Rosnące ceny OC burzą krew kierowców, polityków i samych specjalistów rynku. Od kilku tygodni trwa dyskusja o tym, czy podwyżki cen obowiązkowych polis ubezpieczeniowych są zasadne i czy nie jest to przypadkiem zmowa cenowa. Do pliku listów w tej sprawie na biurku Rady Ministrów dołącza kolejny – tym razem od Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Organizacja zrzeszająca podmioty działające na rynku ubezpieczeniowym w Polsce przedstawiła w liście główne przyczyny obecnego stanu rzeczy oraz to, co powinno się w tym zakresie zmienić, żeby ulżyć właścicielom czterech kółek.
Coraz większe wymogi prawne = droższe OC
Prezes PIU, Jan Grzegorz Prądzyński tłumaczy w liście, że na gwałtowny wzrost stawek miało wpływ kilka czynników. Do tej grupy należały orzecznictwa Sądu Najwyższego, wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego, wymogi wypłacalności i w końcu coraz wyższe kwoty zadośćuczynień.
Zobacz także
W skutek zmian prawnych, ubezpieczyciele musieli godzić się na coraz większe świadczenia na rzecz poszkodowanych. W tym przypadku wymienić należy m.in. finansowanie przez ubezpieczyciela najmu samochodu zastępczego, ułatwienie finansowania prywatnej opieki zdrowotnej z polisy sprawcy czy wreszcie orzecznictwo, które znacznie zwiększyło zakres tytułów roszczeń co do szkód, które powstawały nawet dwie dekady wcześniej. Z kolei KNF przez standaryzację procedur wypłat zwiększyła obciążenie sektora o 1,2 mld zł. Wzrosły także obciążenia zakładów ubezpieczeń wskutek wprowadzenia wyższych obowiązkowych rezerw finansowych na wypłaty przyszłych odszkodowań.
Drożyzna w cenach OC. Będzie jeszcze gorzej?
Wzrost rezerw i przede wszystkim wzrost wypłacanych świadczeń musiał odbić się na cenach, które już dziś mogą zablokować niektórym Polakom dostęp do posiadania własnego samochodu. Rosnące wypłaty zadośćuczynień, czyli świadczeń dodatkowych, o które poszkodowani mogą ubiegać się poza samymi odszkodowaniami, tylko pogarszają sprawę.
Środki te mają charakter mocno uznaniowy, na co Prądzyński wskazywał już w rozmowie z Bankier.pl przy okazji artykułu: „Politycy chcą tańszego OC. Będzie interwencja rządu?”. – Nie jest przypadkiem wyjątkowym, gdy jeden sąd zasądza 30 tys. zł zadośćuczynienia, a drugi w podobnym przypadku np. 130 tys. zł. – wskazywał.
Coraz większe pole do domagania się zadośćuczynień i nieuregulowanie tej kwestii w polskim prawodawstwie stworzyło patową sytuację, w której ciężko zarobić na polisach komunikacyjnych. Szczególnie, że ubezpieczyciele dołożyli się do tego problemu długą wojną cenową, która przyzwyczaiła kierowców do tanich ubezpieczeń. Efektem jest 6 mld strata w ciągu ostatnich 10 lat.
Trzeba leczyć przyczynę, a nie skutek
Dlatego kluczem do rozwiązania problemu, według Prądzyńskiego, jest uregulowanie tych kwestii, które przyczyniły się do dzisiejszego stanu rzeczy. W większości krajów europejskich rozwiązania polegające na taryfikowaniu stawek zadośćuczynień już dawno funkcjonują. Bez tego nie będzie możliwe przewidywanie cen ubezpieczenia i w efekcie - ich dalsze wzrosty. Obecnie wciąż brakuje jednoznacznych zasad co do tego, jaki jest krąg osób uprawnionych do wspomnianych świadczeń, ich wartości oraz brakuje zamkniętego katalogu tytułów roszczeń.
Należy się jednak przygotować, że jeśli zwiększono możliwości pobierania z polis świadczeń dodatkowych, stawki OC mogą już nigdy nie wrócić do poziomu sprzed roku. Taryfikowanie zadośćuczynień wpłynie pozytywnie na przewidywalność kosztów ubezpieczenia, ale niekoniecznie musi cofnąć obecne podwyżki, a pozwoli je jedynie zahamować.
Wśród sugestii ubezpieczycieli pojawia się także karanie piratów drogowych. Dostęp ubezpieczycieli do Bazy Centralnej Ewidencji Kierowców pozwoli karać podwyżkami cen OC za każdy dodatkowy punkt karny wynikający z niebezpiecznego zachowania na drodze.



























































