

Ropa naftowa na światowych rynkach jest wyceniana najniżej od lat. Rosyjskie władze twierdzą jednak, że fakt ten nie zagraża sytuacji budżetowej.

- Ceny ropy naftowej w najbliższej przyszłości nie wrócą powyżej 100 dolarów za baryłkę – stwierdził Maksym Oreszkin, dyrektor działu planowania strategicznego rosyjskiego ministerstwa finansów, którego cytuje agencja TASS. Cena ropy to kluczowy parametr dla władz Rosji, bowiem aż 46% wydatków budżetowych Kremla finansowanych jest z przychodów ze sprzedaży ropy i jej produktów.
Zdaniem rosyjskiego eksperta, obecna przecena czarnego złota „ma charakter strukturalny” – zwiększone w czasie ostatniej dekady inwestycje doprowadziły do wyraźnego zwiększenia wydobycia. Jako głównego „winowajcę” obecnej sytuacji, Oreszkin wskazuje Arabię Saudyjską.
- Ropa po 80 dolarów nie zagraża saudyjskiemu budżetowi, a w skali światowej ograniczy inwestycje w nowe projekty – powiedział.
Zdaniem przedstawiciela ministerstwa finansów, rosyjski budżet także nie ucierpi na taniej ropie. To o tyle ważne, że jeszcze do niedawna oficjalnie podawano, że plan wydatków „spina się” przy 104 dolarach. Eksperci podkreślają, że w pierwszym roku Rosjanie zgromadzili nadwyżkę, więc czasowo mogą pozostać przy starych założeniach, jednak w dłuższym terminie ropa wyceniana na 80 lub mniej dolarów za baryłkę musi skłonić Kreml do wprowadzenia korekt.
Maksym Oreszkin wskazuje, że tania ropa uderzy nie w Rosję, lecz głównie w producentów eksploatujących złoża łupkowe. Jak podkreśla, „sektor ten wymaga kolejnych inwestycji i odwiertów dla utrzymania poziomu wydobycia, a przy cenie 80 dolarów za baryłkę niektóre projekty okażą się nierentowne”.
Według działu planowania strategicznego rosyjskiego ministerstwa finansów, w latach 2015-17 ceny ropy ustabilizują się na poziomie 90 dolarów za baryłkę. Ministerstwo finansów odrzuciło tym samym „czarny scenariusz” kreślony m.in. przez rosyjski bank centralny, który zakłada spadek cen do 60 dolarów za baryłkę.
Tania ropa nie oznacza bardzo taniej benzyny
– To, co martwi decydentów z Kremla, cieszy polskich (i nie tylko) kierowców. Dzięki spadkowi cen ropy na giełdach w Londynie i Nowym Jorku możliwe były obniżki na stacji paliw w Pcimiu. W ciągu ostatnich 4 miesięcy ropa potaniała o 25%, ale średnia cena litra benzyny bezołowiowej w Polsce spadła tylko o 23 grosze, a więc zaledwie o 4,2% - komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
Dlaczego cena ropy naftowej spada?
– Stało się tak, ponieważ wraz ze spadkiem cen ropy rósł kurs dolara, w którym rozliczany jest handel czarnym surowcem. Po drugie, około połowy ceny detalicznej paliwa w Polsce stanowią podatki, niewrażliwe na zmiany notowań ropy. Z tych powodów o benzynie poniżej 5 zł za litr póki co radzę zapomnieć. Przynajmniej tak długo, aż ceny ropy nie spadną poniżej 80 USD za baryłkę lub kurs dolara nie powróci w okolice 3 zł - komentuje Kolany.
/mz




























































