REKLAMA

Wiosenne auto

2011-05-11 10:00
publikacja
2011-05-11 10:00
Współczesne samochody osobowe prawie nie wymagają sezonowej obsługi. Mimo to warto wykonać po sezonie zimowym choćby mały przegląd, traktując nadejście wiosny jako pretekst do realizacji „dnia dobroci dla samochodu”.

Rzeczywiście, czasy, gdy wraz z nadejściem kolejnej pory roku trzeba było wymienić sezonowe oleje, wyregulować silnik i nasmarować elementy podwozia, dawno już minęły. Prace, które trzeba dziś naprawdę wykonać z nadejściem wiosny, to wymiana opon z zimowych na letnie oraz mycie auta, szczególnie podwozia.

Trochę pracy z ogumieniem


Ta czynność nie wymaga szczególnych wyjaśnień. Wszyscy wiedzą, że opony zimowe nie najlepiej zachowują się na suchych asfaltach, a jeszcze gorzej, gdy jest gorąco. Co prawda da się na nich jeździć od biedy nawet i cały rok, ale szybko się zużywają i tracą swe sezonowe własności. Pozostawione na kołach na lato, następnej zimy nie będą już w pełni „zimowe”.



Poza tym, choć współczesne ogumienie zimowe nie jest już pod tym względem tak złe jak jeszcze kilka lat temu, na suchej i ciepłej nawierzchni powoduje ono dłuższą drogą hamowania i gorszą kierowalność samochodu niż odpowiednie ogumienie letnie. Nawet gdy ktoś powie, że „może przecież jeździć wolniej”, nie będzie to dobre tłumaczenie.

Interesujące jest natomiast pytanie – kiedy właściwie udać się do warsztatu, by wymieniono nam opony lub lepiej całe koła? Tu trzeba być wróżką. Bo kiedy będziemy mieć pewność, że nocą nie pojawi się przymrozek? Teoretycy mówią o granicznej temperaturze 7 stopni Celsjusza, ale o której godzinie? Z pewnością istotne są tu temperatury i spodziewana pogoda w nocy, a nie w dzień. Za dnia może być cieplutko, a nocą po północnej stronie jakiegoś wzniesienia albo na moście pojawi się oblodzenie (wystarczy, że na krótkim odcinku) i... pozostanie tylko żal, że opony wymieniliśmy za wcześnie. Zatem wymiana opon na letnie jest to ten szczególny przypadek, gdy pracę lepiej wykonać później niż wcześniej. Dla bezpieczeństwa.

I jeszcze jedno – wymianę opon lub całych kół wykorzystajmy do kontroli letniego, właśnie zakładanego ogumienia. Najlepiej wykonać to razem z fachowym montażystą-wulkanizatorem. Może ujawnią się jakieś uszkodzenia lub zbyt duże zużycie bieżnika? Wtedy rozsądny będzie zakup nowych opon. Co ważne, należy dokonać wymiany czterech opon albo w szczególnych przypadkach (gdy dwie są naprawdę dobre) – pary, którą zamontujemy na jednej osi. Nie trzeba dodawać, że nowe opony muszą mieć bezwarunkowo tę samą specyfikację i rozmiar co poprzednie, a najlepiej nie stosować w samochodzie różnych modeli opon z przodu i z tyłu.

Chcesz ubezpieczyć samochód » Sprawdź naszą ofertę

I wreszcie dobrze jest wyważyć koła (nawet gdy mamy je zamontowane na obręcze i nic nie wymieniamy). Mały wydatek, a może poprawić komfort jazdy i zmniejszyć zużycie niektórych części samochodu.
Zdejmowane właśnie opony (koła) zimowe należy dokładnie umyć z błota i soli, a następnie prawidłowo zmagazynować. Oczywiście łatwiej poradzić sobie ze zmontowanymi kołami, bo cztery sztuki można umieścić właściwie wszędzie i w dowolny sposób (najlepiej w zacienionym, w miarę suchym miejscu). Opon luzem nie można np. wieszać na hakach ani kłaść w większej stercie na sobie, bo mogą się odkształcić.

Przegląd – mniejszy lub większy


Wymiana kół może być pretekstem do porządnego „wiosennego” przeglądu auta. Już wspomnieliśmy, że nie będziemy z okazji wiosny wymieniać olejów, chyba że akurat wynika to z planu serwisu naszego samochodu. W dzisiejszych czasach olej w silniku wymienia się zazwyczaj co 20 tys. km lub rzadziej, a w układzie napędowym bywa, że nigdy. Nie ma też olejów sezonowych. Wystarczy zatem, że sprawdzimy (lub lepiej – sprawdzi to mechanik) poziomy olejów i płynów, może zlecimy sprawdzenie lub wymianę filtra powietrza silnika, wymianę filtra kabinowego klimatyzacji, a także sprawdzenie oraz uzupełnienie czynnika w systemie klimatyzacji. Czynności te, w sprawnym warsztacie, trwać będą godzinę lub dwie.

Korzystając zaś z tego, że samochód ma zdjęte koła, warto spojrzeć na hamulce. Tutaj istotna uwaga – z hamulcami może być gorzej, gdy nasz samochód był „oszczędzany” i przez zimę stał, czy to w garażu, czy na dworze. W takim przypadku mogła pojawić się korozja na tarczach hamulcowych lub, co gorsza, mogły się „zapiec” cylinderki hamulcowe. Dlatego przegląd hamulców możemy zalecić bardziej po długim postoju auta niż po codziennej, zimowej eksploatacji. A co trzeba będzie naprawdę zrobić i które części wymienić lub oczyścić? O tym zdecyduje mechanik. Czasami, gdy poprzedni przegląd hamulców był dawno, może się to skończyć szlifowaniem lub wymianą tarcz, „uruchamianiem” cylinderków, wymianą okładzin i płynu hamulcowego. Mogą się także ujawnić nieruchome, zardzewiałe linki hamulca tzw. ręcznego, czyli dodatkowego.

Gdy z kolei samochód systematycznie jeździł i zasadniczo jest sprawny, warto będzie, po dokładnym umyciu podwozia (to ważne, bo co prawda współczesne samochody są dość odporne na korozję, ale jednak zimowa sól nie jest im przyjazna), obejrzeć spód auta. Choć fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne jest zazwyczaj wystarczające, warto sprawdzić, czy na jakiejś bryle lodu lub krawężniku nie zostało ostatnio uszkodzone. O ewentualnych środkach zaradczych zdecydujemy po zweryfikowaniu stanu faktycznego.

Dla porządku, gdy oglądamy samochód od dołu, warto też przyjrzeć się podwoziu (luzy, uszkodzenia, wycieki z amortyzatorów). Poszukiwać będziemy (znowu – lepiej, żeby robił to fachowiec dysponujący odpowiednim sprzętem i doświadczeniem) uszkodzeń i wad raczej nie o charakterze sezonowym, ale gdy od wiosny mamy zamiar więcej jeździć, warto to zrobić. Prócz tego należy spojrzeć na mechanizmy – silnik, skrzynię biegów, przekładnie główne. W tym wypadku chodzi naprawdę o ich obejrzenie od spodu. Szukać będziemy po prostu wycieków oleju, które, jeżeli je znajdziemy, świadczyć będą o możliwych uszkodzeniach. Prawdziwą diagnostykę zespołów wykonuje się jednak najczęściej poprzez jazdę próbną, a podwozie sprawdza się dziś na specjalistycznych przyrządach. Inaczej mówiąc, o ile użytkownik auta sam nie jest doświadczonym diagnostą samochodowym, wykryć drobne, narastające niesprawności może tylko fachowiec w warsztacie.

Wreszcie nieco komentarza na temat układów elektrycznych. Tu akurat po zimie najczęściej nie musimy robić nic. Specyfika pracy „elektryczności” w samochodzie jest taka, że skoro dawała sobie radę zimą (chodzi głównie o układ rozruchowy wraz z akumulatorem i układ zapłonowy), to wiosną i latem nie będzie sprawiać kłopotów – aż do kolejnego okresu wilgotnej pogody, a potem mrozów. Oczywiście mogą pojawić się awarie, ale to już zupełnie inna sprawa.

Ważna kosmetyka


Na koniec wspomnijmy o wiosennej kosmetyce samochodu. O myciu podwozia już pisaliśmy. Zasadniczo powinniśmy to zrobić przed przeglądem mechanicznym, bo nie warto zmagać się z ewentualnym błotem podczas opisanych wyżej oględzin. A sól z zakamarków podwozia warto spłukać jak najszybciej po definitywnym zniknięciu solarek z ulic i szos.


Czy warto w sposób specjalny myć i konserwować samochód po zakończeniu zimy? Na pewno nie będzie źle, gdy stwierdzając ubytki zabezpieczenia antykorozyjnego na spodzie nadwozia czy otarcia mechanizmów podwozia, zlecimy zabezpieczenie (pomalowanie) tego, co wydaje się podejrzane. Ale jest i inny problem.

Zimą wnosiliśmy do środka samochodu stosunkowo dużo wilgoci (śnieg na butach, błoto itp.). Zapewne wiosną zajęliśmy się stosownym wytrzepaniem i oczyszczeniem dywaników, ale to nie wszystko. Wilgoci może być całkiem dużo pod dywanikami, a wożenie jej przez wiele miesięcy wcale dobrze autu nie zrobi. Zatem zalecamy, gdy tylko będą na to czas i możliwości, wysuszyć wnętrze auta. Sposób, by to zrobić, jest jeden – należy w czasie, gdy samochód nie jest użytkowany, znaleźć suche miejsce (garaż, parking), wyjąć wszystkie ruchome dywaniki i wykładziny, gdzie się da, odchylić te, których łatwo nie wyjmiemy, a następnie otworzyć drzwi i bagażnik (ewentualnie tylko okna) i... poczekać, najlepiej dwa, trzy dni. Nie każdy ma taką możliwość, ale warto to zrobić. Tak samo zresztą jak umyć dokładnie auto z zewnątrz, nawet lekko wypolerować i zabezpieczyć świeżo odkryte uszkodzenia lakieru.

Oczywiście te akurat czynności niekoniecznie musimy wiązać z wiosennym przeglądem, poza tym nie każdy uzna je za absolutnie konieczne, ale wydaje się nam, że warto poświęcić trochę czasu (lub pieniędzy), by potem czuć się w samochodzie po prostu lepiej.


/flota.com.pl

Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki