Po informacji o największym od ponad 17 lat spadku zapasów w USA cena ropy naftowej wzrosła o blisko 3%, ponownie zbliżając się do 50 dolarów za baryłkę.


Takiego raportu EIA nie pamiętało wielu handlujących ropą. Według danych agendy Departamentu Energii w ubiegłym tygodniu komercyjne zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych skurczyły się aż o 14,5 miliona baryłek! To najsilniejszy spadek zapasów od stycznia 1999 roku.
Pomimo tak silnego spadku amerykańskie zapasy ropy wciąż wynoszą 511,4 mln baryłek. Przed 2016 roku stan komercyjnych rezerw nigdy nie był wyższy niż 500 mln brk. Mocno (o 4,2 mln brk) zmalały też rezerwy gotowej benzyny, ale zapasy pozostałych destylatów wzrosły o 3,4 mln brk.
Analitycy przypuszczają, że winę za ten drastyczny spadek zapasów ponosi huragan Hermine, który ograniczył zarówno import surowca jak i produkcję w rafineriach na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. „W następnym tygodniu zapasy surowej ropy zapewne odnotują potężny przyrost” - uważa James Williams z firmy WTRG Economics.
Mimo to po publikacji danych EIA cena ropy Brent wzrosła z 48,56 USD do 49,71 USD, do godziny 21:30 osiągając cenę 49,78 USD za baryłkę W porywach za baryłkę ropy Brent płacono ponad 50 USD, czyli najwięcej w tym miesiącu.
Notowania ropy zaczęły rosnąć już w poniedziałek, po spotkaniu przedstawicieli Rosji i Arabii Saudyjskiej. Dwóch największych eksporterów czarnego złota zapowiedziało współpracę w celu „stabilizacji rynku ropy naftowej”, choć nie zapadły żadne decyzje dotyczące wydobycia. 26-28 września przedstawiciele krajów OPEC i Rosji spotykają się na roboczych rozmowach w Algierii.
Krzysztof Kolany

























































