Pyffel: Chińska fala dotarła do Polski

redaktor Bankier.pl

- To jest wzbierająca fala oceanu, która zaczyna się wylewać za Chiny. I tę falę widzimy również w Polsce. Dużo osób w Polsce to bagatelizuje, nie zdaje sobie z tego sprawy - mówi o chińskich inwestycjach zagranicznych Radosław Pyffel, zastępca dyrektora w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych.

Maciej Kalwasiński: O Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych rozmawialiśmy raptem dwa miesiące temu. W tym czasie zapadły jednak ważne dla Polski decyzje...

Radosław Pyffel: Tak, wygląda na to, że nasz bank, którego jako Polska jesteśmy współzałożycielem, powoli dojrzewa do dużych zmian. Udało się załatwić, że AIIB będzie brał udział w inwestycjach w bliskim sąsiedztwie Polski, w Europie Środkowo-Wschodniej, być może będzie mógł brać udział także w projektach w Polsce. Do 2020 r. [gdy kończy się obecna perspektywa budżetowa UE - przyp. red.] mamy dużo taniego pieniądza, natomiast potem będzie to ciekawa alternatywa, choć środki z AIIB nie zastąpią oczywiście funduszy unijnych.

Inwestycje w Europie Środkowo-Wschodniej to szansa dla polskich przedsiębiorstw, które są dużo bardziej konkurencyjne w regionie niż w Tajlandii czy Birmie. Oczywiście jedno drugiego nie wyklucza - AIIB pozostaje platformą do wyjścia do Azji i internacjonalizacji działalności, dokładnie tak jak widzi to premier Morawiecki.

O których krajach mówimy?

Chodzi o państwa europejskie, które nie należą do Unii Europejskiej i nie są członkami regionalnymi AIIB.

Nadal priorytetem pozostaną inwestycje w transport, logistykę czy szeroko pojęte projekty związane z wodą czy energią.

Polskie firmy zaczynają ekspansję od bliskiej zagranicy, więc reguły, wedle których nasz bank będzie mógł angażować się w projekty w bezpośrednim sąsiedztwie, czy nawet w Polsce, są dla nich bardzo korzystne, bo dają większe możliwości, zwłaszcza po 2020 r. 25 kwietnia do Warszawy przyjedzie wysoki rangą przedstawiciel banku. Przedsiębiorcy będą mieli okazję porozmawiać z nim o projektach podczas spotkania organizowanego przez MSZ i PARP. Również będę na tym spotkaniu i już dziś serdecznie zapraszam.

AIIB dalej będzie się skupiał na dużych projektach infrastrukturalnych? W Polsce mówi się o budowie centralnego lotniska, które będzie kosztować kilkadziesiąt miliardów złotych.

AIIB inwestuje w trzech priorytetowych obszarach - energetyce, wspiera powstawanie sustainable cities oraz transporcie i logistyce. Chiny wychodzą w świat z projektem Nowego Jedwabnego Szlaku - następuje redefinicja dotychczasowego układu logistycznego. Polska albo znajdzie się w centrum tego procesu, albo na pewno będzie mu podlegać, tak jak wszystkie kraje Środkowo-Wschodniej, więc projektów infrastrukturalnych będzie bardzo dużo.

Radosław Pyffel, zastępca dyrektora w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych
Radosław Pyffel, zastępca dyrektora w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (fot. Marek Wisniewski / Puls Biznesu)

Także premier Morawiecki mówi o Jedwabnym Szlaku w kontekście centralnego lotniska. I słusznie, bo tak naprawdę wszystko, co będzie się działo w infrastrukturze w najbliższych 10, 20 czy 30 latach, będzie się wpisywało w tę koncepcję. To, że udało się rozszerzyć pole działania AIIB, daje nam większe możliwości. Jako członkowie założyciele mamy kolejną alternatywę, żeby oddziaływać na procesy, które zbliżają się do Polski i będą decydować o Polsce i naszym otoczeniu.

Dużo dyskutujemy o handlu z Chinami - mówi się, że Chińczycy coraz więcej konsumują, a polskie firmy mogą im sporo zaoferować, więc jest sporo pole do poprawy głębokiego deficytu handlowego. Natomiast z danych wynika, że dotychczas podejmowane zabiegi nie przynoszą takich skutków, jak byśmy chcieli. Szybciej rośnie np. eksport do Chin z Czech czy Węgier. Co możemy zrobić, żeby to zmienić?

Tak jak inne kraje mamy do czynienia ze strukturalną barierą, która polega na tym, że nasza gospodarka jest komplementarna z gospodarką zachodnioeuropejską, natomiast z Chinami trzeba to wypracować. Są dwie szkoły: pierwsza - zachęcać przedsiębiorców, dużo mówić, co często kończy się tylko na deklaracjach; druga - mówić o niedopasowaniu strukturalnym. Ale wtedy się zniechęca. Jedni mówią, że Chiny to ogromny rynek, przechodzący z eksportu na import i coraz więcej konsumujący, drudzy - że to nie jest dla nas. Trzeba w tym znaleźć balans. Są próby wytypowania pewnych nisz, specjalności. Na razie są trzy - bursztyn, mleko, jabłka, czy szeroko pojęta branża spożywcza. Nasze powodzenie na Jedwabnym Szlaku będzie zależało od Planu Morawieckiego - o ile uda nam się przeskoczyć pułapkę średniego dochodu i zrobić skok na wyższy poziom wytwórczości, to wtedy pojawią się kolejne takie produkty.

Chińczycy wszystko chcą zrobić sami i często potrafią to zrobić taniej i szybciej.

A to, czego nie potrafią, dostarczają im gospodarki rozwinięte, a oni starają się tego uczyć. My jesteśmy gdzieś po środku. I to jest wielkie wyzwanie.

Według wyliczeń Rhodium Group chińskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce w 2016 r. były większe niż łączne przez poprzednie 16 lat. W tym roku słyszmy o kolejnych dużych przejęciach: firmy ochroniarskiej Konsalnet i zakładów przetwórstwa mięsnego grupy Pini. Pojawiają się obawy.

Chiny bardzo dynamicznie się zmieniają, widzę to wyraźnie, np. odwiedzając po 10 latach zachód kraju.

To jest wzbierająca fala oceanu, która zaczyna się wylewać za Chiny. I tę falę widzimy również w Polsce. Dużo osób w Polsce to bagatelizuje, nie zdaje sobie z tego sprawy.

Te statystyki które Pan przytoczył - tak będzie dalej.

Rozmawiałem ostatnio z ambasadorem jednego z krajów Środkowej Europy i pytałem, czy oni się nie obawiają. Odpowiedź, jaką usłyszałem brzmiała "trzeba wzmocnić struktury państwa, żeby one sobie z tym poradziły, żeby państwo było zdolne do zarządzania tą wielką zmianą, którą są Chiny". I podpisuję się pod tym w stu procentach.

Amerykanie czy Niemcy mają specjalne organy, które mogą zablokować inwestycję, gdy zachodzą obawy o bezpieczeństwo kraju. Konsalnet ma np. umowy na ochronę polskich baz wojskowych.

Jeżeli kraj jest za mały, żeby narzucać pewne warunki gry, to musi umiejętnie pływać po tych falach. A żeby pływać po tych falach, musimy dysponować mocnym państwem.

Mocne państwo sobie poradzi na Jedwabnym Szlaku, a słabe i tak nie da rady przed nim uciec.

Niedawno mieliśmy sprawę terminala w Łodzi. Minister Macierewicz zablokował sprzedaż Chińczykom działki Agencji Mienia Wojskowego, na której miał powstać terminal przeładunkowy, element Jedwabnego Szlaku. Wcześniej w internecie pojawiło się nagranie, na którym Macierewicz mówił, że Jedwabny Szlak zagraża niepodległości Polski. Z drugiej strony mamy w rządzącym obozie prezydenta Dudę, premier Szydło czy wicepremiera Morawieckiego, którzy są bardzo otwarci na współpracę z Chinami.

Nie chciałbym komentować tej sprawy, bo to nie moja rola. Nie wyciągałbym jednak zbyt pochopnych wniosków z tego, co Antoni Macierewicz powiedział polonijnej telewizji w Kanadzie i to jeszcze przed wyborami, kiedy był posłem opozycji. Cała narracja została zbudowana na tej podstawie. To pokazuje zjawisko postprawdy, gdzie jest ciekawie opowiedziana historia, taka, w którą chce się uwierzyć i jak ona zaczyna żyć swoim życiem, to już nie da się jej zdementować. Tak było w przypadku Łodzi.

To był źle przygotowany projekt, na niewłaściwym, wojskowym terenie. To nie miało szansy się udać. Są inne tereny w Łodzi i z tego co wiem, pojawiają się już jakieś propozycje. Są także miejsca poza Łodzią - Małaszewicze, Kutno, Sławków, w Wielkopolsce też jest możliwość wybudowania takiego terminala. Jedwabnego Szlaku nie można zablokować decyzją w sprawie jednej działki. Jeśli ktoś uważa, że Antoni Macierewicz zablokował Jedwabny Szlak, to mogę tylko współczuć, że dał się nabrać. I niestety muszę przyznać, że dali się na to nabrać także ludzie bardzo poważni, których bardzo szanuję. To niestety niepokojące zjawisko.

Kliknij, aby powiększyć
Kliknij, aby powiększyć (Puls Biznesu)

Jak już mówiliśmy, Jedwabny Szlak to wielka fala wylewająca się na cały świat i zjawisko, które nazywa wychodzenie Chin na zewnątrz nie tylko zresztą w infrastrukturze. Może być najważniejszym zjawiskiem geopolitycznym XXI wieku. Skutki Jedwabnego Szlaku i tak będą nas dotyczyć, nawet gdybyśmy jako Polska nie chcieli brać w tym brać udziału. W Polsce Jedwabny Szlak utożsamia się z koleją, natomiast to jest parasol, pod którym znajdują się tak naprawdę wszystkie inicjatywy chińskie i wszystkie zjawiska, które wiążą się z tym, że Chiny stają się coraz aktywniejszym graczem poza swoimi granicami. Premier Morawiecki, premier Szydło, prezydent Duda wielokrotnie zresztą o tym wspominali.

Minister Macierewicz podczas expose dotyczącego polskiej polityki zagranicznej także mówił, że nie jest przeciwny samej idei, tylko jest przeciwny temu konkretnemu projektowi. Teraz dochodzi do sytuacji, że niektórzy wiedzą lepiej, co myśli minister Macierewicz, niż on sam. Chyba naprawdę szkoda na to czasu.

Chiny mają ogromne plany rozwoju wewnętrznego i zewnętrznego. Tymczasem obawy o stan sektora finansowego, poziom zadłużenia czy relacje gospodarcze z USA są wciąż silne. Co będzie z Jedwabnym Szlakiem, gdy te problemy urosną do poziomu, gdy nie będzie się dało ich utrzymać pod dywanem?

Po pierwsze, Chiny są w dużo lepszej kondycji niż Europa, choć oczywiście nadal na niższym poziomie.

Odkąd jestem w Chinach, od 1999 r., zawsze niektórzy twierdzili, że takie połączenie kapitalizmu z socjalizmem nie może się udać, że Chiny to epizod itd.

Po drugie, zdecyduje polityka wewnętrzna. Fala wylała się poza Chiny, ale jej źródło jest w Chinach. Jeżeli tam nastąpią przepowiadane przez zachodnich ekspertów od kilkudziesięciu lat kłopoty, to wtedy Jedwabny Szlak zostanie powstrzymany w samych Chinach. Ale to już czyste spekulacje. Zamiast skupiać się na nich, trzeba skupić się na pracy. Przed nami wielkie wyzwania.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
13 2 ~Radissimo

Macierewicz jest po prostu agentem Rosji i blokowanie inwestycji chińskich w Polsce służy interesom Rosji. Tele w temacie. Zdrajca.

! Odpowiedz
3 4 ~botus

niestety, nic się Pan nie nauczył, nawet czytać ze zrozumieniem. Niech Pan przeczyta jeszcze raz wywiad to będzie miał Pan odpowiedź na tego swojego Macierewicza o którym Pan słyszy w TVN24. Postprawda

! Odpowiedz
3 2 ~xie-xie

Więcej o strategiach i wytłumaczenie map http://tlustekoty.pl/nowy-jedwabny-szlak/. Ta fala się tak szybko nie zatrzyma!

! Odpowiedz
0 0 ~123

Reportaż:
https://www.youtube.com/watch?v=j97-Ugcq-jI

! Odpowiedz
7 3 ~nbv

Jak to leciało?... aaa Precz z komuną!, Precz z komuną! hahahhahahahahah

! Odpowiedz
1 16 ~abc

Leciało i dalej leci. Jak chcesz się ponapawać komuną to napawaj się Chinami z czasów Mao. Albo typem idealnym - Koreą Północną. Obecne Chiny to gospodarka kapitalistyczna pod kontrolą partii z nazwy "komunistycznej". To taki sam komunizm jak Leszek Miller to polityk lewicowy.

! Odpowiedz
2 10 ~ksidżimping

Jak się sprowadza chiński szajs sprzedawany Europie po cenach dumpingiowych to się nie dziwię że ChRL rośnie w siłę. Wystarczyłyby normalne cła i po problemie. Jednak dwa może trzy wielkie europejskie porty przeładunkowe oraz kraje w których się znajdują czerpią ogromne korzyści z tego stanu rzeczy i nie ma szans na odwrócenie trendu. Rotterdam,Hamburg,Kopenhaga,Antwerpia Holandia,Niemcy,Dania i Belgia wprowadzają do Europy rzekę towarów z Chin. Oczywiście cło obowiązuje gdy towar sprowadzany jest do UE. Jednak jest jednorazowa opłata przy przekraczaniu granicy. Dalej już tylko prowizje...dla nas figa z makiem i oczywiście pierwsze miejsce dla komunistycznych chin. Marzy wam się silna polska gospodarka czy tam europejska? Nie kupujcie chińskiego chłamu i można to będzie przemyśleć.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 6 ~stary

Polska jest za mała ,żeby kooperować z Chinami na równorzędnych warunkach.Tak jak kiedyś popierałem Jedwabny Szlak ,to teraz zaczynam się go bać. Info na czasie. Chiny kupują firmę Syngenta. Jakby ktoś nie wiedział, trzeba wyłożyć astronomiczne 43 mld dolarów. Za Pirelli wyłożyli 7 mld itd. Jak źle pójdzie to Chiny nas zjedzą i to jako niewielką przystawkę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 10 ~rttyuiop

no cóż ilość ma znaczenie - chinole to 1,4mld ludzi - to więcej niż cała europa z rosją + USA + Kanada + Australia. I ta cała masa jest sterowana z jednego miejsca - pekinu, nic dziwnego że zaczynają dominować mimo iż dużo im jeszcze do "zachodu" brakuje, na dodatek są jeszcze Indie z 1,3mld chłopa, jest jeszcze Indonezja (250mln), Filipiny (100mln), Wietnam (90mln) i jeszcze kilka innych które zaczynają podążać ścieżką chin, tak czy inaczej azjaci totalnie zdominują świat a nasz krąg kulturowy który kiedyś wytwarzał 90% PKB świata (teraz około 50%) zostanie zmarginalizowany do 25% gospodarki świata, zostaniemy dosłownie zjedzeni przez azjatów, będziemy musieli być im posłuszni, bo jedną decyzją gospodarczą będą mogli zrujnować dużo mniejsze podzielone gospodarki zachodu, wszystkie państwa naszej strefy kulturowej staną się całkowicie zależne od gospodarczych gigantów z azji i to jeszcze w tym wieku i odwrotu nie będzie, bo jedyna możliwość to odwrócenie demografii i nagły wzrost ludnośći "zachodu" i nagły spadek ludności azji....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 5 ~mietek

Chiny to komuniści. Co na to Wałęsa? Czy jest za przywróceniem w Polsce komunizmu? PiS pewnie by sie ucieczył. By była tylko jedna legalna partia. Bajka...

! Odpowiedz