Powiedzieć, że weto prezydenta w sprawie kryptowalut jest dwuznaczne, to nic nie powiedzieć – napisał we wtorek premier Donald Tusk, odnosząc się do zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o rynku kryptoaktywów. Dodał też, że rząd przyjmie ponownie projekt ustawy o kryptoaktywach.


"Przyjmiemy i prześlemy jeszcze raz w trybie natychmiastowym projekt ustawy o kryptoaktywach. Jest szansa panie prezydencie, aby nie wiązać pana nazwiska z kryptoaferą" - powiedział Tusk przed obradami rządu, komentując weto.
Szef rządu oczekuje też, by m.in. minister finansów przekazał informacje dotyczące konsekwencji prezydenckiego weta.
- Przed nami duży wysiłek przekonania pana prezydenta o tym, jak poważny błąd popełnił, wetując tę ustawę - powiedział Tusk. Dodał, że ustawa nie jest wymierzona w nikogo, a jej celem jest chronienie uczestników tego rynku. Powołując się na dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego szef rządu wskazał, że 600 tys. osób zostało oszukanych na rynku kryptoaktywów.
„W tle wielkie pieniądze, afery i śledztwa, tajemnicze zaginięcie »króla kryptowalut«, wspieranie kampanii radykalnej prawicy z udziałem prezydentów Dudy i Nawrockiego. Źle to wygląda” – pisał premier na platformie X przed południem.
Powiedzieć, że weto prezydenta w sprawie kryptowalut jest dwuznaczne, to nic nie powiedzieć. W tle wielkie pieniądze, afery i śledztwa, tajemnicze zaginięcie „króla kryptowalut”, wspieranie kampanii radykalnej prawicy z udziałem prezydentów Dudy i Nawrockiego. Źle to wygląda.
— Donald Tusk (@donaldtusk) December 2, 2025
O zawetowaniu ustawy o rynku kryptoaktywów prezydencka kancelaria poinformowała w poniedziałek wieczorem. Jak uzasadniła, ustawa przewiduje możliwość wyłączania przez rząd stron internetowych firm działających na rynku kryptowalut jednym kliknięciem, a przepisy dotyczące blokowania domen są nieprzejrzyste i mogą prowadzić do nadużyć. Dodano, że kolejnymi kwestiami są brak przejrzystości w przyjętych rozwiązaniach i wysokość opłat nadzorczych. Oceniono, że zostały one ustalone na poziomie, który uniemożliwi rozwój małym firmom i startupom, a faworyzować będzie zagraniczne korporacje i banki.
Odnosząc się do prezydenckiego weta minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oświadczył w poniedziałek, że jest ono wbrew klientom i inwestorom rynku kryptoaktywów. We wpisie na X minister stwierdził, że już teraz 20 proc. klientów traci pieniądze w wyniku nadużyć na rynku kryptoaktywów. „Chcieliśmy ich chronić, Prezydent wybrał chaos i bierze pełną odpowiedzialność za swoje działania” – napisał Domański.
Przeczytaj także
W listopadowej rozmowie z PAP wiceminister finansów Jurand Drop podkreślał, że jeśli nie będzie ustawy o rynku kryptowalut, to firmy działające na nim będą musiały rejestrować się w innym kraju niż Polska. Dodał, że będzie to oznaczać także utratę wpływów z podatków od tych firm.
Miał być milion łapówki, a był milion nagrody. Tajemnicze zaginięcie polskiego króla kryptowalut
Rodzina Sylwestra Suszka nie wie co się z nim dzieje. To twórca polskiej giełdy kryptowalut BitBay, której dzienne obroty w szczytowym momencie przekraczały miliard złotych. Swego czasu głośno było o rzekomej łapówce w wysokości miliona złotych, aby sprawą giełdy przestali się interesować dziennikarze „Superwizjera”, potem milion oferowano za jakiekolwiek informacje o zaginionym.
Przypominamy nasz tekst ze stycznia 2024 roku.
Po co ustawa?
Celem zawetowanej ustawy - uchwalonej przez Sejm 7 listopada br. - jest m.in. implementacja unijnych przepisów, czyli rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Zgodnie z ustawą nadzór nad rynkiem kryptoaktywów sprawowałaby Komisja Nadzoru Finansowego, wyposażona w odpowiednie narzędzia nadzorcze i kontrolne. Doprecyzowano niektóre obowiązki emitentów tokenów powiązanych z aktywami i tokenów będących e-pieniądzem, a także dostawców usług w zakresie kryptoaktywów.
W przypadku naruszenia przepisów KNF mogłaby dokonywać wpisów do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwych domen internetowych służących do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miałoby to chronić klientów i rynek przed nieuczciwymi podmiotami.
Ustawa wprowadzała odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń groziłaby m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.
Zawetowane przepisy zakładają też regulację kwestii internetowych kantorów walutowych – miały być one też objęte nadzorem KNF. Zgodnie z ustawą kantory internetowe miały prowadzić dla swoich klientów indywidualne rachunki płatnicze, co ma umożliwić m.in. ochronę pieniędzy klientów, a także pozwolić im dysponować nimi w dowolnym momencie.(PAP)
nl/ mok/ amac/

























































