Prezydent USA Donald Trump ocenił w czwartek, że Iran chce doprowadzić do podwyżek cen ropy przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami do amerykańskiego Kongresu. Zarzucił Irańczykom, że pozorują ataki w cieśninie Ormuz.


„Iran robi wszystko, co w jego mocy, aby podnieść ceny ropy przed wyborami do Kongresu USA. Irańczycy posuwają się nawet do pozorowania ataków, informowania o minach i innych podobnych działań, mimo że przez cieśninę Ormuz przepływa obecnie więcej ropy niż nawet przed rozpoczęciem konfliktu” - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.
Wcześniej w czwartek marynarka wojenna irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformowała, że zaatakowała cztery tankowce, a trzy inne jednostki wpłynęły na miny w rejonie cieśniny Ormuz.
IRGC ostrzegł amerykańskie wojsko, że „dalsze prowokacje” mogą doprowadzić do bardziej zdecydowanej odpowiedzi, wymierzonej w bazy USA w regionie - przekazała agencja Reutera.
Jak napisała Associated Press, przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA oraz na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu, w których premier Benjamin Netanjahu może stracić władzę, pojawiają się obawy, że amerykańsko-izraelskie ataki na Iran mogą zostać wznowione.

Według danych firmy analitycznej Kpler przytoczonych przez „Wall Street Journal” w minionym tygodniu państwa regionu eksportowały średnio 24,6 mln baryłek ropy dziennie, czyli więcej niż przed wybuchem wojny 28 lutego, gdy eksport wynosił 23,3 mln baryłek.
Był to najwyższy tygodniowy wynik od lutego, kiedy rozpoczęły się amerykańsko-izraelskie ataki na Iran. Od tego czasu Iran częściowo blokuje żeglugę przez Ormuz, a USA utrzymują blokadę morską irańskich portów.
Eksport odbudowano dzięki alternatywnym trasom, ponieważ transport przez Ormuz pozostaje o ponad jedną trzecią mniejszy niż przed wojną – podał Kpler.
Odbudowa eksportu nie doprowadziła do spadku cen surowca. W czwartek baryłka ropy Brent zdrożała o ok. 2 proc., osiągając poziom ok. 111 dolarów. Ropa na globalnych rynkach drożeje w reakcji na ataki proirańskich rebeliantów Huti w Arabii Saudyjskiej. W środę władze USA nakazały części swoich dyplomatów opuszczenie Arabii Saudyjskiej.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ ap/





























































