REKLAMA

Zabytki i sale gimnastyczne zamienione w sklepy. Nowy kierunek dla handlu

Alan Bartman2022-05-06 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-05-06 06:00
Zabytki i sale gimnastyczne zamienione w sklepy. Nowy kierunek dla handlu
Zabytki i sale gimnastyczne zamienione w sklepy. Nowy kierunek dla handlu
fot. Grzegorz Lyko / / ArtService

Sieci dyskontów i supermarketów otwierają swoje placówki w zabytkowych budynkach, nowych blokach mieszkalnych czy dawnych salach gimnastycznych. To efekt trudności, z którymi branża mierzy przy pozyskiwaniu nowych gruntów. Aby nie wypaść z wyścigu o klienta, sklepy muszą postawić w tym obszarze na innowacyjność.

Problemy branży budowlanej wpływają też na działanie innych sektorów, w tym m.in. na sektor handlu, reprezentowany przez dyskonty oraz sklepy wielkopowierzchniowe. Aby utrzymać dynamikę rozwoju, sieci muszą więc zmienić dotychczasowe strategie i postawić na otwieranie swoich placówek w niestandardowych miejscach. A to oznacza pójście na kompromisy.

Wyzwania napędzają kreatywność

– Polska jest dziś rynkiem dojrzałym. Czasy, w których z łatwością przychodziło branży pozyskiwanie nowych gruntów inwestycyjnych, już dawno się skończyły. O swój kawałek tortu zabiegają nie tylko sieci handlowe. Sytuacja, w której znalazł się cały rynek, wymaga poszukiwania nowych, niestandardowych rozwiązań – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Ryszard Wysokiński, Head Of Department Investor Relations/Strategic Expansion w Kaufland Polska.

W odpowiedzi na pytania zadane przez Bankier.pl reprezentanci branży handlowej niemal jednogłośnie stwierdzili, że również na nich odbijają się trudności związane ze wzrostem cen materiałów budowlanych oraz brakiem pracowników wśród firm, które realizują ich nowe inwestycje. Choć te problemy były znane jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa oraz przed inwazją Rosji na Ukrainę, tak teraz są dotkliwsze.

Lecz to niejedyne czynniki, które wpływają na konieczność zmian w branży w podejściu do otwierania nowych placówek. W rozmowie z Bankier.pl Tomasz Gawlik, dyrektor obszaru nieruchomości i ekspansji w Aldi Polska, przyznał, że konkurencją dla sklepów są chociażby deweloperzy mieszkaniowi.

– Przy malejącej dostępności nieruchomości wzrasta konkurencja. Nie chodzi tu tylko o konkurentów z branży dyskontowej, ale o wszystkie podmioty zainteresowane inwestowaniem w nieruchomości. Tam, gdzie tereny nie są objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, konkurujemy między innymi z deweloperami mieszkaniowymi, którzy w swoich planach inwestycyjnych maksymalnie wykorzystują możliwości zagospodarowania danej nieruchomości, a tym samym i przychód z przyszłej inwestycji – dodaje Gawlik.

Podobnie to wyzwanie dla sieci ocenia Wysokiński. Zdaniem eksperta działka, która posłużyłaby na budowę sklepu wraz z parkingiem, może być zagospodarowana przez dewelopera na budynek mieszkalny sięgający nawet kilkunastu pięter. To daje nowe możliwości do współpracy pomiędzy deweloperami a reprezentantami handlu.

– Współpraca w tym zakresie jest możliwa i przynosi korzyści obu stronom, a także samym mieszkańcom. Potencjalnym lokatorom zależy na tym, aby móc zrobić zakupy w pobliżu swojego domu – podsumowuje Wysokiński

Gdzie zrobimy zakupy w przyszłości?

Wypracowanie wspólnego pola do pracy widoczne jest już teraz. Jako przykład może tu posłużyć inwestycja sieci Kaufland, która powstała w nowo oddanym budynku mieszkalnym w Białymstoku. Sklep wielkopowierzchniowy zajął cały parter bloku, co dla jego mieszkańców oznacza, że zakupy będą mogli zrobić nawet w kapciach.

Podobną strategię obrały również sieci, których sklepy powierzchniowo zaliczane są jako dyskonty. W przypadku sieci Aldi przejawem nowego podejścia do inwestycji było otworzenie placówki w budynku dawnej ujeżdżalni koni w Toruniu. Lidl swój sklep otworzył w dawnej parowozowni na warszawskiej Pradze, Biedronka wykorzystała zabytkowy lokal przy krakowskim rynku, a sieć Netto wykorzystała powierzchnie po dawnym kinie czy sali gimnastycznej.

W każdym tego typu przypadku sklepy muszą postawić nie tylko na pomysłowość, ale i konieczność spełnienia wymogów m.in konserwatora zabytków lub wspólnoty mieszkaniowej zarządzającej budynkiem. To natomiast wiąże się z koniecznością dostosowania wyglądu sklepu do otoczenia, zachowania jego charakteru czy pójścia na dodatkowe ustępstwa, aby nie zakłócić życia mieszkańców.

Wygoda mieszkańców w rękach i na rękę samorządom

Atrakcyjność osiedla jest opłacalna dla deweloperów, ponieważ wraz z nim wzrastają zainteresowanie i ceny nieruchomości. Lokale usługowe, które są na wyciągnięcie ręki każdego mieszkańca, bez wątpienia można uznać za jeden z wyznaczników tej atrakcyjności. Na tym polu obie branże spotykają się i mogą współpracować. Jednak jak wskazuje Ryszard Wysokiński, interes w tej relacji mają również samorządy, które trzymają piecze nad planami zagospodarowania przestrzeni.

– Im szerszy dostęp do szkół, parkingów, czy lokali usługowych, w tym sklepów spożywczych, tym większa atrakcyjność osiedla dla mieszkańców. Koncepcja zakładająca dostępność większości punktów usługowych w zasięgu 15 minut od miejsca zamieszkania mogłaby znacząco wpłynąć na zmniejszenie się natężenia ruchu w całym mieście – podsumowuje Wysokiński.

Źródło:
Alan Bartman
Alan Bartman
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajmuje się domowymi finansami i rynkiem pracy. Tel: 539 733 979

Tematy
Wyprodukuj wodę pod własną marką

Wyprodukuj wodę pod własną marką

Advertisement

Komentarze (11)

dodaj komentarz
karbinadel
"Aby utrzymać dynamikę rozwoju" - a po co? Sklepów brakuje? Za chwilę będzie jak z salonami sieci komórkowych i placówkami bankowymi - 70% okaże się niepotrzebne, i zniknie z krajobrazu
pozhoga
Bez kultury, bez sportu, byle więcej (nie)taniego żarcia: bardzo słuszny kierunek dla tej, no, ludzkości.
ehud
Alan Bartman daje czadu. A w takiej Holandii zamieniają centra handlowe w miejsca zamieszkania.

https://www.propertynews.pl/centra-handlowe/holenderskie-centra-handlowe-przeksztalcaja-sie-w-mieszkania,97836.html

karbinadel
Bo na Zachodzie już się połapali, że większa liczba sklepów nie przekłada się na wzrost sprzedaży. Z demografii wynika, że ilość kupujących, ich zasoby i potrzeby są mniej więcej stałe, a gdzieniegdzie nawet spadają.
no_comment
Nie ma gdzie stawiać dyskontów to chcą to wepchnąć na osiedla i tyle. Z punktu widzenia mieszkańca nic ciekawego - o 5 rano pierwsze ciężarówki z dostawami, o 22:00 ostatni klienci, auta zaparkowane na każdym skrawku bo tylko na chwilę na zakupy więc mandatu nie będzie. Ja tam wolę mieć spokój na osiedlu, na większe zakupy mogę 5 Nie ma gdzie stawiać dyskontów to chcą to wepchnąć na osiedla i tyle. Z punktu widzenia mieszkańca nic ciekawego - o 5 rano pierwsze ciężarówki z dostawami, o 22:00 ostatni klienci, auta zaparkowane na każdym skrawku bo tylko na chwilę na zakupy więc mandatu nie będzie. Ja tam wolę mieć spokój na osiedlu, na większe zakupy mogę 5 minut gdzieś pojechać, jak braknie mleka to jest Żabka.
msp
Jeszcze trochę wrosną stopy procentowe plus inflacja i jedyne sklepy jakie będziemy odwiedzać to : tanie hurtownie z najgorszą żywnością. Ludzie będą dostawać talony na jedzenie żeby przeżyć. Dopłaty do kredytów żeby nie stracić mieszkań.

I tak do czasu aż gruchnie i cofniemy się w czasie o jakieś 10-20lat.
Jeszcze trochę wrosną stopy procentowe plus inflacja i jedyne sklepy jakie będziemy odwiedzać to : tanie hurtownie z najgorszą żywnością. Ludzie będą dostawać talony na jedzenie żeby przeżyć. Dopłaty do kredytów żeby nie stracić mieszkań.

I tak do czasu aż gruchnie i cofniemy się w czasie o jakieś 10-20lat.


samsza
Zwykła ucieczka z galerii jako odpowiedź na lockdowny rządowe.

A mieszkańcom robiącym zakupy "w kapciach", gratuluję przygotowania na lockdowny typu szanghajskiego.
wizytator
Ale jaki tu problem? Przecież markjety miały się zamykać w związku z wolnymi niedzielami. O co im chodzi? To już im nie przeszkadza że pracownik ma "tyle" wolnego.
qwertas
Supermarkety czy dyskonty w nowych blokach mieszkalnych to powinna być oczywista oczywistość w miastach ponad 100.000 mieszkańców. Nie mam tu na myśli Żabki a Biedronki, Lidle, Polomarkety, Netto, Spary itd.
karbinadel
Na pewno chciałbyś mieszkać nad takim sklepem?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki