Rząd ma problem z budżetem na 2020 r. i składkami na ZUS

założyciel SpotData.pl

Plan podniesienia składek na ubezpieczenia społeczne dla najlepiej zarabiających osób stał się tematem mocno dzielącym rząd. Jest to też problem, w którym ogniskują się dwa sprzeczne cele polityki gospodarczej. Część ministrów chce zatrzymać podwyżkę składek, obawiając się uderzenia w sektor nowoczesnych usług biznesowych. Inni chcą przeprowadzić podwyżkę w celu utrzymania stabilności finansów publicznych.

Oba cele są szczytne, ale przy bardzo hojnej polityce społecznej nie da się zapewne pogodzić ich obu.

W poniedziałek minister finansów Jerzy Kwieciński dał do zrozumienia, że chciałby podwyżki składek dla najlepiej zarabiających mimo oporu kilku ważnych polityków koalicji. Przypomnę, że chodzi o likwidację tzw. limitu 30-krotności: obecnie od dochodów powyżej 30-krotności średniej płacy nie odprowadza się składek na ubezpieczenia społeczne, ale rząd w ustawie budżetowej na przyszły rok zawarł plan zniesienia tego limitu. – Jeżeli tego nie wprowadzimy, to w finansach państwa zrobi się dziura w wysokości przynajmniej 5 miliardów złotych, a to oznacza większy deficyt – mówił Jerzy Kwieciński, cytowany przez portal TVN.

(fot. Adam Chełstowski / FORUM)

Temat jest bardzo wrażliwy, bo chodzi o poważną podwyżkę klina podatkowego m.in. dla wysoko opłacanych specjalistów. Ok. 300 tys. osób zapłaciłoby łącznie ok. 5,5 mld zł rocznie, co daje średnio ok. 20 tys. zł rocznie dodatkowych kosztów pracy – rozłożonych między pracownika i pracodawcę. Organizacje pracodawców bardzo mocno lobbowały przeciwko temu rozwiązaniu, swoją niechęć do niego wyrażała też część ministrów (m.in. Jarosław Gowin czy Jadwiga Emilewicz) oraz prezydent Andrzej Duda. Istnieje jakieś ryzyko, że podwyżka składki, wraz z kosztami opłat na pracownicze plany kapitałowe, uderzyłaby w rentowność firm i osłabiła inwestycje - szczególnie inwestycje zagraniczne, generujące popyt na wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą.

Problem w tym, że bez podwyżki składek dla najlepiej zarabiających bardzo trudno będzie ułożyć przyszłoroczny budżet, nie mówiąc już o budżetach na kolejne lata.

Zaszyta w ustawie o finansach publicznych bardzo restrykcyjna reguła wydatkowa zakłada, że wydatki publiczne rządu i instytucji znajdujących się pod jego kontrolą nie mogą rosnąć szybciej niż historyczne tempo wzrostu PKB powiększone o cel inflacyjny. Żeby było trudniej, od tego limitu odejmuje się jeszcze 1,5 pkt proc. dopóki dług publiczny nie spadnie poniżej 43 proc. Taka konstrukcja reguły sprawia, że rząd jest zmuszany do obniżania relacji wydatków publicznych do PKB dopóki nie sprowadzi długu poniżej wspomnianego poziomu. Jednocześnie rząd może powiększyć sobie ten limit wydatkowy jeżeli znajdzie dodatkowe źródła dochodów w nowych podatkach, składkach lub innych daninach, trwałych lub jednorazowych. Ten dodatkowy element to tzw. działania dyskrecjonalne. I do nich należy podwyżka składek na ZUS - to m.in. ona ma umożliwić wzrost wydatków w przyszłym roku ponad tempo wzrostu PKB i inflacji.

Generalnie, w 2020 r. uzasadnione makroekonomicznie tempo wzrostu wydatków, czyli nie uwzględniające ewentualnych nowych źródeł dochodów, nie może przekroczyć ok. 4,8 proc. Tymczasem rząd założył wzrost limitu wydatków znajdujących się pod jego kontrolą aż o … 8,1 proc. Czyli różnicę między 4,8 a 8,1 proc. musi uzupełnić dodatkowymi dochodami. Nigdy wcześniej różnica nie była tak duża. To pokazuje, jak napięty jest przyszłoroczny budżet.

(SpotData)

W tych dodatkowych dochodach podniesienie składek na ZUS odgrywa ogromną rolę. Bez tego rząd będzie miał do wyboru tylko trzy rozwiązania: a) cięcie wydatków i wprowadzenie nowych podatków, b) kreatywną księgowość, c) modyfikację reguły wydatkowej. Pierwsza opcja jest praktycznie wykluczona ze względów politycznych. Trzecia opcja będzie bardzo ryzykowna, bo agencje ratingowe sygnalizowały, że do istnienia i trwałości reguły wydatkowej przywiązują dużą rolę. Zostaje więc druga opcja, czyli takie księgowanie niektórych dochodów, by utrzymać budżet w ryzach. Ale to jest rozwiązanie, które może zadziałać tylko w krótkim okresie.

Budżet jest zrównoważony, ale szwy w nim trzeszczą.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Ignacy Morawski

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 jarekzbyszek

Ostatni informatyk gasi światło. Wiać za granicę. To samo upadnie i już szybko.

! Odpowiedz
3 20 piotr76

A może opodatkować kościół?

! Odpowiedz
15 17 marianpazdzioch

Jakie to ma w ogóle znaczenie? Kraj jest zdłużony oficjalnie na ponad bln zł. Dalsze 5 bln jest w ZUS. Co prawda rozłożone na wiele lat, ale i tak jest to niespłacalne. To przypomina jakiś cyrk. Tak jakby uznawać za dług same odsteki, a główną kwotą się nie przejmować. Te matolstwo kombinuje jak frankowicze.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 1 1as

To ja podpowiem rozwiązanie salomonowe:
Limit zostaje, ale na poziomie 45-krotności.
Trochę inwestorzy dopłacą, ale znacznie mniej, niż przy braku jakiegokolwiek limitu.
A rząd może trochę jeszcze zaoszczędzić na administracji,. i się budżet zapnie.

! Odpowiedz
2 22 dziki_losos

Budżet można uratować, zmuszając ludzi do odkładania większych pieniędzy na ich własną emeryturę? Coś tu się nie zgadza...

! Odpowiedz
59 55 komentator1962

Przecież jest ogólnie wiadomym (wręcz oczywista oczywistość), że w przyszłym roku będziemy mieli wzrost gospodarczy co najmniej 7% (wpływy z produkcji miliona samochodów elektrycznych, odbudowanych stoczni, zrepolonizowanych banków i wielu, wielu innych) i na wszystko wystarczy pieniędzy, a działanie służby zdrowia będzie wręcz wzorem dla całego świata).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
53 44 search

Juz dzis kazdy widz TVP wie ze sluzba zdrowia w PL jest najlepsza na swiecie. A ze PKB wystrzeli do 7% jest pewnie, tylko pytanie brzmi czy bedzie 7,9% czy moze 10%. Odbudwoa z ruin idzie pelna para, autostrady pna sie do nieba, a po nich jezdza polaczenia autobusowe da kazdej wiochy zabitej dechami.

! Odpowiedz
54 41 cowabunga

Przy trochę większym spowolnieniu ten budżet popłynie że hohohoho

! Odpowiedz
62 54 pluto85md

Przypomne zart dekady "stac nas na nizszy wiek emerytalny", od tego czasu 40 nowych podatkow i wzrost skladek dla zlecen, dzialalnosci gospodarczej, dla dzialalnosci artystycznej, a teraz ponad limit 30krotnosci.

! Odpowiedz
29 66 silvio_gesell

Problemy z budżetem to były pięć, dziesięć lat temu, ale wtedy nikt o tym nie pisał.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Deficyt-budzetowy-w-2010-r-nizszy-niz-planowano-2269309.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Deficyt-budzetowy-w-2011-roku-znacznie-nizszy-niz-zakladano-2484598.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polski- rzad-jest-na-dobrej-drodze-aby-obnizyc-deficyt-2550433.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Deficyt-budzetowy-w-2013-r-byl-nizszy-od-zakladanego-3027694.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,8% XII 2019

Znajdź profil