REKLAMA

Przesłodzona reforma

2012-12-09 06:00
publikacja
2012-12-09 06:00
Rynek cukru jest najbardziej kontrolowanym rynkiem rolnym Unii Europejskiej. Jednak ten tak poukładany system już w ciągu najbliższych kilku lat może ulec całkowitemu przeobrażeniu.

cukier
Źródło: Thinkstock

Komisja Europejska, w ramach prac nad reformą Wspólnej Polityki Rolnej, zaproponowała zniesienie kwotowania produkcji cukru od 2015 r. Tymczasem Parlament Europejski oraz niektóre kraje, w tym Polska, są za utrzymaniem kwot cukrowych do 2020 roku. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, nie brakuje zwolenników i przeciwników obu rozwiązań.

Krajobraz po bitwie


Wszystko zaczęło się w roku 2006, kiedy weszła w życie reforma rynku cukru. Unia Europejska postanowiła ograniczyć produkcję tego surowca, by uczynić ją bardziej konkurencyjną na rynkach międzynarodowych - produkcja przewyższała bowiem zapotrzebowanie unijnego rynku, a nadwyżka była eksportowana z zastosowaniem subsydiów. Założeniem reformy był spadek ceny cukru - uznano, że ewentualny deficyt będzie można pokryć poprzez import cukru trzcinowego z takich krajów jak Brazylia czy kraje słabo uprzemysłowione. Jednym słowem - kraje najsłabiej rozwinięte miały uzyskać dostęp do dużego rynku, a Unia - tani cukier.

W ramach reformy wyrażono zgodę na bezcłowy import cukru z państw najsłabiej rozwiniętych. Wprowadzono kwoty cukrowe, w ramach których Polska mogła wyprodukować 1,6 mln ton cukru. Z czasem kwotę tę jeszcze zmniejszono do 1,4 mln ton, przy zapotrzebowaniu około 1,7 mln ton. Produkcję zmniejszyli plantatorzy buraków cukrowych, wielu z nich zupełnie zrezygnowało z tej działalności. Zamknięto wiele cukrowni, w tym kilka w Polsce.

W rezultacie, w sezonie 2008/2009 unijne cukrownie mogły wyprodukować łącznie około 13 mln ton cukru, a więc o ponad 3 mln ton mniej, niż wynosi zapotrzebowanie. Okazało się jednak, że deficyt trudno pokryć z zewnętrznych źródeł.

»Nadchodzi czas zaciskania pasa


Potentaci w produkcji cukru trzcinowego coraz więcej tego surowca przeznaczają na biopaliwa - na przykład największy producent cukru trzcinowego, Brazylia, na bioetanol przeznacza już ponad połowę produkcji. Efekt? Cukier, zamiast stanieć, podrożał o kilkadziesiąt procent. Polska, która ma wyjątkowo dobre warunki do uprawy buraków cukrowych, z eksportera cukru stała się jego importerem.

- Obowiązująca od roku 2006 regulacja rynku cukru doprowadziła do katastrofalnych dla użytkowników cukru i ich konkurencyjności zmian w strukturze produkcji tego surowca. Przyznana kwota cukrowa na poziomie 1,4 mln ton spowodowała deficyt na rynku krajowym na poziomie 200 tys. ton. W konsekwencji nastąpiła nieuzasadniona podwyżka cen, która sięgnęła nawet 60 proc. W 2011 r., zamiast ceny rekomendowanej na poziomie 408 euro za tonę, w pewnych okresach cena cukru dochodziła do poziomu 800 euro za tonę.

Można przyjąć, że zarówno konsumenci indywidualni, jak i przemysł przetwórczy zapłacili dzięki sztucznym ograniczeniom tylko w 2011 roku ok. 2,5 mld złotych więcej za cukier - ocenia Andrzej Gantner, sekretarz generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).

Jego zdaniem, także plantatorzy buraków cukrowych nie odnieśli korzyści z regulacji rynku cukru. - W wyniku reformy liczba plantatorów zmniejszyła się o ok. 43 tys., a areał upraw buraka cukrowego zmalał o prawie 100 tys. hektarów. Biorąc pod uwagę fakt, że Polska jest trzecim krajem w Europie co do potencjału produkcyjnego i warunków uprawy buraka cukrowego, można stwierdzić, że reforma miała katastrofalne skutki dla polskiego rolnictwa.

Rolnicy mieli być beneficjentem reformy, a finalnie stali się jej ofiarami, również pod względem finansowym - pomimo że cena cukru na rynku wzrosła o ponad 60 proc., to ceny buraka w ciągu ostatnich lat tylko o 10 proc. To pokazuje wyraźnie, że jedynymi, którzy odnieśli korzyści na reformie, są cukrownie - podsumowuje Andrzej Gantner.

Deregulować?!

W tej sytuacji wydaje się, że większość uczestników tego rynku powinna z entuzjazmem przyjąć propozycję Komisji Europejskiej, by znieść kwoty cukrowe.

Propozycja taka znalazła się w pakiecie legislacyjnych zmian dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020, opublikowanym 12 października 2011 r. Wbrew oczekiwaniom, propozycja spotkała się ze sprzeciwem niektórych państw i instytucji.

Zarysował się wyraźny podział krajów na dwie grupy - za utrzymaniem kwotowania w sektorze cukru do 2020 r. opowiedział się polski rząd oraz kilka krajów Unii, w tym Rumunia, Słowacja, Finlandia, Belgia, Francja, Portugalia, Węgry, Grecja i Litwa. Również Komitety Copa-Cogeca wnioskowały do Parlamentu Europejskiego o przedłużenie unijnych kwot produkcji cukru do co najmniej 2020 r. i o niewycofywanie ich w 2015 r.

- Polska negatywnie ocenia podtrzymanie decyzji o likwidacji kwot produkcyjnych w sektorze cukru oraz minimalnej ceny buraków cukrowych. Kwoty produkcyjne należy utrzymać co najmniej do 2020 r., gdyż mechanizm ten skutecznie zabezpiecza rynek UE przed koncentracją produkcji w kilku krajach, które dysponują dobrymi warunkami do uprawy buraków oraz wysoko rozwiniętym przetwórstwem tego surowca - tłumaczy Dariusz Mamiński, radca ministra rolnictwa i przedstawiciel biura prasowego MRiRW.

»Rynek spożywczy w Polsce urośnie w '12 o 2,5 proc. do 230 mld zł


Jak argumentuje resort rolnictwa, długi okres korzystania z wysokiego wsparcia w tym sektorze przez część państw członkowskich UE spowodował różnice w potencjale produkcyjnym. Dlatego, zamiast znosić kwoty od 2015 r., postuluje on zwiększenie kwot co najmniej do poziomu zużycia cukru w UE. Zwiększeniu poziomu kwot powinno towarzyszyć uproszczenie zasad ich stosowania. Polska opowiada się także za zniesieniem limitu eksportowego cukru w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). Deregulacji rynku cukru sprzeciwiają się także plantatorzy buraków cukrowych.

- Bardziej korzystne dla branży jest utrzymanie obecnego systemu przynajmniej do 2020 r., ponieważ daje on szansę na przewidywalność produkcji i cen. Produkcja cukru, a szczególnie uprawa buraków cukrowych, to "przemysł ciężki" w rolnictwie, wymagający dużych nakładów - 8-9 tys. zł/ha. Jest to inwestycja długoterminowa, zwracająca się w ciągu 10-15 lat. Nikt, a szczególnie młodzi rolnicy, nie będą inwestować, jeżeli nie otrzymają gwarancji przynajmniej zwrotu poniesionych nakładów.

Takich gwarancji nie daje plantatorom propozycja Komisji Europejskiej, która zakłada, że jesteśmy już przygotowani do konkurencji z cukrem trzcinowym. Jest to wierutną bzdurą, gdyż koszt produkcji 1 tony buraków musiałby wynosić 20 euro/t, a obecnie w UE wynosi średnio około 34 euro/t - mówi Kazimierz Kobza, dyrektor biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC).

Rafał Strachota, zastępca kierownika biura KZPBC, idzie jeszcze dalej. Jego zdaniem, jakiekolwiek próby zniesienia systemu kwot zagrażają trwałości sektora buraka cukrowego. - To w konsekwencji doprowadzi do redukcji ceny buraka i przychodów plantatorów. W początkowym okresie to plantatorzy buraka cukrowego będą grupą najbardziej dotkniętą tymi zmianami, następnie bardzo mocno odczują to konsumenci cukru - podkreśla Rafał Strachota.

Zdaniem plantatorów, regulacje rynku cukru powodują, że jest on stabilny, co ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Obawiają się, podobnie jak resort rolnictwa, że zniesienie regulacji na rynku cukru doprowadzi do monopolu kilku cukrowni, które już teraz mają największy udział w Unii, i w konsekwencji do upadku mniejszych zakładów produkcyjnych. Boją się także uzależnienia europejskiego popytu na cukier od rynków trzecich. Nietrudno się domyślić, że także producenci cukru stoją na podobnym stanowisku.

- Związek Producentów Cukru w Polsce, zrzeszający wszystkich producentów cukru działających w kraju, opowiada się za utrzymaniem systemu kwot, który gwarantuje klientom stabilne dostawy cukru, a tym samym bezpieczeństwo żywnościowe Polski w tym zakresie i nie naraża ich na negatywne konsekwencje związane z silnymi wahaniami cen na rynkach światowych i problemami z zaopatrzeniem - czytamy w oświadczeniu ZPC.

- Mamy nadzieję, że Parlament Europejski potwierdzi swoje stanowisko o przedłużeniu obecnej regulacji przynajmniej do 2020 r., a liczba krajów członkowskich, które są obecnie przeciwko reformie zaproponowanej przez Komisję Europejską, zwiększy się z 19 do 23, co definitywnie zablokuje reformę rynku cukru - podsumowuje Kazimierz Kobza.

Kij w mrowisko

Całkiem inny punkt widzenia reprezentują jednak ci, którzy cukru używają jako surowca, a więc producenci żywności, przede wszystkim słodyczy. PFPŻ ocenia, że projekt Komisji Europejskiej wychodzi naprzeciw oczekiwaniom przemysłowych i indywidualnych użytkowników cukru. - Planowana deregulacja powinna doprowadzić do likwidacji występujących obecnie na rynku polskim i europejskim niczym nieuzasadnionych niedoborów cukru i obniżyć cenę tego surowca w oparciu o niezakłócony przez obecnie ograniczające ten rynek regulacje, mechanizm popytu i podaży. Deregulacja rynku cukru powinna zapewnić stabilny i nieograniczony dostęp użytkowników cukru do tego surowca - mówi Andrzej Gantner.

Dyrektor generalny PFPŻ także powołuje się na monopol kilku cukrowni unijnych, jednak w jego ocenie, system regulacji tylko utrzymuje tę niezdrową sytuację. - Około trzech czwartych rynku znajduje się w rękach sześciu dużych koncernów, z czego aż 39 proc. w rękach kapitału niemieckiego. Polski Cukier ma udziały w rynku europejskim około 4 proc., a w rynku polskim 40 proc. - tłumaczy Andrzej Gantner. - Dla oligopolu cukrowni dużo prościej i lepiej jest funkcjonować na rynku planowego i urzędowo zatwierdzonego niedoboru, to daje gwarancje wysokich cen i wysokiego zysku, bez potrzeby walki konkurencyjnej.

Gdyby taka sytuacja zaistniała bez regulacji unijnych, zostałaby nazwana zmową i byłaby ścigana z urzędu jako działanie na szkodę konsumentów i rynku - dodaje.

Przypomina on, że potencjał produkcyjny polskiego cukrownictwa, nawet po dokonanych redukcjach zakładów szacowany jest na około 2 mln ton. - Moglibyśmy być znaczącym graczem na rynku unijnym i światowym, gdyby znieść obecne regulacje, jednakże to zagroziłoby interesom części francuskich i niemieckich koncernów cukrowych, które w Polsce mają ok. 60-proc. udział w rynku cukru - podsumowuje.

Zgadza się z nim Marek Przeździak, sekretarz generalny Polbisco, który uważa, że aktualny system kwot stwarza bariery i trudności w dostępie i zaopatrzeniu w cukier.

- Z powodu wysokich cen cukru rentowność firm, dla których jest on jednym z głównych surowców, jest niska. Nasza branża jest za całkowitym uwolnieniem tego rynku od 2015 r. - mówi Przeździak.

Producenci słodyczy są jeszcze bardziej radykalni - chcą, by zniesieniu kwot towarzyszyła redukcja ceł na surowiec importowany do poziomu, który doprowadzi do traktowania cukru tak jak większości surowców rolnych. - Jak pokazują dane, producenci z krajów uprzywilejowanych w coraz większym stopniu zaopatrują własne rynki krajowe i nie są zainteresowani eksportem do Wspólnoty, a nieuprzywilejowani partnerzy handlowi są nadal zobowiązani do zapłaty wygórowanych stawek celnych (419 euro za tonę cukru białego i 339 euro za tonę cukru surowego) i w takich warunkach cenowych nie mogą zaspokoić popytu w UE. Jesteśmy przekonani, że zniesienie kwot będzie skutkować zwiększoną produkcją cukru w Polsce - przed 2005 r. była ona wyższa o 600 tys. ton, jak i zwiększoną uprawą buraka cukrowego - mówi Marek Przeździak.

I dodaje, że utrzymanie kwot na obecnym poziomie przyniesie z kolei bardzo wysokie ceny cukru dla konsumentów oraz niedobór i trudności w zaopatrzeniu dla przemysłowych użytkowników tego surowca.

Swoją propozycją Komisja Europejska włożyła kij w mrowisko, wywołując gwałtowne reakcje i zażartą dyskusję. Tymczasem, bez względu na to, jaką decyzję podejmą unijni urzędnicy, nie zdołają spełnić oczekiwań wszystkich uczestników rynku cukru. Plantatorzy buraków i producenci cukru liczą na to, że propozycja zniesienia kwot upadnie. Z kolei przetwórcy uważają, że liczba zwolenników deregulacji rynku cukru i uwolnienia kwot jest coraz większa.

Wydaje się, że w całym szumie zapomniano o jednym z najważniejszych ogniw tego łańcucha - konsumencie. A może raczej nie zapomniano, tylko wykorzystano go do swoich celów - obie strony z naciskiem podkreślają, że tylko uchwalenie przepisów dla nich korzystnych przyniesie stabilizację cen cukru w detalu. A jak będzie naprawdę? Przekonamy się o tym wkrótce.

Paulina Bełżecka

http://www.portalspozywczy.pl/rynekspozywczy/artykuly/przeslodzona-reforma,77051.html

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Piotr Nowa Prawica
EU = ZSRR tam też było centralne planowanie a jak wyszło wiadomo - było trzeba wówczas słuchać Janusza Korwin - Mikke. Ostrzegał że centralne planowanie nie spowoduje spadku cen cukru a wręcz efekt może być odwrotny.
~witti
Wszystkie te tzw. "mądre głowy" mają gdzieś oczekiwania konsumenta cukru - czyli większości z nas. Nie są ważne dla konsumenta stabilne ceny czy jakieś tam inne wyimaginowane korzyści społeczne, tylko żeby ceny były NISKIE, a jest całkiem logiczne że trudno mieć takie ceny, jeśli zrobi się odgórne ograniczenie produkcji Wszystkie te tzw. "mądre głowy" mają gdzieś oczekiwania konsumenta cukru - czyli większości z nas. Nie są ważne dla konsumenta stabilne ceny czy jakieś tam inne wyimaginowane korzyści społeczne, tylko żeby ceny były NISKIE, a jest całkiem logiczne że trudno mieć takie ceny, jeśli zrobi się odgórne ograniczenie produkcji !!
Wtedy cukru jest mało, staje się towarem mocno deficytowym, a przez to drożeje.
Śmieliśmy się kiedyś z centralnego planowania gospodarczego w ZSRR, teraz to samo nam funduje socjalistyczna UE (za nasze pieniądze).
Dlatego jestem zwolennikiem wolnego handlu i współpracy międzynarodowej, ale na pewno nie Unii Europejskiej, bo pokazuje ona swoją coraz bardziej "czerwoną" twarz. Niby teraz sami urzędnicy chcą deregulacji rynku cukru, ale z drugiej strony są przecież sami obecnej sytuacji winni. Doprowadzili, że do tej patologicznej sytuacji częściowo przystosował się rynek, a tak naprawdę ci którzy mogą więcej na tym zarobić. Zwykły konsument tylko na takiej zmowie cukrowej (czy każdej innej) traci, czyli większość z nas. Wiem, że się powtarzam, ale może warto podkreślić, że wszystkie państwa domagające (przez swych przedstawicieli) dalszego kwotowania produkcji cukru, działają de facto wbrew interesowi swoich wyborców (no chyba, że z pominięciem tych nie jedzących w ogóle cukru i z jego surowców pochodnych).
~DGawron
No tak najpierw zamykamy Cukrownie w Polsce... Potem mówimy Cukier bez limitu... Dobrze Sobie Niemcy to rozplanowali... SUDZUCKER ma w niemczech 9 cukrowni pod Sobą. W Polsce mieli 6 cukrowni ( 2008/2009 ) do teraz mają 2 lub 3 cukrownie, a reszta została zamknięta i rozebrana... Szkoda gadać... Naszych Polityków to pod ścianę i No tak najpierw zamykamy Cukrownie w Polsce... Potem mówimy Cukier bez limitu... Dobrze Sobie Niemcy to rozplanowali... SUDZUCKER ma w niemczech 9 cukrowni pod Sobą. W Polsce mieli 6 cukrowni ( 2008/2009 ) do teraz mają 2 lub 3 cukrownie, a reszta została zamknięta i rozebrana... Szkoda gadać... Naszych Polityków to pod ścianę i rozstrzelać.
~jsj
Jak szydzono z ministra Gabriela Janowskiego nikt już nie pamięta ?
~dezel
No i co ? Jak wyglądają niektóre cukrownie w Polsce.
Powinno się ogłosić konkurs fotograficzny i wystawę zdjęć.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki