REKLAMA

Whaling, czyli phishing i grube ryby

Michał Kisiel2015-12-28 10:14analityk Bankier.pl
publikacja
2015-12-28 10:14

Termin phishing znany jest już dobrze klientom banków. Większość z nich spotkała się z wiadomościami e-mail, które groźbą i podstępem zachęcają do kliknięcia w link prowadzący wprost do podrobionej strony. Whaling różni się od wysyłanego na ślepo przestępczego spamu. Jego celem są zazwyczaj działy finansowe dużych korporacji, a oszukańczy e-mail nie musi nawet zawierać zwodniczych odnośników.

Whaling, czyli phishing i grube ryby
Whaling, czyli phishing i grube ryby
fot. kjorgen / / YAY Foto

W lecie 2015 r. pracownik działu księgowości jednej z firm wydawniczych działających na amerykańskim rynku otrzymał dwie wiadomości e-mail od prezesa korporacji. Listy zawierały polecenie wykonania przelewów na rachunki w chińskich bankach. Do rzekomych kontrahentów firmy miały trafić łącznie 3 mln dolarów.

W e-mailu sprawa została opisana jako priorytetowa i poufna, nic zatem dziwnego, że pracownik natychmiast przesłał pierwszą transzę środków. Dopiero przed zleceniem kolejnej transakcji skontaktował się telefonicznie z szefem, by potwierdzić szczegóły. Okazało się, że CEO nie wiedział nic o chińskim przelewie – wiadomość wysłał nieznany włamywacz, który uzyskał dostęp do skrzynki prezesa. Firma straciła 1,5 mln dolarów, które trafiły do instytucji za Wielkim Murem. Chiński bank nie chciał współpracować, a środków nie udało się odzyskać.

Polskie Gazele są wyjątkowe

Polskie Gazele są wyjątkowe

Rankingowi Gazel Biznesu ponownie przyjrzeli się naukowcy. Prof. Jerzy Cieślik i mgr Adrian Grycuk porównali jego laureatów z firmami podobnej wielkości w innych krajach Europy. Niektóre wnioski zaskakują.

Opisany przypadek to przykład tzw. whalingu (od angielskiego whale, oznaczającego wieloryba). Tego rodzaju ataki określa się także mianem BEC (Business Email Compromise). Nie należą one do rzadkości, a wyłudzone kwoty bywają olbrzymie. W sierpniu 2015 r. firma Ubiquiti Networks, amerykański producent sprzętu sieciowego, straciła w ten sposób ponad 46 mln dolarów.

Ataki whaling są proste do przeprowadzenia, nie wymagają specjalistycznej technicznej wiedzy. Rzadko dochodzi rzeczywiście do włamania do skrzynki pocztowej menedżera. Oszuści bazują przede wszystkim na ogólnodostępnych informacjach o strukturze firmy będącej na celowniku i kilku socjotechnicznych sztuczkach.

Sieci społecznościowe ułatwiają pracę przestępcom

Przestępcy często korzystają z sylwetek kadry zarządzającej opublikowanych w mediach lub serwisach społecznościowych (np. LinkedIn). Wybierają postać, pod którą podszyją się w wiadomości oraz ofiarę w dziale finansowym lub księgowości. Jak twierdzi firma Mimecast, która przeprowadziła badania dotyczące ataków whaling, w 70 proc. przypadków oszuści stosują tzw. domain spoofing. W korespondencji kierowanej do ofiary wykorzystują konto e-mail o adresie tylko odrobinę różniącym się od oryginalnego (np. duza-firma.pl zamiast duzafirma.pl). W 16 proc. ataków podmieniana jest domena najwyższego poziomu (np. net zamiast com).

Ofiara, do której trafia autentycznie wyglądająca wiadomość, może bez zastanowienia, automatycznie wykonać polecenie. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że e-mail zwykle nie wzbudza podejrzeń. Jest opatrzony stopką stosowaną w firmie, zdobytą np. dzięki wysłanemu wcześniej fałszywemu zapytaniu o ofertę, i nie różni się znacząco od reszty korespondencji. Nadawcą jest zazwyczaj wysoko postawiony menedżer – w większości przypadków CEO lub CFO. To skłania do pośpiechu, a chęć przypodobania się przełożonemu może zwyciężyć z odruchem ostrożności.

Jak wskazują eksperci, ochrona przed whalingiem powinna opierać się przede wszystkim na edukacji narażonej na ataki kadry i wzmocnieniu procedur autoryzowania transakcji. Odporność organizacji można diagnozować, przeprowadzając okresowe testy. Pomocne może okazać się także oznaczanie (np. poprzez automatyczną modyfikację tematu lub papeterii) e-maili przychodzących spoza wewnętrznej sieci firmy oraz monitorowanie rejestracji domen, które mogą zostać użyte do ataku.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~wąsacz
Pomocne może okazać się wdrożenie DMARC - nic to nie kosztuje poza zinwentaryzowaniem infrastruktury z której wychodzą legalne maile dla danej domeny i dodaniem jednego rekordu do DNS domeny. Od lat dziwię się czemu gracze narażeni na phishing czy jego specyficzne odmiany typu whaling kompletnie odpuszczają możliwość przynajmniej Pomocne może okazać się wdrożenie DMARC - nic to nie kosztuje poza zinwentaryzowaniem infrastruktury z której wychodzą legalne maile dla danej domeny i dodaniem jednego rekordu do DNS domeny. Od lat dziwię się czemu gracze narażeni na phishing czy jego specyficzne odmiany typu whaling kompletnie odpuszczają możliwość przynajmniej częściowego zabezpieczenia siebie i swoich klientów przed kłopotami.
~Ka
Bardzo naciagana historyjka. Czego to jest reklama?
Przelew na znaczną kwotę, bez wieloosobowej autoryzacji, zlecony emailem, z banku bez limitów, do banku, który nie chce współpracowac?
~Ktoś
Co za baran robi przelew bez jego potwierdzenia? Gdyby tak ktoś zrobił w mojej firmie to od nastepnego dnia szuka nowej pracy i to szybko bo odsetki od przelanej kwoty by rosły.
~Rex
No to sprawdź do jakiej kwoty według prawa pracownik odpowiada
~Www odpowiada ~Rex
Odpowiedzialność materialna za powierzone mienie to szczególny rodzaj odpowiedzialności pracowniczej uregulowany w art. 124-127 Kodeksu pracy. Odpowiedzialność ta dotyczy pracowników, którym powierzono mienie z obowiązkiem zwrotu albo do wyliczenia się jest uregulowane odzielną umową.
~Ktoś odpowiada ~Rex
I widac od razu znajomośc przepisów u ciebie i innych. A potem jak coś to "no nie wiedziałem" ale jak to" itd.
Proponuje zacząć dziwń od lektórki kodeksu pracy. Tak na wszelki

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki