Sąd UE stwierdził nieważność decyzji Komisji Europejskiej dotyczących podatku od sprzedaży detalicznej w Polsce. "Komisja popełniła błąd, uznając sporny środek za pomoc państwa" - wskazał w czwartek Sąd UE.
Wyrok nie jest ostateczny, przysługuje od niego odwołanie. KE ma na to dwa miesiące, przy czym odwołanie może dotyczyć aspektów formalnych wyroku Sądu UE, a nie jego treści. Ewentualne odwołanie będzie rozpatrywane przez Trybunał Sprawiedliwości.
Decyzja Sądu UE oznacza, że Polska będzie mogła znów pobierać podatek handlowy, który dotychczas był zawieszony.
Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej zakładała wprowadzenie dwóch stawek podatku od handlu: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Podatek miał obowiązywać od września 2016 roku.
Przeczytaj także
KE we wrześniu 2016 roku wszczęła postępowanie o naruszenie prawa unijnego przez Polskę w związku z wprowadzeniem podatku. Bruksela argumentowała wtedy, że jego konstrukcja może faworyzować mniejsze sklepy, co może być uznane za pomoc publiczną. Stwierdziła następnie, że podatek został wprowadzony w życie w sposób niezgodny z prawem. Wydała też nakaz zawieszenia stosowania podatku do czasu zakończenia jego analizy przez urzędników w Brukseli.
Polska nie zgodziła się z tym stanowiskiem, ale pobór podatku został zawieszony. Na przełomie listopada i grudnia 2016 roku skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na decyzję KE. Przekonywano w niej, że KE dokonała błędnej kwalifikacji podatku jako pomocy państwa. Polska zaskarżyła decyzję KE w całości. Zarzuciła też w niej KE m.in. naruszenie unijnego prawa poprzez nakazanie niezwłocznego zawieszenia stosowania progresywnej skali polskiego podatku od sprzedaży detalicznej.
Resort finansów argumentował wtedy, że reakcja KE może być uznana za dyskryminację Polski w kontekście podobnych podatków funkcjonujących we Francji i Hiszpanii.
Przeczytaj także
W czwartkowym wyroku Sąd UE uznał, że KE się pomyliła. Doszedł do wniosku, że KE "nie mogła słusznie wywieść istnienia selektywnych korzyści towarzyszących podatkowi od sprzedaży detalicznej z samej tylko progresywnej struktury tego nowego podatku".
Sąd stwierdził też m.in, że można domniemywać, iż przedsiębiorstwo osiągające wysokie przychody może dzięki różnym oszczędnościom skali mieć proporcjonalnie niższe koszty niż przedsiębiorstwo, które osiąga skromniejsze przychody.
Ponadto - jak podał Sąd UE - KE nie udało się wykazać w zaskarżonych decyzjach "istnienia selektywnej korzyści wprowadzającej zróżnicowanie wśród podmiotów gospodarczych, które w świetle celu wyznaczonego przez polskiego ustawodawcę podatkowi od sprzedaży detalicznej znajdują się w porównywalnej sytuacji faktycznej i prawnej". W konsekwencji Sąd stwierdził nieważność decyzji KE.
W odniesieniu do decyzji KE o wszczęciu postępowania wobec Polski Sąd zauważył, że jest ona oparta na błędnej analizie i nie była uzasadniona.
Sąd UE jest jednym z dwóch organów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Morawiecki: Wyrok korzystny dla Polski
Wyrok Sądu UE w sprawie podatku od sprzedaży detalicznej jest dla Polski bardzo korzystny, świadczy o tym, że nasze propozycje były prorozwojowe, a jednocześnie sprawiedliwe – mówił w czwartek w Brukseli premier Mateusz Morawiecki.
Szef polskiego rządu przypomniał, że opodatkowanie wielkich sieci handlowych było jednym z punktów programu PiS. "Kiedy minister (b. szef resortu finansów Paweł) Szałamacha go wprowadzał, to byliśmy przekonani, że jest to podatek sprawiedliwy i zgodny z filozofią stosowaną w UE" - mówił Morawiecki. Tłumaczył, że jednym z elementów tej filozofii jest np. reguła de minimis, która pozwala inaczej traktować mniejsze podmioty. Komisja Europejska decydowała się wówczas "powstrzymać naszą decyzję" - dodał polski premier.
"Dziś Trybunał Sprawiedliwości zawyrokował, że (...) mieliśmy rację, kiedy proponowaliśmy pewne progi, które w inny sposób traktują wielkich, którzy mają ogromny kapitał za sobą, a w inny sposób traktują tych, którzy starają się swoimi własnymi siłami przetrwać na rynku – drobny handel, małe sklepy, sklepy rodzinne" – wskazał Morawiecki.
Jak dodał, w najbliższym czasie "będziemy w związku z tym podejmowali decyzję, jak dalej w szczegółach podejść do tego tematu". "Wiadomo, że jest jeszcze możliwa procedura odwoławcza, ale będziemy już teraz mieli dużo większą jasność, niż do tej pory, jakie decyzje ostateczne zapadają" – zauważył.
Giełda reaguje
Informacja o decyzji sądu UE odbiła się na notowaniach kilku spółek z GPW. Akcje sieci sklepów Dino Polska potaniały o 12,5 proc., działający w branży handlowej Eurocash stracił 6,2 proc., zaś CCC przeceniono o 7,5 proc.
O ponad 2 proc. tanieją notowane na giełdzie w Lizbonie akcje Jeronimo Martins, właściciela Biedronki.
Jeśli wprowadzony zostanie podatek od sprzedaży detalicznej, to najwyższy wpływ będzie on miał na wyniki Jeronimo Martins, Dino Polska oraz Eurocash (przy założeniu, że do liczenia podatku uwzględniana byłaby sprzedaż całego segmentu detalicznego, a nie poszczególnych konceptów detalicznych) - uważają analitycy DM mBanku. Ich zdaniem mniejszy wpływ powinny odczuć spółki odzieżowe, restauracyjne i obuwnicze (ze względu na wyższą marżowość biznesu) - uważają analitycy.
DM mBanku szacuje, że podatek handlowy w 2019 roku wyniesie w przypadku Dino 33,9 mln zł, a w 2020 roku 94,5 mln zł. Dla Eurocash podatek sięgnie w tym roku 28,2 mln zł, a w 2020 roku 60 mln zł. W przypadku Jeronimo Martins (właściciela Biedronki) podatek handlowy w tym roku wyniósłby 377,8 mln zł, a w 2020 roku (przy założeniu pełnego roku jego obowiązywania) 838,1 mln zł.
Podatek handlowy jako procent EBITDA w 2020 roku wyniósłby: 11 proc. dla Dino, 14 proc. dla Eurocash oraz 17 proc. dla Jeronimo Martins. (PAP Biznes)
PAP/MZ


























































