Dzisiejsza rewizja raportu o PKB drugiej gospodarki świata przypominała prostowanie informacji Radia Erewań. Okazało się, że w trzecim kwartale wzrost gospodarczy wyniósł 1,3% zamiast podawanych wcześniej 4,8% (ujęcie anualizowane). Względem drugiego kwartału wzrost wyniósł 0,3%, wobec pierwotnie podawanych 1,2% - poinformował dziś japoński rząd. Zupełnie inaczej przedstawiono dynamikę inwestycji: wartość 1,6% zrewidowano na –2,8%. A i tak dodatni wynik PKB zawdzięczamy tylko spadkowi cen w gospodarce – deflator zweryfikowano z 0,2% na –0,5%.
I jak w po czymś takim inwestorzy mają wierzyć w zapowiedzi greckiego ministra finansów, według którego ryzyko bankructwa kraju nie istnieje, a sektor bankowy jest „zdrowy”? Sytuacji nie poprawa brak jakichkolwiek wieści z Dubai World, której spółka zależna zawiesiła spłatę zapadających za pięć dni obligacji o wartości nominalnej 3,5 mld $. Taka atmosfera narastającej niepewności zdecydowanie nie sprzyja inwestycjom w akcje.
Silną awersję do ryzyka widać było na parkietach w Azji, gdzie giełda w Szanghaju straciła 1,7%, zaś japoński Nikkei225 spadł o 1,4%. Nieco lepiej jest w Europie (poza Atenami rzecz jasna), gdzie do godziny 13:00 główne indeksy pozostawały bez większych zmian. Za to kontrakty terminowe na S&P500 i Nasdaq100 były notowane pół procent powyżej wczorajszego zamknięcia.
Jak widać inwestorzy wciąż nie są przekonani do kontynuacji wzrostowego trendu. Małym plusem dla byków są dane z amerykańskiego rynku kredytowego. W ubiegłym tygodniu indeks mierzący ilość wniosków o kredyt hipoteczny wzrósł o 8,5%. Wyraźnie (o 10%) wzrosło zainteresowanie pożyczkami z rządowymi dopłatami, lecz i tak popyt na kredyty mieszkaniowe jest o 18,8% niższy niż przed rokiem.
Należy jednak pamiętać, że amerykański rynek kredytów hipotecznych funkcjonuje w obecnym kształcie (czyli oferuje tanie pożyczki) tylko dzięki interwencjom Fed-u, który masowo kupuje obligacje emitowane przez Fannie Mae i Freddie Mac. Odwrotnie postępuje chiński nadzór finansowy, który stara się ograniczyć ekspansję kredytową banków. Według nieoficjalnych informacji agencji Bloomberga w przyszłym roku chińskie banki będą mogły udzielić „tylko” 8 bilionów juanów (ok.1 bln $) nowych pożyczek, wobec 8,9 biliona juanów, jakie pożyczyły w ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku. Tak więc Państwo Środka planuje dość drastycznie ograniczyć dostępność kredytu, co powinno przełożyć się na słabszy wzrost trzeciej gospodarki świata.
K.K.
























































