Na krótko przed godziną 14:00 wczoraj do akcji przystąpili bankierzy (centralni) i niedawne kupno otwierane od 1.3302 zostało wycięte w całości, ponieważ w ciągu niecałej godziny jeszcze przed otwarciem Ameryki nastąpiło dalsze umocnienie dolara liczące około 100 punktów. Zmienność drugiej części sesji okazała się o wiele większa niż sądziłem. Banki centralne kupiły 65% oferty amerykańskich 5-latków. Dominuje teraz kupno zielonego za euro, funta, franka szwajcarskiego i jena. Najprostszy handel pojawił się na GBPUSD, gdzie grający z momentum sprzedawali od 1.9275 i w ciągu niecałych dwóch godzin już mogli zaksięgować zysk 100 punktów. Sentyment tygodnia zmienił się na korzyść zielonego a sentyment dnia jest również sprzyjający. Duża zmienność rynku sprzyja szybkiej selekcji traderów. Jak pokazują wyliczenia matematyczne, po pięciu latach handlowania tylko około 3% próbujących pozostanie na rynku, przy założeniu ryzyka transakcji 50/50 i takim, że połowa traderów traci pracę po każdym roku. Ale myliłby się ten, kto sądzi, że gdy zwiększamy ryzyko straty do 55/45, to po pięciu latach nie powinno nikogo pozostać na rynku. Z populacji handlujących z gorszymi umiejętnościami otrzymamy około 2% ludzi sukcesu. Przyznacie Państwo, że różnica między 2% a 3% na tle całej próby jest niewielka. Wnioski nasuwają się następujące. Nie potrzeba umiejętności, aby zabłysnąć jako guru-trader cieszący się znakomitymi rezultatami, a w dłuższym okresie zasada równania do średniej spowoduje, że prędzej czy później jakaś siła, albo tzw. niefart wyeliminują niegdysiejszego guru z rynku. Jak powiada Alan Greenspan, przewidywanie przyszłych kursów walut jest niewiele różne od rzutu monetą (50/50). Złośliwi komentują, że starszy pan jest w takim razie artystą, bowiem mylił się w przeszłości tyle razy i wciąż jest szefem FED. Analitycy nie ustają nad pracą pozwalającą zmienić ryzyko 50/50 na coś bardziej przyjaznego kieszeni i nad strategią zarządzania ryzykiem, bez której nawet najlepsze rekomendacje nie wygenerują zysku. Określona koncepcja działania pozwala również na to, żeby próba, z której dokonywana jest selekcja handlujących była jak najmniejsza.
Korekta na rynku globalnym osłabia złotówkę i USDPLN osiągnął wczoraj poziom wyższy niż teoretycznie trzeci opór dnia. Zamknięcie środy na USDPLN było jednak słabe i podobnie wyglądał dzisiaj początek Europy. Zwykle rynek wykorzystuje nadarzającą się okazję do zajęcia pozycji kontrariańskiej nie bacząc na wskaźniki techniczne i tak też się stało. Od najwyższego notowania 3.1936 USDPLN skorygował się prawie 600 punktów. Sygnał kupna z oscylatora jest nadal aktualny i wydarzenia rynku globalnego podtrzymują momentum korekty na dolar/złotym.
EURPLN zamknął się wczoraj słabo, zaledwie na 4.1862, a przedtem osiągnął poziom 4.2152, czyli znacznie powyżej drugiego oporu dnia. EURPLN nie tworzył nowych szczytów w tym czasie jak EURUSD gnał do góry, a obecna korekta dolara spowodowała, że dzisiaj EURPLN stracił momentum wzrostowe pomimo tego, że akcelerator dziennych wygenerował sygnał kupna. Możliwe zatem, że przez jakiś czas będziemy świadkami trendu bocznego.
Paweł Koszarny
Analityk FMA
ECM
www.ecm.com.pl
fractal@plusnet.pl
9.12.04
Źródło:Euro Consulting & Management
























































