Zainteresowanie inwestorów branżą medyczną w 2021 roku wciąż powinno być wysokie, a potencjał do ewentualnego zarobku pozostaje znaczący - oceniają analitycy. Ich zdaniem, popyt na środki ochrony osobistej czy testy pozostanie na podwyższonym poziomie. Kolejnych umów partneringowych w sektorze biotechnologicznym można spodziewać się w Celon Pharmie, Ryvu Therapeutics i OncoArendi.
![Zainteresowanie inwestorów branżą medyczną wciąż powinno być wysokie [Analiza]](https://galeria.bankier.pl/p/1/4/d7890f9675189f-948-568-72-0-1800-1079.jpg)
![Zainteresowanie inwestorów branżą medyczną wciąż powinno być wysokie [Analiza]](https://galeria.bankier.pl/p/1/4/d7890f9675189f-948-568-72-0-1800-1079.jpg)
"Informacje o rejestracjach i wdrożeniach rynkowych szczepionek przeciw koronawirusowi znalazły silne odzwierciedlenie w kursach większości spółek z branży medycznej. Dla części firm wejście szczepionek na rynek stworzyło szansę na powrót do normalnej działalności operacyjnej, m.in. w obszarze rekrutacji pacjentów do badań klinicznych, uczestnictwa w procesach regulacyjnych, realizacji procedur medycznych, co spowodowało znaczące wzrosty wycen. Dla innych, rozwijających m.in. projekty dedykowane terapii i diagnostyce COVID-19, perspektywa wprowadzenia szczepionek stworzyła pewne ryzyko ograniczenia potencjalnych docelowych rynków sprzedaży i wpłynęła na negatywne nastawienie inwestorów, powodując spadki notowań" - oceniła w rozmowie z PAP Biznes Katarzyna Kosiorek, analityczka Trigon DM.
Jej zdaniem, w 2021 roku zainteresowanie inwestorów branżą medyczną nadal będzie bardzo intensywne.
"Temat COVID-19, ze względu na globalną skalę problemu, najnowsze informacje o m.in. o mutacjach i identyfikacji nowych wysoko zaraźliwych szczepów wirusa SARS-CoV-2, jak również ze względu na istotną potrzebę dostarczania dalszych informacji na temat działania szczepionek, w naszej opinii, będzie w dalszym ciągu istotnie oddziaływać na globalny sektor biotechnologiczny w 2021 roku" - powiedziała Kosiorek.
Wybuch i rozwój pandemii koronawirusa był głównym czynnikiem decydującym o zmianach kursów spółek z branży medycznej w 2020 roku notowanych na GPW.
Kurs Mercator Medical, producenta rękawic medycznych, wzrósł w poprzednich 12 miesiącach o ponad 4 tys. proc., a akcje pracującego nad lekiem na COVID-19 Biomedu-Lublin podrożały 750 proc. Znaczące wzrosty kursów odnotowały także m.in. wytwarzający enzymy i odczynniki do diagnostyki Blirt (+1740 proc.), czy zajmujące się sprzedażą testów - BioMaxima (+670 proc.) oraz Inno-Gene (+870 proc.).
Listopadowa informacja o pojawieniu się szczepionki i o jej wysokiej skuteczności osłabiła jednak sentyment do sektora. Od tamtej pory notowania Mercatora spadły o około 9 proc., Biomedu - o ok. 37 proc., Blirtu - o 18 proc., BioMaximy - o 30 proc., a Inno-Gene - o ponad 70 proc.
Choć na starcie 2021 roku koronawirus nie daje o sobie zapomnieć, i w dalszym ciągu może mieć istotny wpływ na poziom kursów spółek z branży medycznej, to jednak firmy pracujące nad nowatorskimi lekami i technologiami, niezwiązanymi z pandemią, mogą dostarczyć inwestorom szans na ponadprzeciętne zyski.
Taką spółką jest np. OncoArendi, której kurs wzrósł w 2020 roku o ponad 400 proc. Kłopoty mogą natomiast czekać akcjonariuszy tych spółek, które na COVID-19 postawiły zbyt wiele.
NIE TYLKO COVID SIĘ LICZY
Według Katarzyny Kosiorek, w najbliższych miesiącach ważne będą nie tylko projekty leków i urządzeń przeznaczonych do zwalczania COVID-19, ale również sam potencjał spółek do szybkiego reagowania na zachodzące zmiany.
"Z tego powodu, w naszej ocenie, potencjał do zarobku w branży medycznej może być nadal znaczący - w 2021 roku planowane są wdrożenia rynkowe testów i analizatorów medycznych, a na rynek mają szansę trafić pierwsze polskie leki na COVID-19. To może bezpośrednio wpłynąć na wzrost kursów spółek działających w obszarze ochrony zdrowia" - oceniła analityczka Trigon DM.
"Z drugiej strony, wprowadzanie szczepień i częściowy powrót do +normalnego życia sprzed pandemii+ może umożliwić dalsze wzrosty spółek rozwijających projekty innowacyjnych leków i rozwiązań MedTech" - dodała.
W ocenie Sylwii Jaśkiewicz, analityczki DM BOŚ, wygaszenie zakażeń będzie miało negatywny wpływ na te spółki, których model biznesowy oparty jest jedynie na pandemii.
Natomiast w przypadku części firm z sektora medycznego, które straty na podstawowej działalności kompensowały usługami związanymi z pandemią, po jej ustaniu biznes podstawowy odżyje - uważa Jaśkiewicz.
"Przykładem tego może być Voxel, który ucierpiał, zwłaszcza na wiosnę, z powodu mniejszej liczby badań TK (tomografii komputerowej), MR (rezonansu magnetycznego), a nawet procedur PET (pozytonowej tomografii emisyjnej), co z wynikało z mniejszej liczby skierowań i obaw pacjentów. Inne spółki z tego sektora z kolei odczuły pandemię w nieznacznym stopniu lub czasami lekko negatywnie z uwagi na utrudnienia w działalności operacyjnej. Przykładem może być też Neuca. Rynek farmaceutyczny poszybował w górę w I kw., by w drugim dramatycznie spaść i nieco ustabilizować się w III kw." - powiedziała PAP Biznes Sylwia Jaśkiewicz.
Wskazała, że sektor ten jest bardzo niejednorodny i każdą spółkę należy indywidualnie analizować.
"Uważam, że w kręgu bliższych analiz powinny być podmioty z rozsądnym modelem biznesowym, który daje perspektywy na długoterminowy wzrost, na przykład Neuca, Voxel, Celon Pharma, Pure Biologics czy Selvita" - oceniła Jaśkiewicz.
POPYT NA TESTY I ŚRODKI OCHRONY OSOBISTEJ POWINIEN SIĘ UTRZYMAĆ
W ocenie analityczki DM BOŚ, pandemia nie zniknie z dnia na dzień, a zapotrzebowanie na środki ochrony osobistej czy na testy będzie przez jakiś czas wysokie.
"Dużą niewiadomą jest sam wirus, więc nie do końca, moim zdaniem, można teraz precyzyjnie przewidzieć, jak sytuacja będzie się kształtowała w ciągu kolejnych dwóch czy trzech lat z perspektywy poszczególnych spółek i ich modeli biznesowych" - powiedziała Sylwia Jaśkiewicz.
Jak dodała, przed pandemią spodziewano się, że z powodu zanieczyszczenia środowiska, starzenia społeczeństw, większej liczby osób chorych przewlekle i wzrostu liczby operacji, wartość światowego rynku maseczek na twarz będzie rosła średnio 7-11 proc. rocznie.
"Wartość tego rynku wzrosła dramatycznie w I kw. 2020 r., do 75 mld USD. Miejmy nadzieję, że pandemia wygaśnie i ta wartość spadnie, jednak, czy do poziomu sprzed pandemii? Czy jednak poziom ten będzie znacznie wyższy? Ja obstawiam ten drugi scenariusz. Uważam, że obawa i wyrobione nawyki mogą pozostać, zwłaszcza u części społeczeństwa" - oceniła Jaśkiewicz.
Również w ocenie Esaliens TFI, popyt na testy diagnostyczne powinien się utrzymywać na wysokim poziomie w najbliższych latach. Podobnie może być w przypadku zużycia masek czy rękawic ochronnych.
"Szybkie testy mogą stać się powszechne w transporcie lotniczym czy dużych zakładach pracy. Masowe testowanie społeczeństwa to też element walki z pandemią i skutecznego ograniczania transmisji wirusa - chorzy mogą od razu izolować się bez konieczności wprowadzania szerokich obostrzeń gospodarczych" - ocenił w rozmowie z PAP Biznes Marcin Szuba, dyrektor inwestycyjny Esaliens TFI.
"Ludzie zaczęli także doceniać istotność ochrony osobistej, czyli takich produktów jak maski czy rękawice. Nawet jeśli pandemia się skończy, to zużycie tego typu produktów powinno pozostać na zwiększonym poziomie. Kto zagwarantuje, że za kilka lat nie wybuchnie kolejna pandemia? Już zawsze będziemy ostrożniejsi" - dodał.
Jego zdaniem, to jak będzie się zachowywał popyt zależy przede wszystkim od rozwoju pandemii w kolejnych sezonach, od szczepionek i tego jak szybko ludzkość będzie się uodparniała.
KOLEJNE UMOWY PARTNERINGOWE MOGĄ POJAWIĆ SIĘ W CELONIE, RYVU I ONCOARENDI
Najbliższe miesiące i kwartały mogą być emocjonujące dla posiadaczy akcji spółek, które pracują nad nowatorskimi lekami.
"Cykl rozwoju leku to kilka – kilkanaście lat. Są na naszym rynku już spółki z bardziej zaawansowanymi projektami, w których może coś ciekawego się wydarzyć w obszarze transakcyjnym. To, w połączeniu z ostatnią transakcją, której dokonało OncoArendi, rozbudza zainteresowanie wśród inwestorów i mam nadzieję, że ono się utrzyma" - powiedziała Sylwia Jaśkiewicz z DM BOŚ.
Na początku listopada zeszłego roku OncoArendi podpisało z belgijską firmą Galapagos wieloletnią umowę na rozwój platformy chitynazowej oraz udzielenie globalnej licencji na podwójne inhibitory chitynaz, w tym cząsteczkę OATD-01. Spółka otrzymała w ramach płatności wstępnej 25 mln euro, a umowa zakłada też kolejne płatności w przypadku pomyślnego rozwoju projektu, łącznie do ok. 1,5 mld zł.
"Ponadto, na GPW pojawiają się nowe spółki, w tym roku też miało miejsce kilka emisji akcji, a to zawsze poszerza wiedzę o sektorze, co z kolei sprzyja pomysłom inwestycyjnym. Spółki, które wskazują na transakcje partneringowe to na przykład Celon Pharma, choć może i inne zrobią niespodziankę. Jednak, pamiętajmy proszę, że poziom ryzyka związanego z inwestowaniem w spółki biotechnologiczne jest znacznie wyższy niż w przypadku innych sektorów" - dodała.
Jej zdaniem, sektor biotechnologiczny ma dużą szansę na rozwój. Jak wskazała - "koszty są lokalne, dotacje znaczące, a rynek światowy".
Trigon DM zakłada w swojej rocznej strategii, że w 2021 r. kontynuowany będzie pozytywny trend sektora biotechnologicznego.
"W nadchodzącym roku planowane są wdrożenia do badań klinicznych kolejnych projektów innowacyjnych leków polskich spółek biotech. Rozwijane projekty leków celują w innowacyjne mechanizmy patogenezy w komórkach nowotworowych (Ryvu, OncoArendi, Celon), chorobach zapalnych (OncoArendi, Celon) i cywilizacyjnych (Celon). Spółki planują również wyłonienie kolejnych kandydatów klinicznych w obszarach onkologii, chorób zapalnych (m.in. Ryvu, OncoArendi). Kolejnych umów partneringowych dotyczących projektów nowych leków można się spodziewać w Celonie, Ryvu i OncoArendi" - powiedziała Katarzyna Kosiorek z Trigon DM.
Jej zdaniem, ze względu na sytuację pandemiczną można oczekiwać przesunięć w realizacji projektów znajdujących się na etapie badań klinicznych, związanych z trudnością w rekrutacji pacjentów.
"Szczególnie duża trudność może dotknąć spółki rozwijające projekty w obszarze onkologii - część pacjentów rezygnuje z uczestnictwa w badaniach klinicznych na rzecz opieki w domu lub w specjalistycznych ośrodkach. Z tego powodu, spodziewamy się opóźnień w projektach rozwijanych przez Ryvu i Mabion" - oceniła analityczka.
Jaśkiewicz z DM BOŚ wskazała, że przesunięcia w poszczególnych projektach zależą od fazy rozwoju projektu.
"W fazach przedklinicznych może ich nie być w ogóle, a kiedy już trzeba rekrutować pacjentów, to przy utrudnieniach w szpitalach i przychodniach, jest to proces wydłużony. Tu na przykład możemy porównać Selvitę i biznes badań klinicznych w Neuce. Ten drugi podmiot odczuł pewne opóźnienia. Nie spodziewam się też, żeby badania kliniczne w Celonie Pharma nie były pod wpływem obostrzeń" - powiedziała Jaśkiewicz.
W jej ocenie, badania kliniczne będą miały istotny wpływ na wyniki Neuki, choć może jeszcze nie w przyszłym roku.
"Na razie widzimy tylko kolejne akwizycje bez powiązania z wynikami, ale uważam, że ten segment będzie się rozwijał bardzo dynamicznie. Będzie on stymulowany znaczącym wzrostem popytu wynikającym z personalizacji medycyny. Grupa z możliwością oferowania usług w ramach Europy, a nie tylko w jednym kraju, staje się poważnym graczem na tym rynku" - oceniła analityczka DM BOŚ.
Sara Borys (PAP Biznes)
sar/ tj/ asa/
























































