Była ideałem kobiecości i symbolem seksu okresu II wojny światowej. Wyróżniała się niecodzienną urodą i nieuchwytnym urokiem, które w połączeniu z talentem aktorskim, wokalnym i tanecznym tworzyły fascynującą i pociągającą mieszankę.
Wzniecała ogień, rozpalała męskie serca, rozniecała pożar pożądania. Nie robiąc z pozoru prawie nic, potrafiła uczynić małe cuda, takie jak choćby scena z Gildy, w której zmysłowo zdejmuje długą, czarną… rękawiczkę, do dziś uważana za jedną z najgorętszych erotycznych scen filmowych. To właśnie ten film był przełomowym wydarzeniem w jej karierze, uczynił z niej legendę.
Rita, w której płynęła gorąca hiszpańska krew ojca, uwielbiała tańczyć i śpiewać, ale wbrew pozorom nigdy nie śpiewała w swoich filmach. Była oryginalna, nietuzinkowa, choć nieco skorygowano jej urodę. Musiała poddać się szeregowi bolesnych zabiegów elektrolitycznych, aby jej czoło stało się wyższe, zmieniła kolor włosów na rudy, mimo to pozostała naturalna i jedyna w swoim rodzaju. Jej twarz zdobiła okładki pism, a raczkująca technika Technicoloru była jakby stworzona specjalnie dla niej, wydobywała jej drapieżność i wyzywającą urodę. Możliwości Hayworth były nieograniczone, wystarczyło jedynie nadać im odpowiednią oprawę.

W Hollywood nawet dłonie Rity były uważane za jedne z najpiękniejszych. Jej styl kopiowały kobiety na całym świecie. Obcisła suknia i długie czarne rękawiczki, jak te z Gildy, były obowiązkowe w niejednej kobiecej szafie. Gilda, stworzywszy legendę Rity Hayworth, stała się dla niej przepustką do sławy. Od tego momentu aktorka mogła wybierać ciekawsze scenariusze i negocjować lepsze warunki, w końcu wykreowała zupełnie nowy symbol niebezpiecznej, groźnej seksbomby. Ten wizerunek stał się też przekleństwem jej życia prywatnego. Jak sama mówiła, mężczyźni tak naprawdę chcieli poślubić Gildę, a nie ją samą, znacznie subtelniejszą, wrażliwszą i… zimniejszą.
Nic więc dziwnego, że kolejne małżeństwa rozpadały się i pozostawiały pogorzelisko w jej sercu. Jednak znajdowała w sobie dość siły, aby iść do przodu z dumnie uniesioną głową, pewnym krokiem. Problemy życia prywatnego wpływały na jej życie zawodowe. Świetnie rozwijająca się kariera filmowa „przyhamowała” na skutek celowego działania drugiego męża Rity, wpływowego reżysera Orsona Wellesa. Kiedy ich małżeństwo przeżywało kryzys, Welles, zaniepokojony wieczną adoracją żony przez innych mężczyzn, przekonany o niewierności Rity, powierzył jej rolę zimnej, zdradliwej kobiety (Dama z Szanghaju) i dodatkowo kazał jej ściąć uwielbiane przez wszystkich, wspaniałe rude włosy i przefarbować je na blond. Film okazał się komercyjną oraz artystyczną klapą.

Po tej porażce Rita wyjechała do Europy, gdzie poznała księcia Alego Khana i zakochała się w nim. W 1949 roku została jego żoną, urodziła mu córkę Yasmin, a dwa lata później…byli już po rozwodzie. Choć wielu myśli, że Grace Kelly była pierwszą aktorką, która poślubiła księcia, to jednak Rita została księżną siedem lat wcześniej. Po powrocie do USA przeżyła kolejny nieudany związek (i kolejne nieudane małżeństwo) – z muzykiem Dickiem Haymesem – zaszła w ciążę, ale poddała się aborcji. Wiedząc, że mężczyźni wciąż chcą odnajdywać w niej Gildę, próbowała się do niej upodobnić – romansowała i prowokowała. Szokowała sobie współczesnych: miała czterech mężów (pierwszym był Edward Judson, wyszła za niego, bo obiecał uczynić ją gwiazdą), podczas kręcenia sceny walki w Gildzie wybiła Glennowi Fordowi dwa zęby. Kiedy była żoną Dicka Haymesa, odebrano jej na pewien czas prawo opieki nad córkami Rebeccą (z małżeństwa z Wellesem) i Yasmin. Decyzję tę uzasadniono nadużywaniem przez nią alkoholu (którym usiłowała zagłuszyć niepowodzenia) i częstymi nieobecnościami w domu.
Rzeczywiście, alkohol stawał się coraz poważniejszym problemem Rity. Jej blask coraz bardziej przygasał, również ze względu na zmieniające się upodobania publiczności i przesunięcie się kanonów piękna w kierunku słodkich blondynek w stylu Marilyn Monroe. Role, jakiew tym czasie otrzymywała, były zadziwiającym odzwierciedleniem jej życia, obsadzano ją w rolach starzejących się piękności, takich jak w obrazie Circus World. Paradoksalnie za tę kreację otrzymała nominację do Złotego Globu. The Wrath of God okazał się ostatnim filmem Rity Hayworth, dalszą pracę uniemożliwiła jej postępująca choroba, Rita była pierwszą sławną ofiarą choroby Alzheimera. Dodatkowo życie utrudniała jej klaustrofobia. Ubezwłasnowolniona, pozostawała pod opieką swojej młodszej córki Yasmin. Zmarła w 1987 roku.

Do dziś jej kreacje są inspiracją dla projektantów mody, nieco uwspółcześnione modele święcą triumfy na pokazach haute couture. Prawdziwy renesans przeżywają fryzury – piękne loki w stylu Rity Hayworth – bo która z nas nie chciałaby wyglądać jak bogini seksu?
























































