Władze Indii wyprowadzają kolejne działa przeciwko inwestowaniu w złoto. Tym razem zamiast cłami, zakazami czy reglamentacjami Delhi będzie strzelać pieniędzmi, zmuszając lokalne banki do kupowania kruszcu od obywateli.
Od początku roku złoto jest dla indyjskich władz wrogiem publicznym numer jeden. Rząd robi, co tylko może, aby utrudnić obywatelom zakup królewskiego metalu. Najpierw były podwyżki cła importowego (ostatecznie aż do 10%!), później zakazano bankom finansowania transakcji żółty metalem, aż w końcu wprowadzono urzędowe zakazy importu złota.
![]() | » Władze Indii wypowiedziały wojnę złotu |
To wszystko najwyraźniej niewiele dało, bo Bank Rezerw Indii (RBI) planuje wprowadzenie programu, w ramach którego banki komercyjne zmuszone byłyby skupować złote sztabki i monety po cenach wyższych niż oferowane w lombardach i u jubilerów – podaje agencja Reutersa, powołując się na swoje źródła we władzach RBI. Chodzi o to, aby skłonić Hindusów do sprzedaży części szacowanego na 31 tys. ton zasobu złota znajdującego się w rękach prywatnych. Odkupiony metal miałby trafiać do jubilerów i w ten sposób ograniczyć import kruszcu, który w 2012 roku wyniósł 860 ton.
Władze w New Delhi chcą w ten sposób ograniczyć ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących, który zagraża stabilności waluty i wypłacalności kraju. Na większość nadwyżki importu nad eksportem składają się zakupy ropy naftowej i złota – oba surowce Indie muszą niemal w całości sprowadzać zza granicy. Nadmierny deficyt płatniczy podważa zaufanie inwestorów do rupii, która w ciągu ostatnich 12 miesięcy straciła na wartości 16,5%. Przedwczoraj kurs dolara względem rupii osiągnął najwyższy poziom w historii.
| »Rupia i real wciąż na deskach. Banki centralne reagują |
Tyle że indyjscy urzędnicy nie rozumieją, w czym leży problem i skąd biorą się kłopoty walutowe i płatnicze kraju. Hindusi przecież nie zaczną masowo sprzedawać swojego złota, które kupili właśnie po to, aby pozbyć się szybko tracących na wartości rupii i w bezpieczny sposób przechować oszczędności. Problem Indii nie jest bowiem „nadmierny” import złota, lecz brak zaufania do papierowego pieniądza, który co roku traci na wartości przynajmniej 5% (wg. oficjalnej miary inflacji).
Decydenci z New Delhi najwyraźniej nie potrafią zrozumieć, że tak wysoka inflacja na dłuższą metę prowadzi do kryzysu walutowego i zapaści gospodarczej, przed którą zwykli ludzie bronią się wymieniając bezwartościowe świstki papieru na twardy metal. Jeśli indyjskie władze nie odrobią tej lekcji, to Indie skończą jak PRL w późnych latach 80-tych.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



























































