TP SA dalej spada
MORGAN OBNIŻYŁ REKOMENDACJĘ
Kolejny dzień spadały akcje TP SA, osiągając w piątek następne dno notowań. Na zakończenie sesji walory spółki rynek wycenił na 14,25 zł, o 5,6 proc. mniej niż dzień wcześniej.
Przyczyny spadku notowań są wciąż takie same: niepewne losy negocjacji konsorcjum France Telecom-Kulczyk Holding z resortem skarbu w sprawie zwiększenia udziałów Francuzów w polskiej firmie, słabsze niż się spodziewano wyniki spółki za drugi kwartał oraz wisząca nad TP SA groźba gigantycznej podaży akcji, gdyby MSP postanowiło przeprowadzić nową emisję bez udziału konsorcjum. Wczoraj kamień do ogródka TP SA wrzucił kolejny bank inwestycyjny: po Merrill Lynch rekomendację obniżył Morgan Stanley Dean Witter. Analitycy Morgana uważają, że potencjał TP SA nie zostanie wykorzystany, dopóki FT nie zwiększy swojego udziału w spółce. Nie spodziewamy się jednak, że nastąpi to w ciągu kilku najbliższych miesięcy - twierdzi Anton Inshutin, ekspert banku.
Notowania TP SA radykalnie obniżyły loty, gdy okazało się, że konsorcjum nie skorzystało z obowiązującej do 30 lipca br. opcji zakupu 10 proc. akcji TP SA po ok. 40 zł (taka cena została ustalona w lipcu ub.r., gdy kupiło ono 35 proc. Telekomunikacji). Wprawdzie FT oświadczyło, że nadal chce stać się większościowym udziałowcem TP SA, jednak rynek powątpiewa czy strony porozumią się co do ceny. Jeżeli tak się nie stanie, realna - według niektórych analityków - staje się przeprowadzenie oferty publicznej, co źle wpływa na notowania. Nie brakuje jednak i takich opinii, że resort może zrezygnować w br. ze sprzedaży udziałów w TP SA. Według opinii analityków, znaczna ostatnio podaż jest efektem działań banku inwestycyjnego z Londynu, który wyprzedaje walory spółki. Wczoraj po raz kolejny pojawiły się na rynku plotki, że wkrótce ma nastąpić zmiana na stanowisku prezesa TP SA.
WIG 20 - słaby letni wzrost
Poselski projekt podziału TP SA, słabe wyniki za II kwartał i przedłużające się rozmowy skarbu państwa z France Telekom zrobiły swoje. Od kilku dni kurs akcji spółki spada. W piątek osiągnięte zostało kolejne historyczne dno, tym razem na poziomie 14,0 zł! Tak duża skala przeceny może szokować wielu inwestorów i przekreśla szansę na większy zasięg wzrostów na głównych indeksach giełdowych.
Od 25 lipca indeks WIG 20 znajduje się we wzrostowej korekcie poprzedniej dwumiesięcznej fali spadków z poziomu 1524 pkt. Jak na razie skala korekty jest wręcz symboliczna. Wzrosty utknęły na silnym oporze 1200 pkt. Sytuacja innych dużych spółek jest niekorzystna. Po silnym korekcyjnym odbiciu kurs akcji Elektrimu może w ciągu najbliższych dni wejść w nową silną falę spadków, której celem będzie pogłębienie ostatniego długoterminowego dna na poziomie 16,55 zł. Nieznaczny potencjał wzrostu (maksymalnie do 18,5 zł) ma KGHM. Osłabienie złotówki i możliwy korekcyjny wzrost cen miedzi mogą być w krótkim terminie czynnikiem pozytywnym, potem (w ciągu kilku tygodni) mogą przyjść kolejne spadki. Potencjał wzrostowy PKN Orlen i Pekao SA jest nieznaczny.
Czy mamy już bliski koniec summer rally? Wydaje się, że niestety tak. Nie ma co marzyć o wzroście nawet do 1260 pkt. Bardziej prawdopodobna jest kolejna próba przełamania oporu na poziomie 1200 pkt. Jeśli się uda, wzrosty mogą sięgnąć rejonu 1220-1230 pkt. To zakończy kilkutygodniową falę wzrostów i rynek wkroczy w kolejną silną falę spadków. Do października WIG 20 może spaść nawet do 900-1000 pkt.
SŁAWOMIR DĘBOWSKI, analityk DM BH w Warszawie



























































