwyczajnych, bez specjalnych uprawnień.

Mamy 2-3 czasem 5 lat nauki, i dopiero wtedy decyzja: przydatny czy nie, potrzebny czy nie?

Mój pierwszy prezes zatrudniał swoje dzieci w firmie.
Od czego zaczynali? Syn od kwartału na zmiany w produkcji, córka od kwartału sprzątania.
Potem syn pracował do końca pierwszego roku bez nocek, a córka poszła do niego /brata/ na produkcję.
Po roku dzieciaki poszły tam, gdzie pracują do dzis, zaczynając od dołu.
I przynajmniej żaden technolog z nich wariata nie zrobi
monuz odpowiada prawnuk
'Mój pierwszy prezes zatrudniał swoje dzieci w firmie' cóż jak zaczynałeś w 4 osobowej firmie sprzątającej, to bajki nie mogło być, bo normalnie dzieci prezesów zaczynają od rozbijania mercedesów i zwykle ich praca polega na balowaniu na ciepłych wyspach
takatam
Bo próg wejscia jest wysoki. Każdy może być doktorantem? No nie. Jak już się dostał na te studia, to za same wejściowe kwalifikacje należy mu się więcej, niż pani na kasie (z całym szacunkiem do kasjerek, ale muszę podać przykład).
zenonn
Wszyscy zarabiają za mało. Wszyscy mają żołądki. Się należy.
Kto potrafi idzie do lepszej pracy. Z tyłu doktora profesora nic nie wynika.
Profesor za 10? Poszedł by do korpo za 100

Powiązane: Nauka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki