REKLAMA

Wiele spółek jest zagrożonych utratą płynności

2020-04-29 13:24
publikacja
2020-04-29 13:24
Wiele spółek jest zagrożonych utratą płynności
Wiele spółek jest zagrożonych utratą płynności
fot. SergeyBitos / / Shutterstock

W porównaniu z kryzysem z 2008 roku problemy wywołane pandemią koronawirusa dotkną praktycznie wszystkie sektory, a nie jedynie branżę finansową. Może to w związku z zagrożeniem utraty płynności doprowadzić do fali przymusowych restrukturyzacji, a w skrajnych przypadkach do upadłości firm – oceniają eksperci firm consultingowych z tzw. wielkiej czwórki (Deloitte, EY, KPMG, PwC).

Eksperci są zgodni, że obecny kryzys różni się zasadniczo od tego sprzed ponad dekady, choć identyfikowali też pewne podobieństwa między nimi.

"Genezą kryzysu 2008 były zawyżone, spekulacyjne ceny nieruchomości, a ten jest spowodowany czynnikiem zewnętrznym. Oba powodują turbulencje w gospodarce, lecz obecny nie wynika z fundamentalnej nierównowagi w gospodarce. Ta znacząca różnica wpłynie na szybkość normalizacji sytuacji” – powiedział PAP Biznes menedżer w dziale doradztwa finansowego Deloitte Maciej Bałabanow.

"Istotną różnicą (…) jest fakt, że źródłem obecnego kryzysu nie jest sektor finansowy, ale raptownie hamująca realna gospodarka jako konsekwencja wdrażanych na całym świecie środków izolacji i dystansowania społecznego, co z kolei jest odpowiedzią na ryzyko załamania systemów ochrony zdrowia. Dodatkowo obecny kryzys zbiegł się w czasie z innymi istotnymi zdarzeniami jak chociażby upadek OPEC+ czy tlący się konflikt handlowy pomiędzy USA i Chinami" – ocenił partner w EY Janusz Miszczak.

Na różnice w tempie eskalacji kryzysu zwrócił uwagę ekspert ds. zarządzania płynności przedsiębiorstw PwC Krzysztof Felker.

"Poprzedni kryzys pierwsze objawy wykazywał kilka miesięcy przed upadkiem Lehman Brothers. Konsumpcja obniżała się przez wiele miesięcy. Obecny kryzys eskalował w ciągu kilku tygodni. Tempo spadku sprzedaży w wielu branżach też było natychmiastowe z uwagi na wprowadzone regulacje” – wyjaśnił ekonomista PwC.

Jego zdaniem różnice w genezie kryzysów przekładają się na inne sposoby radzenia sobie z powrotem do normalności.

"Myślę, że obecnego kryzysu nie jesteśmy jeszcze w stanie dobrze ocenić. Patrzymy z perspektywy dnia dzisiejszego i naszego kraju, a zapominamy, że już przed wybuchem COVID-19 obniżał się PMI, mieliśmy oznaki spowolnienia gospodarczego, spór w ramach OPEC+, brexit, wysokie zadłużenie krajów, które teraz mocno ucierpią z uwagi na zmniejszenie przychodów z turystyki” – ocenił Krzysztof Felker.

"Obecna cena ropy wpłynie na rating wielu krajów, a należy też pamiętać, że w państwach o największym zaludnieniu na świecie, takich jak Indie, Pakistan, Indonezja, Meksyk czy Nigeria, epidemia dopiero się rozwija” – dodał.

SPÓŁKOM GROŻĄ PROBLEMY Z PŁYNNOŚCIĄ

Specjaliści z tzw. wielkiej czwórki uważają, że jedną z ważniejszych konsekwencji obecnego kryzysu na poziomie mikroekonomicznym będzie pogorszenie płynności firm, które w skrajnych przypadkach może prowadzić do wymuszonych restrukturyzacji, w tym z udziałem Skarbu Państwa, a nawet do upadłości.

„Gospodarka to zestaw naczyń połączonych. Brak działalności jednej branży, wcześniej lub później wpłynie na inne branże. Spadek popytu na usługi i towary, bądź administracyjne zawieszenie działalności, wpłynęły negatywnie na przychody firm, natomiast koszty nie mogły być tak szybko dopasowane. To w wielu przypadkach spowodowało kryzys płynnościowy w spółkach” – wyjaśnił specjalista Deloitte.

„Wiemy już, że spowolnienie spowodowane epidemią wirusa jest dość mocno odczuwalne. Pewne jest, że jednoczesne zakłócenia po stronie popytu i podaży poprzez ograniczenie konsumpcji i zatrzymanie produkcji, istotnie wpływają na przepływy pieniężne, czyli płynność finansową przedsiębiorstw” – sądzi associate partner w EY Radosław Jankie.

Na zróżnicowanie sytuacji płynnościowej korporacji zwróciła uwagę partner w dziale usług doradczych dla sektora finansowego KPMG Iwona Galbierz-Sztrauch.

„Większe firmy, działające od dłuższego czasu, które przeszły przez cykl rozpoczęty po 2008 roku, utrzymywały pewne rezerwy płynności – bufory te miały wystarczyć na stopniowe spowolnienie i naturalną korektę koniunktury, która zawsze następuje po okresie szybkiego wzrostu. Inaczej sytuacja wyglądała w przypadku firm nowych, mniejszych czy tych, które przechodziły na kolejny etap wzrostu – wiele z nich działało w oparciu o bieżące finansowania obrotowe” – powiedziała ekspertka.

„Natomiast nikt nie oczekiwał, tak gwałtownego hamowania rozpędzonej gospodarki, w tak krótkim czasie i tego, że ograniczenia związane z funkcjonowaniem dotkną praktycznie każdego i na dodatek w tym samym momencie na całym świecie” – dodała.

Zdaniem eksperta PwC pandemia doprowadziła m. in. do zmiany zwyczajów zakupowych konsumentów.

„Zmieniła się struktura zakupów. Widać np. spadek sprzedaży produktów impulsywnych, food-to-go, odroczenie zakupów produktów trwałych. Są firmy, w których sprzedaż wzrosła, ale w zdecydowanej większości firm, z którymi rozmawiamy, sprzedaż istotnie spadła” – wskazał Krzysztof Felker.

Według niego wiele firm stara się akumulować nadwyżkę środków pieniężnych, przygotowując się na spodziewane pogorszenie sytuacji, co bardzo często odbywa się poprzez wstrzymania płatności do wybranych dostawców.

WYGRANI I PRZEGRANI KRYZYSU

W ocenie firm konsultingowych kryzys negatywnie przełoży się na wiele sektorów w gospodarce.

„Na pewno ucierpi branża turystyczna, transport pasażerski, a także branża eventowa (koncerty, festiwale itp.). Pod dużym znakiem zapytania znajduje się przyszłość branży wynajmu powierzchni biurowych, nie tylko z perspektywy obecnej sytuacji, ale tego, jak będzie wyglądał rynek w przyszłości, gdy wielu najemców zdało sobie sprawę, że ich pracownicy mogą efektywnie pracować z domu” – uważa Radosław Jankie z EY.

Z badania Colliers International przeprowadzonego wśród deweloperów, najemców powierzchni biurowych i funduszy inwestycyjnych, wynika, że 45 proc. organizacji wstrzymało nowe projekty do czasu ustabilizowania się sytuacji, a 44 proc. przyznało, że zredukowało aktywność biznesową i odczuwa spadek dochodów.

„Spodziewałbym się, że najbardziej będą dotknięte te sektory, dla których kanały sprzedaży zostały zamknięte (np. firmy odzieżowe, kina, HoReCa). Najbardziej ucierpią firmy, które nie mają dużych zapasów gotówki i jednocześnie posiadają już zbudowane struktury, czyli średnie” – sądzi ekspert PwC.

„Ucierpią też firmy produkujące dobra trwałego użytku. Można się spodziewać, że popyt na takie produkty zostanie ograniczony i nie wróci szybko do wcześniejszych poziomów. Dodatkowo utrata pracy lub ograniczenie wynagrodzeń odbije się na spadku konsumpcji, co pewnie w największym stopniu przełoży się na te produkty” – dodał.

Część firm może jednak skorzystać na zmianach w otoczeniu gospodarczym w związku z epidemią koronawirusa.

Według Radosława Jankie w tym gronie znajdują się spółki spedycyjne i transportowe (za wyjątkiem transportu pasażerskiego), producenci środków czystości, w tym płynów dezynfekcyjnych, rękawiczek ochronnych i masek, a także producenci sprzętu sportowego (np. sprzętu fitness do użytku domowego).

„Zyskają wszystkie firmy zajmujące się rozrywką dla osób spędzających czas w domu (serwisy VoD, gry online itp.), firmy posiadające silne marki podstawowych produktów konsumpcyjnych (klienci chcąc ograniczyć czas spędzany w sklepie sięgają przede wszystkim po produkty rozpoznawalne)” - uważa ekspert ds. zarządzania płynnością przedsiębiorstw PwC.

„Mamy też sygnały od przedsiębiorców, dla których obecna sytuacja stworzyła zupełnie nowe zapotrzebowanie - np. na utrzymanie czystości czy remonty. Część firm przeprowadza remonty korzystając z przestojów” – dodał.

CZĘŚCI FIRM POTRZEBNA BĘDZIE SANACJA

Zdaniem konsultantów część firm będzie zmuszona z powodu kryzysu na podjęcie środków zaradczych w postaci restrukturyzacji biznesu, a w skrajnych przypadkach za sprawą trwałej utraty płynności, może dojść do upadłości.

KUKE podało, że w marcu upadłość ogłosiło 55 firm, co oznacza wzrost o 3,8 proc. rdr i spadek o 14,1 proc. mdm. Liczba restrukturyzacji wyniosła 46, co przełożyło się na wzrost o 2,2 proc. rdr i spadek o 8,0 proc. mdm. Marzec był pierwszym miesiącem, gdy podczas jego drugiej połowy m. in. wiele punktów handlowo-usługowych było zamkniętych.

„Trudno oszacować skalę takich restrukturyzacji, niemniej logika wskazuje, że powinno być ich więcej niż przed kryzysem. W Polsce jesteśmy w miarę dobrze przygotowani do skoordynowanych działań dotyczących restrukturyzacji finansowych - mamy uchwaloną w 2015 r. ustawę Prawo restrukturyzacyjne, dodatkowo obserwujemy rozwój praktyki rynkowej w tym obszarze” – uważa Maciej Bałabanow z Deloitte.

„Naszym zdaniem część firm dotknięta kryzysem nie przetrwa w takim kształcie jak dotychczas i będzie musiało szukać rozwiązań systemowych, czyli sięgnąć po restrukturyzacje, czy liczyć na pozyskanie inwestora w ramach pre-packu w upadłości” – sądzi doradczyni restrukturyzacyjna EY Law Magdalena Kasiarz.

„Wszyscy spodziewają się, że tych sytuacji będzie bardzo dużo i nie uchronimy się przed falą niewypłacalności. Słyszeliśmy, że Ministerstwo Sprawiedliwości zastanawia się nad przepisami dotyczącymi +szybkiej restrukturyzacji+, nie znamy jednak na razie szczegółów. Niestety, niektóre sądy miały już wcześniej spore opóźnienia w rozpatrywaniu wniosków o otwarcie upadłości i procedowaniu postępowań restrukturyzacyjnych, co nie napawa optymistycznie, w przypadku braku w zmianie procedur” – dodała prawniczka EY Law.

W jej ocenie, zarządy (spółek – PAP) nie mogą sobie pozwolić na sprzedaż aktywów poniżej wartości rynkowej, niemniej trudno ustalić obecnie, co jest wartością rynkową, co powoduje, że potencjalne transakcje raczej się opóźniają w oczekiwaniu na ustabilizowanie sytuacji rynkowej.

„Obserwujemy, że firmy skupiły się najpierw na problemach związanych z reorganizacją pracy, w związku z zakazem handlu czy pracą zdalną, a teraz szukają źródeł finansowania licząc raczej na instytucje finansowe i zapowiadaną pomoc państwa” – zaznaczyła ekspertka EY Law.

„Sytuacja ta oznacza jednak, że będzie dużo +okazji+ dla funduszy czy innych inwestorów, którzy będą mogli wynegocjować dobre warunki, wejścia czy przejęcia firm niedomagających płynnościowo, tak aby uchronić je przed upadłością” – dodała. (PAP Biznes)

maq/ tj/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Nowy etap inwestycji „GRZEGÓRZECKA 77” w Krakowie. Sprawdź!

Nowy etap inwestycji „GRZEGÓRZECKA 77” w Krakowie. Sprawdź!

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Koronawirus na GPW i giełdach światowych

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki