REKLAMA

Superliga rozpala emocje. Akcje Juventusu i Manchesteru United w górę

Michał Żuławiński2021-04-20 07:17analityk Bankier.pl
publikacja
2021-04-20 07:17
fot. PASCAL ROSSIGNOL / Reuters

Ogłoszenie powstania piłkarskiej Superligi wywołało lawinę emocji nie tylko w świecie sportu. Zareagowali też akcjonariusze dwóch klubów-założycieli, które są spółkami giełdowymi.

Poniedziałkową sesję akcjonariusze Manchesteru United i Juventusu Turyn zaliczyć mogą do udanych. Notowane na nowojorskiej giełdzie akcje angielskiego klubu podrożały o 6,74 proc., a następnie w handlu pozasesyjnym dołożyły jeszcze 2,6 proc., do 17,70 USD. Z kolei notowany w Mediolanie klub z Turynu podrożał aż o 17,85 proc., do 0,91 EUR, osiągając najwyższą cenę od września 2020 r. Jak wylicza „Evening Standard”, kapitalizacja obu klubów wzrosła tym samym o odpowiednio 290 mln dolarów i 216 mln euro.

Manchester i Juventus to jedyne kluby-założyciele Superligi, które są jednocześnie spółkami publicznymi. Pozostałe należą do podmiotów prywatnych (AC Milan, Inter Mediolan, Atletico Madryt, Liverpool FC, Manchester City, Arsenal FC, Chelsea FC i Tottenham Hotspur) lub są kontrolowane przez kibiców (FC Barcelona, Real Madryt).

Co ciekawe, w poniedziałek w górę szły także akcje innego klubu, które nie wszedł w skład Superligi. Mowa o Borussii Dortmund (11,22 proc.), której dyrektor wykonawczy Hans-Joachim Watzke jasno oświadczył, że jego klub odrzucił zaproszenie do elitarnego grona. Podobnie postąpił Bayern Monachium, w którym występuje Robert Lewandowski – włodarze bawarskiego klubu zadeklarowali „wierność” rozgrywkom UEFA, które od 2024 r. mają przejść reformę wzmacniającą pozycję wielkich klubów i eliminującą część niezbyt interesujących spotkań. To właśnie ogłoszenie tych planów europejskiej federacji uprzedzili założyciele Superligi, którzy swoją „bombę” odpalili w niedzielny wieczór.

W miejscu stały natomiast lub wręcz taniały akcje dużych klubów, które nie zostały póki co zaproszone do Superligi. Mowa o Ajaksie Amsterdam (0,32 proc.), Olympique Lyon (-2,1 proc.), AS Romie (0,17 proc.) czy FC Porto (-3,55 proc.). Zespoły te mogą jeszcze dołączyć do elitarnego grona – liczba klubów-założycieli wzrosnąć ma jeszcze o trzy, zaś w rozgrywkach znajdzie się miejsce łącznie dla 20 klubów. Pięć klubów spoza założycielskiej piętnastki będzie wybierana na podstawie wyników sportowych, jednak nie będzie brała udziału w podziale „finansowego tortu” na równych prawach z fundatorami rozgrywek. Co istotne w tym kontekście, udział w rozgrywkach Superligi ma być bardziej opłacalny nawet od wygrania Ligi Mistrzów UEFA – z medialnych wyliczeń wynika, że na starcie kluby mogłyby liczyć na 180 mln euro, podczas gdy Bayern Monachium za zwycięstwo w ubiegłorocznej edycji LM zainkasował „jedynie” 130 mln euro.

Bogaci „ratują futbol”

Finansowych informacji dotyczących Superligi przybywa z godziny na godzinę. Wczoraj agencja Reutera uzyskała potwierdzenie od JP Morgan dotyczące zaangażowania amerykańskiego banku w finansowanie nowego projektu. Według medialnych doniesień gigant bankowości wyłoży na stół 4 miliardy euro. Sporo środków pozyskanych zostanie też od nabywców praw do transmisji – w tym kontekście najczęściej spekuluje się o internetowej platformie DAZN należącej do miliardera Lena Blavatnika.

Wczoraj późnym wieczorem obszernego wywiadu dotyczącego Superligi udzielił jej pierwszy prezes, uważany za spiritus movens całego przedsięwzięcia, czyli Florentino Perez. Prezes Realu Madryt w popularnym programie „Chiringuito” stwierdził, że decyzja największych klubów ma na celu „uratowanie futbolu przed śmiercią”.

- Musimy znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji. Największe kluby z Anglii, Włoch i Hiszpanii straciły ostatnio 5 miliardów euro. Sam Real Madryt stracił 400 mln euro w ciągu dwóch sezonów. To bardzo zła sytuacja. Gdy nie ma przychodów innych niż te z transmisji telewizyjnych, to rozwiązaniem jest zapewnienie atrakcyjniejszych spotkań. Dlatego stworzyliśmy Superligę – oświadczył Hiszpan.

Jak dodał, kluby-założyciele zdecydowały się działać szybko, ponieważ czekanie do 2024 r. i zmiany formatu Ligi Mistrzów w kształcie proponowanym przez UEFA oznaczałoby „śmierć”.

- Wtedy wszyscy będziemy martwi. Superliga nie jest dla bogatych, ale dla uratowania futbolu. Zrobimy to, nie pozwolimy, aby futbol zniknął – dodał. W jego wypowiedzi przewijał się także wątek dostarczenia atrakcyjniejszego produktu rozrywkowego dla nowej, młodszej publiczności, która traci zainteresowanie futbolem w jego klasycznym kształcie.  - Młodzi nie interesują się już futbolem. Dlaczego? Bo jest dużo spotkań przeciętnej jakości, a istnieją inne sposoby na rozrywkę – powiedział.

Giganci zadłużeni po uszy

Finansowego kontekstu powstaniu Superligi dostarczają wpisy szwajcarskiego blogera SwissRamble, który na Twitterze zajmuje się pieniędzmi w futbolu.

Z zebranych przez niego danych wynika, że straty operacyjne 11 klubów-założycieli (wyników nie podał jeszcze Liverpool) tylko w ubiegłym roku wyniosły 1,2 mld funtów, czyli 1,4 mld euro.   

Co więcej, zsumowanie długów wszystkich założycieli Superligi daje astronomiczną kwotę 7,4 mld funtów (8,6 mld euro). Największe zobowiązania mają Tottenham Hotspur i Barcelona, najmniejsze kontrolowane przez bogatych właścicieli Manchester City i Chelsea.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Pakiet medyczny dla Ciebie za 45 zł. Rodzina 2+2 za 39,75 zł/os. Porównaj ceny »

Pakiet medyczny dla Ciebie za 45 zł. Rodzina 2+2 za 39,75 zł/os. Porównaj ceny »

Komentarze (3)

dodaj komentarz
lebero654
Parada bankrutów kombinuje jak wycyckać maluczkich. Przeostrzyli z kasą i mają problem. I jest dokładnie odwrotnie jak opowiada Perez, który od lat narzeka na dystrybucję wpłat z transmisji telewizyjnych w Hiszpanii. Real dostaje mniej w stosunku do wpływów faktycznych.
demeryt_69
Obecnie kopana ma tyle wspólnego ze sportem, co wyścigi psów :)
inwestor-gpw
JP Morgan i wszystko jasne. Ogolą Pereza i innych cwaniaków do zera i za kilka lat będzie płacz. Chyba trzeba będzie przestawić na oglądanie okręgówki.

Powiązane: Sport i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki