REKLAMA
TYLKO NA BANKIER.PL

W Polsce pracę można dostać tylko po znajomości?

2014-06-02 16:09
publikacja
2014-06-02 16:09
Większość młodych ludzi w Polsce nie wierzy, że pracę da się znaleźć uczciwie. Tylko garstka uważa, że nie dostaje pracy, bo nie spełnia wszystkich kryteriów stawianych przez potencjalnego pracodawcę lub ma za wysokie oczekiwania finansowe. O tym, że podczas rekrutacji liczą się tylko układy i koneksje, przekonało się na własnej skórze aż 40 proc. badanych – wynika z badania przeprowadzonego przez firmę SW Research na zlecenie portalu Absolvent.pl.

Odrzucenie w procesie rekrutacji nie jest przyjemnym doświadczeniem. Nic zatem dziwnego, że zdyskwalifikowani na starcie starają się znaleźć przyczynę swojego niepowodzenia. Ciężarem porażki wolimy jednak obarczyć czynniki niezależne od nas. Dlatego głęboko wierzymy, że pracę można dostać – ale tylko po znajomości.

Liczą się głównie znajomości

Aż 44 proc. badanych przez serwis Praca.pl uważa, że ich kandydatura jest odrzucana, bo inny kandydat dostał ją po znajomości. Bardzo podobne wnioski płyną z innego badania przeprowadzonego przez firmę SW Research na zlecenie portalu Absolvent.pl. Jego wyniki są jeszcze bardziej szokujące – znaniem 59 proc. badanych zajęcie w Polsce można znaleźć dzięki znajomościom, a 40 proc. przekonało się o tym na własnej skórze.

W istocie wiele firm prowadzi procesy referencyjne, które opierają się na poleceniach potencjalnie atrakcyjnych kandydatów przez obecnych pracowników. Nie można w tym przypadku mówić jednak o zatrudnianiu po znajomości, bo polecany kandydat – podobnie jak osoba bez znajomości, musi przejść cały proces rekrutacji.

Z badań przeprowadzonych dwa lata temu przez Katedrę Socjologii Ekonomicznej SGH na zlecenie PKPP Lewiatan wynika bowiem, że ponad 63 proc. małych i ponad 57 proc. średnich przedsiębiorstw zatrudnia pracowników z polecenia. Jeśli zaś w małej firmie jest wolny wakat na jakimś stanowisku, to w pierwszej kolejności pracownika szuka się wewnątrz firmy – dzieję się tak w ponad 80 proc. średnich i 73 proc. małych firm. Nie znaczy to jednak, że problem „zatrudniania po znajomości” nie istnieje. Często jednak wyolbrzymiamy go, bo sposób postrzegania rzeczywistości na rynku pracy jest głęboko zakorzeniony w mentalności całego społeczeństwa. - Przekonanie Polaków o tym, że pracę dostaje się po znajomości, z jednej strony wynika jeszcze z pozostałości po poprzednim ustroju, z drugiej jest mechanizmem, który chroni kandydata przed myśleniem o sobie w negatywny sposób – mówi prezes Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

Rzadko widzimy w sobie przyczynę niepowodzenia

Tylko co trzeci kandydat uważa, że nie dostał pracy, bo pracodawca znalazł osoby z większym doświadczeniem. Jeszcze mniej, bo zaledwie 10 proc. badanych uważa, że pracodawca odrzuca ich kandydaturę z powodu niepowodzenia podczas rozmowy kwalifikacyjnej, czy niespełniania kryteriów wymaganych na dane stanowisko. Kolejne 9 proc. przyczynę porażki upatruje w zbyt wygórowanych oczekiwaniach finansowych.
Przyczyny niepowodzeń w procesie rekrutacji

Tymczasem wiele firm skarży się na to, że kandydaci nie potrafią odpowiednio zaprezentować się podczas rozmowy kwalifikacyjnej czy nawet prawidłowo napisać CV. Od naszych klientów słyszymy opinie, z których wynika, że kandydatom nadal zdarza się przysyłać nieodpowiednio sporządzone dokumenty aplikacyjne, zatem opinia, iż CV jest źle przygotowane, w zaledwie 3% przypadków jest dość optymistycznym założeniem - komentuje wyniki badań prezes Praca.pl.

Oszukiwanie się i obarczanie winą za porażkę czynników niezależnych od nas nie pomoże w prawidłowym zdiagnozowaniu rzeczywistych przyczyn niepowodzenia. Oczywiście, może się zdarzyć, że inni kandydaci będą lepiej przygotowani, a pracodawca zdecyduje się zatrudnić osobę z polecenia. Nie należy jednak rezygnować i poddawać się – nawet po kilku niepowodzeniach. Znalezienie prawdziwych powodów, dla których pracodawca odrzucił naszą kandydaturę, pomoże nam uniknąć istotnych błędów w przyszłości. Sama kwestia znajomości jest dyskusyjna. Nie można bowiem stawiać znaku równości między poleceniem dobrego kandydata i zatrudnianiem pracownika tylko ze względu na jego znajomości.

Czy Waszym zdaniem system poleceń pracowniczych jest niesprawiedliwy? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.

Justyna Niedbał

Bankier.pl

j.niedbal@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Światłowód z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (71)

dodaj komentarz
~obx
Autorka tego artykułu chyba minęła się z powołaniem. Mydlenie oczu i "ściemnianie" nie stanowi dobrze zbyt dobrze o twórczyni. Po pierwsze, w samym tytule zadała sobie pytanie, które ją całkowicie przerosło. w żadnym fragmencie tekstu nie odpowiedziała na nie. Po drugie, pytanie dotyczy faktów, rzeczywistych zdarzeń, a Autorka tego artykułu chyba minęła się z powołaniem. Mydlenie oczu i "ściemnianie" nie stanowi dobrze zbyt dobrze o twórczyni. Po pierwsze, w samym tytule zadała sobie pytanie, które ją całkowicie przerosło. w żadnym fragmencie tekstu nie odpowiedziała na nie. Po drugie, pytanie dotyczy faktów, rzeczywistych zdarzeń, a nie opinii na ten temat. badając opinię Polaków w tym temacie odpowiedzi nie znajdziemy. Jeżeli zadamy sobie pytanie "czy istnieje życie na innej planecie" to kilkadziesiąt ludzi procent na świecie odpowie że TAK. Czy to znaczy, że istnieje bo ludzie tak myślą ??
I po trzecie, zatrudnianie w firmach z polecenia, to jest dokładnie to samo co załatwienie pracy po znajomości. Autorka uważa, że to nie to samo. Nie ma racji. Zatrudnienie z polecenia jest łatwe, szybkie, proste i tańsze. po co dawać ogłoszenie, płacic portalowi, aby wyemitował ogłoszenie, które następnie będzie co 7 dni powielane, na które odpowie 450 osób i tyle CV-ków trzeba będzie przejrzeć.. Z polecenia to połowa roboty, a że ten/ta osoba z polecenia do tej pracy zupełnie nie pasuje, to już inna para kaloszy.. i często niezły ferment w firmie..
~autorka won
Autorka klamie w artykuleże zatrudnianie z polecanie to nie to samo co po znajomościach. Szczyt obludy fałszu i zakłamania,
~Dred
Pracowałem w korporacji, która zobowiązała się, w zamian za ulgi podatkowe, zatrudnić co najmniej 200 pracowników rocznie w ciagu bodajrze 4 czy 5 lat w zamian za ulgi podatkowe. Łącznie pracowało w firmie ok 200 osób. Owa korporacja w pewnym momencie zwolniła połowę osób, bądź kazała im przejść do innych działów, bo niepotrzebowali Pracowałem w korporacji, która zobowiązała się, w zamian za ulgi podatkowe, zatrudnić co najmniej 200 pracowników rocznie w ciagu bodajrze 4 czy 5 lat w zamian za ulgi podatkowe. Łącznie pracowało w firmie ok 200 osób. Owa korporacja w pewnym momencie zwolniła połowę osób, bądź kazała im przejść do innych działów, bo niepotrzebowali takiej ilości osób w naszym dziale. Byłem świadkiem masowych rekrutacji do naszego działu, mimo ewidentnego braku zapotrzebowania. HR otrzymywał setki CV, na rozmowy przychodziło 50-70 osób...i nikt nie dostawał pracy..Pracodawca zapewne tłumaczył się swoim "ulgodawcom", że chce zatrudniać, ale nikt nie spełnia jego oczekiwań. Może nawet straszył, że wogóle zrezygnuje z Polski bo nie ma tu "wykwalifikowanych pracowników".. Polski ulgodawcom zapewne pokiwał głową i pozwolił by ta farsa mogła dalej sie rozgrywać. Dodam, że 90% absolwentów kierunku który ukończyłem mogłoby wykonywać tą pracę z przysłowiowym palcem w d...e. Przy czym zakładam ze ok 10 % nie zna w odpowiednim stopniu angielskiego.
~biz
A na stołkach siedzący głąby konia walą na maxa.
~gomez6020@wp.pl
Jestem świeżo upieczonym absolwentem -mgr inż., studia ukończyłem w lipcu 2014 roku, pracy zacząłem szukać we wrześniu 2014 roku. CV składałem do firm poszukujących pracowników a także do tych, które wówczas nikogo nie szukały, łącznie wysłałem około 100 CV. Efektem było zakwalifikowanie się na rozmowy kwalifikacyjne wyłącznie do Jestem świeżo upieczonym absolwentem -mgr inż., studia ukończyłem w lipcu 2014 roku, pracy zacząłem szukać we wrześniu 2014 roku. CV składałem do firm poszukujących pracowników a także do tych, które wówczas nikogo nie szukały, łącznie wysłałem około 100 CV. Efektem było zakwalifikowanie się na rozmowy kwalifikacyjne wyłącznie do jednostek związanych z administracją państwową, zapewne tylko i wyłącznie dlatego, że spełniałem wymagania rekrutacyjne. Oczywiście w żadnym z wymienionych przypadków nie zostałem zatrudniony. Podczas rozmów kwalifikacyjnych wypadałem dobrze (przepraszam za nieskromność, lecz nigdy nie odczuwałem silnego stresu przed prezentowaniem siebie bądź jakiegoś zagadnienia przed obcymi osobami) lub bardzo źle co wynikało to z faktu, iż "potencjalni pracodawcy" zadawali mi pytania kompletnie nie związane z tematyką, którą miałbym się zajmować, przykład - podczas rekrutacji na stanowisko referenta do spraw inwestycji zadawano mi pytania, na których odpowiedź wiązała się z turystyką (i nie chodzi tu i inwestycje związane z turystyką). Powód takich pytań jest oczywisty, nie chciano mi pozostawić choć cienia nadziei, że to może się udać. Podczas rozmów, na których czułem, że wypadam dobrze, deklarowałem chęć zarobków w okolicach najniższej krajowej ze względu na znajomość realiów. Niewątpliwie moim problemem jest brak doświadczenia, lecz ze względu na specyfikę mojego wykształcenia doświadczenie złapane np na stanowisku kasjera na nic by się zdało, a niestety jak już wiadomo nie mogę złapać "normalnej" pracy a co za tym idzie ogarnąć się w temacie. Moje CV "wygląda" dobrze, listy motywacyjne piszę całkiem niezłe - to jest opinia mojego szwagra, który kiedyś zajmował się rekrutacją w firmie obejmującej swoim zasięgiem 2 województwa. Nie kwestionuję tego, że na rozmowach nie mogłem być słabszy od innych kandydatów, po pierwsze nie mogę tego sprawdzić, a po drugie nie widzę siebie w kategoriach omnibusa, jednak czuję w powietrzu ferment - czemu? Wśród moich znajomych tylko jedna osoba pracuje na dobrym stanowisku, na które dostała się bez poparcia wewnątrz lub z zewnątrz firmy, tutaj muszę jednak przyznać, że jest to osoba szalenie inteligenta. Pozostałe osoby pracują na całkiem niezłych "stołeczkach" choć często mają wykształcenie kompletne niezwiązane z tematyką swojej pracy. Czy ktoś jest w stanie mi wyjaśnić czemu tak się dzieje? Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz, czy w tym kraju, który mimo wszystko kocham, może być normalnie, skoro na decyzyjnych stanowiskach często urzędują osoby, które znalazły się tam głównie za sprawa znajomości a nie w oparciu o wiedzę i wykształcenie? Pozdrawiam!
~Lilianka
Pracę szybko dostać można po znajomości, brat załatwi pracę bratu i nie ma w tym żadnego wstydu od nich.
~Nadzieja
W Polsce pracę można dostać tylko i wyłącznie po znajomości. Niestety to jest nasza rzeczywistość. To czy jest to mała firma rodzinna, czy też korporacja nie ma większego znaczenia. Rekrutacja to akurat farsa. Znam to z autopsji... Powiedzenie "nieważne co umiesz, ale kogo znasz" jest bardzo aktualne. To są nasze realia.W Polsce pracę można dostać tylko i wyłącznie po znajomości. Niestety to jest nasza rzeczywistość. To czy jest to mała firma rodzinna, czy też korporacja nie ma większego znaczenia. Rekrutacja to akurat farsa. Znam to z autopsji... Powiedzenie "nieważne co umiesz, ale kogo znasz" jest bardzo aktualne. To są nasze realia. Właściwie rynek pracy nie istnieje, jest za to rynek znajomych. Smutne, ale prawdziwe. Zastanawia mnie czy kiedykolwiek będzie lepiej?
~komgko
nie zgadzam się. mi udało się bez znajomości. Przekopałam wszystkie oferty na http://top-ogloszenia.net/Praca-11 i pracę znalazłam. jestem dumna, że nikt nie przyjął mnie z litości tylko dlatego, że naprawdę mam wiedzę.
~Paweł
W urzędach gdzie pensja jest ponad 5 tys bez znajomosci nie masz szans ,zaproponowano prace jako sędzia !!! w zamian za kilka pensji .ja nie toleruje korupcji i zlglosililem do prokuratury , i wiecie co mi powiedziano ?
Ze oni maja ważniejsze sprawy niż korupcja w sądach .
I jak tu ma ma byc dobrze . Maj racje ze uciekają
W urzędach gdzie pensja jest ponad 5 tys bez znajomosci nie masz szans ,zaproponowano prace jako sędzia !!! w zamian za kilka pensji .ja nie toleruje korupcji i zlglosililem do prokuratury , i wiecie co mi powiedziano ?
Ze oni maja ważniejsze sprawy niż korupcja w sądach .
I jak tu ma ma byc dobrze . Maj racje ze uciekają z polski komuna na calego
~a.
Artykul ma zerową wiarygodność. Wynik reprezentuje tylko gości jednej stronki internetowej, a nie wszystkie osoby w Polsce. Nie podano nawet ilości osób biorących udział w ankiecie. Żal że bankier.pl zatrudnia tak kiepskich dziennikarzy.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki