Notowania ropy naftowej kontynuują spadkową passę, taniejąc czwartą sesję z rzędu. Sytuacji na rynku nie zmieniło nawet osłabienie dolara będące czynnikiem wspierającym notowania surowców.


O 13:45 za baryłkę ropy Brent płacono 47,55 USD, a więc o 0,75% mniej niż we wtorek. Wcześniej cena „czarnego złota” spadła nawet do 47,29 USD, co było najniższym poziomem od 28 września – czyli od dnia ogłoszenia przez OPEC wstępnego i nieoficjalnego porozumienia dotyczącego ograniczenia wydobycia.
Jednakże ostatnie informacje sugerują, że ograniczenie podaży może nie nastąpić. Zarówno Rosja jak i OPEC nadal wydobywają rekordowe ilości ropy, co w praktyce przekreśla szanse na rychłe zbilansowanie rynku. Analitycy szacują, że w październiku wydobycie w OPEC wyniosło 33,82 mln baryłek dziennie wobec 33,69 mln we wrześniu. Wrześniowe porozumienie zakładało ograniczenie wydobycia do 32,5 mln baryłek dziennie.
Handlujący naftowymi kontraktami od dwóch tygodni dyskontują fiasko porozumienia w ramach OPEC. Jeszcze 20 października ropa Brent kosztowała 53,44 USD, czyli o prawie sześć dolarów więcej niż obecnie. Amerykańska ropa WTI potaniała w tym czasie z niemal 52 USD do 46 USD za baryłkę.
Nastrojów na rynku ropy nie poprawiło, ani dość wyraźne osłabienie dolara, ani tym bardziej wzrost zapasów surowca w Stanach Zjednoczonych. Według opublikowanego we wtorek reportu American Petroleum Institute zapasy ropy zwiększyły się w ubiegłym tygodniu aż o 9,3 mln baryłek – dziewięć razy więcej od oczekiwań analityków.
Krzysztof Kolany



























































