

5 września na Stadionie Narodowym rozpoczną się zawody w walce o Puchar Świata w Windsurfingu. To już kolejna duża impreza, którą w tym roku organizuje spółka PL.2012+ zarządzająca obiektem. Wszystko wskazuje na to, że wysiłek się opłaca. Stadion zarabia na siebie sam, bez pomocy państwa.
Stadionowe imprezy dają zyski
- Jesteśmy w bardzo intensywnym cyklu. Na Stadionie Narodowym cały czas coś się dzieje. W ostatnim czasie była piłka nożna, lekkoatletyka, siatkówka, a zaraz po niej rozpoczęły się montaże do windsurfingu – mówi manager ds. PR Piotr Glinkowski. Zadanie nie było łatwe, bo dla sportów wodnych trzeba było stworzyć odpowiednie warunki. W rezultacie na płycie Stadionu powstał basen, który napełniono 3 mln litrów wody. Wzdłuż basenu z kolei ustawiono wiatraki mające wytwarzać sztuczny wiatr, o prędkości osiągającej nawet 70km/h.
Praca nad tego typu imprezami okazuje się opłacalna. Jeszcze niedawno spółka PL.2012+ deklarowała, że zysk operacyjny przewidziany jest na rok 2015. Okazuje się, że osiągnięcie tego celu jest coraz bliższe rzeczywistości. – Stadion już zaczął na siebie zarabiać. I kwartał był na plusie i w tym roku nie pobieramy żadnych dotacji z budżetu państwa. Prawie wszystkie imprezy odbywają się dzięki sponsorom i organizatorom, a SN jest ich gospodarzem – komentuje Glinkowski.
Do końca roku atrakcji będzie jeszcze sporo. Po Halowym Pucharze Świata PWA w Widsurfingu czas na stadionowy Dakar, następnie dwa mecze reprezentacji Polski, a na koniec powtórka sprzed roku, czyli Zimowy Narodowy. – W poprzednim roku na naszym lodowisku ślizgało się 150 tyś. ludzi. Teraz chcemy ten wynik pobić i myślę, że się uda. Nie będziemy mieli jednego, a kilka lodowisk i stworzymy małe lodowe miasteczko – przekonuje Piotr Glinkowski.
Działalność zarządcy Stadionu Narodowego już chwalą tegoroczni zawodnicy, walczący o puchar w Windsurfingu. – To świetna promocja dla naszej dyscypliny sportu i olbrzymia promocja dla Warszawy – mówi medalistka olimpijska Zosia Klepacka. – To świadczy o tym, że duże niepowodzenie, z którego śmiał się cały kraj, można przekuć w coś niesamowitego – dodaje Mistrz Świata w Windsurfingu Maciej Rutkowski.























































