Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego
RYNEK WALUTOWY
Tym razem zacznę od rynku EUR/USD, który z tygodnia na tydzień robi psikusa wszystkim tym, którzy w swych decyzjach inwestycyjnych kierują się analizą techniczna. Tydzień temu przebita została na wykresie kursu eur/usd linia szyi budującej się odwróconej formacji RGR. To dało sygnał sprzedaży waluty europejskiej i jednocześnie sygnał kupna dolarów. Sytuacja taka trwała aż do wtorku minionego tygodnia. Jednak w środę po gwałtownym ponad dwu procentowym odbiciu kursu euro w górę, kurs tej waluty powrócił ponad przełamaną wcześniej linię szyi oraz do wnętrza opadającego kanału trendowego. Tak więc sytuacja mocno się skomplikowała. Jeszcze raz okazuje się, jak trudno przewidzieć rozwój sytuacji na tak skomplikowanych rynkach, jakimi są rynki walutowe. Nawet najkrótsza informacja ze strony przedstawicieli rządu lub banków centralnych może znacząco zmienić układ sił w wojnie pomiędzy stroną popytową i podażową. W takich sytuacjach mówi się trudno. Najpierw pojawił się sygnał otwarcia długich pozycji w euro a parę dni później powinien zadziałać sygnał zamknięcia tej pozycji po powrocie ponad linię szyi. Kto szybko podjął decyzję zamykającą stratę, teraz powinien poczekać poza rynkiem, by utwierdzić się w kierunku obecnego trendu. Tak to już jest z tego typu grą rynkową. Często zdarzają się błędne decyzje. Ważne jednak jest to, aby szybko uznać błędną decyzję i nie powiększać straty na danej pozycji. Kilka małych strat powinno jednak zostać z nawiązką pokryte w przypadku jednej dużej udanej inwestycji. Takiej udanej inwestycji należy wówczas pozwolić trwać jak najdłużej. No ale cóż, na razie lepiej pozostać poza rynkiem. Teraz sygnałem otwarcia długich pozycji na euro będzie dopiero poziomu 0,94 dolara za euro. W pozycję krótką warto będzie wejść po przebiciu ostatniego dołka na poziomie 0,8750.
Celowo zacząłem od rynku eur/usd, gdyż od zmian na tamtym rynku zależeć będą zmiany kursów obydwu tych walut względem złotego. Koszyk walut złożony z dolara i euro znajduje się obecnie w trendzie horyzontalnym z silnym wsparciem na poziomie 3,81 złotego za koszyk. W takiej sytuacji o zmianach kursu obydwu tych walut decydować będzie właśnie wzajemny układ sił na rynku eur/usd. Nasz złotówka może jeszcze przez jakiś czas utrzymać obecny wysoki poziom notowań, jednak nie sądzę, aby miało dojść do kolejnej fali umacniania złotego w wyniku bicia kolejnych rekordów wartości względem koszyka. Co ciekawe poziom 3,81 złotego jest poziomem minimalnego spadku wynikającego z formacji podwójnego szczytu (patrz formacja a-b-c zaznaczona na wykresie tygodniowym). To daje spore prawdopodobieństwo utrzymania obecnego poziomu, który może stać się przełomowy przy odwracaniu kierunku trendu. Jeśli spojrzymy na wykres dzienny, to zauważymy ważność obecnej sytuacji. Kurs koszyka bowiem wrócił pod przebitą wcześniej linię opadającego trendu. Teraz znajdujemy się w samym narożniku trójkąta, którego górne ramie ogranicza kurs od koszyka od góry (opadający trend) a linia pozioma podpiera kurs od dołu. Dzień rozstrzygnięcia kierunku dalszych zmian na naszym rynku walutowym zbliża się coraz bardziej. Cierpliwi zostaną wreszcie wynagrodzeni.
Czwartek jest ostatnim dniem rozliczenia kupionych na środowym (w minionym tygodniu) przetargu obligacji dwu i pięcioletnich o stałej stopie procentowej. Aby zgromadzić złotówki na opłacenie tych obligacji (przypomnę, że przetarg ten charakteryzował się olbrzymim popytem na nasze obligacje), należy wymienić waluty na Foreksie najpóźniej we worek. Do tego dnia złotówka może utrzymać swoją silną pozycję. Niestety to nie koniec. Już w środę bowiem (11 kwietnia) odbędzie się kolejny przetarg na obligacje dziesięcioletnie o zmiennej stopie procentowej. Jeśli wynik tego przetargu okaże się podobny do przetargu z poprzedniego tygodnia, to możemy mieć kolejny tydzień silnej złotówki. Rozliczenie środowego przetargu odbędzie się 18 kwietnia, co oznacza możliwość zbierania środków na ich opłacenie do 16 kwietnia (przyszły poniedziałek). Być może najbliższe informacje o wykonaniu planu deficytu budżetowego wpłyną na osłabienie złotówki. Zapowiada się bowiem dość niepokojąca informacja o niemal stuprocentowym wykonaniu planu tego deficytu już po pierwszym kwartale. Inflacja już nie powinna tak szybko spadać jak w ostatnich miesiącach, a to oznacza brak pożywki do bicia kolejnych rekordów notowań złotego.
ReklamaZobacz także
Zobaczmy jeszcze na zakończenie na kursy dolara i euro względem złotego rozpatrywane oddzielnie. Kurs euro nadal znajduje się w silnym opadającym kanale trendowym. Słabość tej waluty względem złotego jeszcze dobitniej widać na wykresie tygodniowym. Lepiej wygląda kurs dolara. Tutaj widać wyraźnie trend horyzontalny z silnym wsparciem na poziomie 4,00 złotego. Wykres tygodniowy pokazuje jak wiele stracił dolar do złotego w ciągu pół roku. Oczywiście jest to i tak mniej niż w przypadku straty euro do złotego.
RYNEK PIENIĘŻNY
Zacznę może nietypowo od wykresu pokazującego różnicę pomiędzy rentownością obligacji trzydziestoletnich oraz dziesięcioletnich na rynku amerykańskim. Obecny układ rosnącej linii na tym wykresie przypomina sytuację z początku lat 90-tych, kiedy to gospodarka Stanów Zjednoczonych wchodziła w okres recesji. Wzrost linii oznacza szybszy spadek cen obligacji trzydziestoletnich niż dziesięcioletnich lub wolniejszy wzrost cen tych pierwszych. Innymi słowy oznacza to większą skłonność do posiadania obligacji krótszych przez inwestorów. Inwestorzy w ten sposób wyrażają swoją obawę przed posiadaniem długoterminowych papierów skarbowych, które niosą ze sobą większe ryzyko w przypadku nagłych zmian poziomu stóp procentowych. Oczywiście wykres ten należałoby dokładniej poobserwować wraz z wykresami pomocniczymi rentowności obydwu tych obligacji. Wobec tego spójrzmy na długoterminowe wykresy tygodniowe dla 30-latkow oraz 10-latków. Widzimy, że rentowności obydwu tych obligacji spadają podobnie jak to było na początku lat 90-tych. Skoro spadają rentowności przy jednoczesnym wzroście różnicy pomiędzy ich rentownością, to oznacza to szybszy spadek rentowność obligacji krótszych - bardziej wzmożony popyt na te obligacje. Nie chcę być kolejnym złym prorokiem, ale fakty świadczą za tym, iż gospodarka USA wkracza w okres podobnej (jeśli nie większej) recesji do tej z początku lat 90-tych. Inwestorzy działający na rynku papierów skarbowych zajmują dokładnie te same pozycje co 10-12 lat temu. Niech to da d myślenia.
Spójrzmy jeszcze na podobne wykresy rentowności dla krótszego odcinka czasu. Widać wyraźnie, że w ostatnich dniach rentowności tych dwóch rodzajów obligacji zaczęły szybciej się rozjeżdżać. Ceny obligacji 30-letnich spadały, podczas gdy 10-latki rosły (czyli rentowność 30-latków rosła a 10-latków spadała).
Przejdźmy teraz do olejnego wykresu pokazującego różnicę w oprocentowaniu. Tym razem porównamy oprocentowanie lokat dolarowych i nominowanych w euro na rynku międzybankowym. Od ponad czterech lat nie było tak małej różnicy w poziomie stóp procentowych na obydwu tych rynkach. Prawie zawsze stopy procentowe na dolar były wyższe niż na markę niemiecką a później na euro. Obecnie różnica ta wynosi zaledwie 15 punktów bazowych w przypadku lokat 6-miesięcznych. Cały czas brakuje jednak jeszcze jednej obniżki stóp procentowych w USA przy jednoczesnym utrzymaniu obecnego poziomu stóp w strefie euro, by linia pokazana na wykresie zeszła poniżej zera. Może spójrzmy jakie są oczekiwania uczestników obydwu rynków co do przyszłego poziomu stóp procentowych. Rynek amerykański oczekuje spadku stóp o 50 punktów bazowych w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Rynek europejski oczekuje spadku stóp dla euro o 50 punktów w ciągu czterech miesięcy. W oczach inwestorów poziomy oprocentowania lokat dolarowych i euro mogą się zrównać we wrześniu bieżącego roku. Ja jednak sądzę, że w przypadku lokat 6-miesięcznych będzie to dużo szybciej.
Pora na nasz rodzimy rynek. Zacznijmy od spojrzenia na spadającą rentowność bonów skarbowych na ostatnich przetargach, które odbywają się co tydzień w poniedziałek. Po okresie powolnego wzrostu rentowności z przed kilku tygodni teraz mamy dość dynamiczny spadek. Ostatni poniedziałkowy przetarg był pierwszy z czterech kolejnych, które posłużą do wyliczenia kuponu odsetkowego dla obligacji trzyletnich o zmiennej stopie procentowej (tzw. TZetki). O wysokości tego kuponu w okresie maj-sierpień zadecyduje średnia z czterech przetargów kwietniowych rentowności bonów 13-tygodniowych. W najbliższych tygodniach rentowności te dalej powinny spadać za sprawą zmniejszonej podaży nowych bonów ze strony Ministerstwa Finansów. Stanie się tak głównie dzięki zmniejszonej wielkości wykupu starych (wcześniej wyemitowanych a obecnie wygasających) bonów skarbowych. Jak widać na wykresie w maju Ministerstwo Finansów nie będzie wykupywać żadnych wcześniej sprzedanych bonów. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko brak presji na ze strony rynku na zwiększenie podaży nowych bonów. Taka sytuacja może doprowadzić do nadpłynności sektora bankowego, który nie będzie miał gdzie ulokować krótkoterminowych nadwyżek finansowych. Rynkowe stopy procentowe mogą więc spaść i do dość szybko.
Jeśli spojrzymy na podobny wykres pokazujący wielkość wykupu wszystkich krajowych papierów skarbowych (czyli obligacji oraz bonów), to zauważymy, że na horyzoncie widać okresy, podczas których MF będzie musiało wykupić obligacje za kwoty przekraczające 3 miliardy złotych a nawet dochodzące do 6 miliardów jednorazowo. O wielkości naszego zadłużenia wspominałem już parę dni temu. Dodam tylko, że nie wygląda to najlepiej. Wszyscy oczekują, że problem sam się rozwiąże, gdy wstąpimy do Unii Europejskiej i otrzymamy olbrzymie środki pomocowe. Ale co się stanie, gdy nasze wstąpienie do Unii odwlecze się o kilka lat? Czy trzeba będzie renegocjować warunki spłaty zadłużenia? Leszek Miler (jak sądzę przyszły premier Polski) już jakiś czas temu wspominał o takiej możliwości. Oby do takiego scenariusza nie doszło. Mielibyśmy bowiem długo oczekiwany kryzys walutowy.
Na zakończenie spójrzmy na oczekiwania naszego rynku co do przyszłego poziomu stóp procentowych. Widzimy, że w oczach uczestników rynku stopy procentowe w Polsce powinny spaść do sierpnia o 150 punktów bazowych. To dużo mniejsza dynamika spadku, niż w ostatnich kilku miesiącach.
Zobaczmy jeszcze tylko na kalendarz przetargu na obligacje skarbowe. Najbliższy z nich to oczywiście przetarg na obligacje dziesięcioletnie o zmiennej stopie procentowej (oprocentowanie kuponu rocznego uzależnione od rentowności bonów 52-tygoniowych).
Jacek Maliszewski
























































