WAŻNE

Rainbow Tours rusza od lipca z wyjazdami zagranicznymi

2020-06-29 10:46
publikacja
2020-06-29 10:46
fot. Bartłomiej Kudrowicz / FORUM

Rainbow Tours wznawia działalność i od lipca rusza z wyjazdami zagranicznymi. Ocenia, że będzie dobrze, jeśli w lipcu zrealizuje 30 proc. ubiegłorocznego ruchu. Na sierpień planuje program około połowę mniejszy niż w ub. roku. Liczy, że wrzesień i październik będą udane - poinformował PAP Biznes członek zarządu Maciej Szczechura.

"Po tym jak otworzono granice, uruchamiamy nasze operacje w szybkim trybie, by wylecieć z klientami najszybciej jak to możliwe. Lipiec i sierpień to w branży szczyt wyjazdów wakacyjnych. Zależy nam, by uratować ten sezon" - powiedział PAP Biznes Maciej Szczechura, członek zarządu Rainbow Tours.

"Do połowy marca, gdy sprzedaż stanęła, sprzedaliśmy 160 tys. wyjazdów wakacyjnych. Klienci nie mogli wylecieć od kwietnia do czerwca, ale najwięcej wyjazdów było zarezerwowanych na lipiec i sierpień, robimy wszystko, by tam gdzie to możliwe, można było polecieć" - dodał.

Rainbow Tours rusza z wyjazdami na początku lipca.

"Od 3 lipca będą wyloty do Grecji, w tym na Zakynthos, kilka dni później do Bułgarii i Chorwacji oraz na Wyspy Kanaryjskie i Majorkę, Sycylię, Sardynię i Cypr. Lista ta będzie się wydłużać. Z tego co wiemy, finalizowane są rozmowy o otwarciu Czarnogóry. Czekamy z niecierpliwością na Turcję, która stała się, po Grecji, numerem dwa destynacji wyjazdowych" - powiedział członek zarządu.

Jak poinformował, wybrane przez spółkę destynacje to wypadkowa trzech elementów: kierunek musi być otwarty, by można było polecieć i wrócić bez kwarantanny, muszą być otwarte hotele i musi być popyt.

"Najbliższe tygodnie pokażą, jakie jest zainteresowanie klientów" - powiedział Szczechura.

Touroperator na cały sezon wakacyjny sprzedał 160 tys. miejsc. Klientom, którzy mieli wakacje w okresie kwiecień-czerwiec spółka proponowała możliwość przełożenia wyjazdu na późniejszy termin, nawet na lato 2021 r., lub vouchery do wykorzystania w ciągu dwóch lat.

"Ponad 60 proc. zdecydowało się nie rezygnować, jesteśmy zadowoleni" - powiedział członek zarządu.

"Ponad 70 proc. klientów, którzy mieli rezerwacje na lipiec zrobione jeszcze jesienią i zimą, wstrzymało się do tej pory z decyzją – nie zrezygnowało, nie przełożyło też wyjazdu na późniejszy termin. Do tego dojdzie jeszcze nowa sprzedaż. Porównując jednak sytuację do zeszłego roku zakładamy, że będzie nieźle, jeśli w lipcu zrealizujemy 30 proc. ubiegłorocznego ruchu. Na sierpień planujemy program w okolicach 50 proc. zeszłorocznego" - dodał.

Jak zauważył, paradoksalnie, jeśli wszyscy klienci, którzy dotąd nie zrezygnowali, zdecydowaliby się polecieć, to wcale wolnych miejsc nie będzie dużo.

"Podaż w lipcu będzie ograniczona, a duża część klientów ma już zrobione rezerwacje i jeśli zdecydują się wyjechać, to ceny na miejsca, które zostaną, mogą być zbliżone do zeszłorocznych, bo tych wolnych miejsc nie będzie dużo do sprzedania" - powiedział.

Spółka liczy, że wrzesień i październik mogą być dobre z powodu efektu odłożonego popytu.

"Liczymy, że klientów będzie więcej niż zwykle. Planowanie w turystyce w tym roku jest jednak z oczywistych powodów obarczone dużym marginesem błędu, nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć" - powiedział.

Pytany, dlaczego spółka nie zdecydowała się na wejście w turystykę krajową, odpowiedział: "Uznaliśmy, że wielkość bazy hotelowej jest relatywnie mała i efekt byłby nieduży".

Jak poinformował, zaraz po zamknięciu granic w ramach działań, które miały ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa, spółka podjęła szybkie decyzje o cięciu kosztów.

"W branży touroperatorskiej panowanie nad kosztami jest kluczowe, bo to biznes niskomarżowy. W naszym przypadku ponad 90 proc. kosztów to koszty zmienne, koszty produktu: zakupu miejsc hotelowych, czarterów. Te koszty zredukowały się do zera, co wynika głównie z klauzul o sile wyższej zawartych w umowach. Koszty stałe, głównie w Polsce, musiały być szybko zredukowane, bo nie ma innego wyjścia, gdy przychody spadają praktycznie do zera. Celem było bezpieczne przygotowanie firmy na funkcjonowanie nawet półtora roku bez przychodów. Redukowaliśmy wydatki np. marketingowe czy zatrudnienie, korzystając z pierwszej tarczy antykryzysowej" - powiedział Maciej Szczechura.

Dodał, że touroperator będzie się ubiegać o finansowanie z PFR, wniosek jest w przygotowaniu.

Jak zauważył Szczechura, kryzys związany z pandemią zatrzymał branżę w momencie, gdy była mocno rozpędzona. Biura podróży wysłały w 2017 r. za granicę 2 mln klientów, a w 2019 r. już 3,2 mln. Przedsprzedaż na lato 2020 była kolejny raz rekordowa.

"Trzech największych touroperatorów: Rainbow Tours, Itaka i Tui ma ponad 70 proc. rynku. To duże, stabilne biznesy. Powrót do normalności potrwa jakiś czas, ale nikt z największych graczy nie będzie miał problemów z przetrwaniem. Ciężej może być niektórym mniejszym graczom, pośrednikom czy agentom" - powiedział członek zarządu Rainbow Tours.

Anna Pełka (PAP Biznes)

pel/ pr/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki