Przekaz sądowy ze spożywczaka

Wezwanie z sądu można teraz odebrać w sklepie spożywczym. Odkąd Poczta Polska przegrała przetarg na dostarczanie przesyłek sądowych nie cichną głosy, że powaga urzędu została nadszarpnięta. Dziesiątki reportaży przekonują, jak trudno jest teraz odebrać ważną pocztę, a same sądy narzekają na to, że niedoinformowani obywatele nie stawiają się na rozprawach.

Poczta Polska przegrała z PGP S.A przetarg na obsługę przesyłek sądowych wart 560 mln zł. Zysk, jaki osiągnęłaby poczta z dwuletniej umowy to ok. 220 mln. Sprawa jest bulwersująca, bo przesyłki z tych instytucji można odebrać w różnych miejscach m.in. sklepach spożywczych, kioskach ruchu, itp. Zdarzają się przypadki, że punkty pocztowe mocno odbiegają od wizerunku urzędu pocztowego, np. znajdują się w kwiaciarniach, a nawet w sklepach zoologicznych. To bulwersuje opinię publiczną.

- Tylko poczta ma gwarancję tego, że spełnia wymogi do tego typu przetargu, a więc oferta innych podmiotów pocztowych z przyczyn formalnych powinna być odrzucona. Dlaczego tak się nie stało? Nie wiemy, ale dochodzimy swoich racji i praw przed sądem powszechnym - stwierdza Łukasz Gołębiowski Dyrektor zarządzający sprzedażą Poczta Polska.

Zagrożenie dla funkcjonowania państwa

PGP S.A wygrało, bo zaoferowało niższą cenę. Z punktu widzenia podatnika to dobra wiadomość, bo państwo w ten sposób zaoszczędzi część środków publicznych. Jednak pojawiają się sugestie, że cięcie kosztów zagroziło sprawnemu funkcjonowaniu państwa. Otwartym pozostaje pytanie, dlaczego Poczta Polska, która posiada odpowiednią infrastrukturę i zaplecze logistyczne, mimo wszystko zaoferowała wyższą cenę?

- 80mln więcej w naszej ofercie wynika z dwóch rzeczy: przede wszystkim PP jako jedyny wyznaczony operator jest zobligowany do stosowania restrykcyjnych cen i polityk opustowych akceptowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Biorąc pod uwagę konieczność pokrycia kosztu jednostkowego utrzymania przez Pocztę Polską 77 tys. placówek, nie byliśmy wstanie zaoferować niższej ceny – odpowiada Gołębiowski.

Poczta straci 250 mln zł

Na przegranym przetargu Poczta Polska może stracić 250 mln zł przychodów. Jednocześnie PP przekonuje, że tylko ona może zapewnić profesjonalne wykonanie usługi dostarczenia przesyłek sądowych. PGP S.A oskarżyła PP o celowe sabotowanie przez PP ich pracy, czego skutkiem miały być powstałe opóźnienia. Poczta Polska zapowiedziała, że będzie bronić swojego dobrego imienia w sądzie.

Poczta Polska podkreśla, że chce wolnego rynku, ale na uczciwych zasadach. Na razie PGP S.A zbyt krótko obsługuje tego typu przesyłki, by można było wyciągać wnioski o złym wyborze firmy. Niemniej minister sprawiedliwości Marek Biernacki zwrócił się do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, by przyjrzał się sprawie.

Na skutek niedostarczenia przesyłek sądowych niektóre sprawy mogą zostać odwołane. Istnieje też ryzyko, że w niektórych przypadkach wyroki mogą być wydawane zaocznie, a to może prowadzić do dramatów poszkodowanych obywateli.

- Osobiście uważam, że jeszcze trzeba poczekać aż wszystko się dotrze. Po wielu latach monopolu ważne przesyłki zaczęła obsługiwać prywatna firma. Minie jeszcze trochę czasu zanim wyeliminuje się wszystkie „choroby wieku szczenięcego”. Osobiście nie przeszkadza mi to, że zamiast udawać się na pocztę, mogę przesyłkę odebrać w kiosku. Niefortunne, kontrowersyjne punkty odbioru poczty można wyeliminować. Z punktu widzenia podatnika cieszę się, że wydamy 80 mln zł mniej – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Aleksandra Jaros

Aleksandra Jaros

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~żenada

Trzydzieści osiem listów, głównie przesyłek sądowych, trafiły do naszej redakcji. W Słupsku zgubiła je doręczycielka firmy InPost, która ciągle ma kłopoty z doręczeniami.Obwiązaną gumkami paczkę poleconych przesyłek do naszej redakcji przyniósł po południ znalazca, który się nie przedstawił. Przy naszej redakcji działa biuro rzeczy znalezionych. Kiedy kolejnego dnia chcieliśmy ustalić, kto zgubił paczkę przesyłek przed godz. 9 w naszej redakcji pojawił się Maciej Krassowski, kierownik regionalny InPost w Słupsku.

– Z jego wyjaśnień wynika, że doręczycielka firmy została potrącona przez grupę dzieci. Nie wie, jak to się stało, ale nie zauważyła, że podczas tego zdarzenia z jej torby wypadła paczka z przesyłkami. To przykra sprawa, bo doręczycielka jest doświadczonym pracownikiem.

W naszej obecności przedstawiciel InPostu przeliczył przesyłki, które znajdowały się w zgubionej paczce. Okazało się, że było ich w niej trzydzieści osiem. W większości były to listy sądowe skierowane do słupskich adresatów.

– Skąd In Post wiedział, że paczka znalezionych przesyłek trafiła do "G”? – zapytaliśmy pana Krassowskiego. – Dostałem telefon z taką informacją. Prawdopodobnie od pracownika Poczty Polskiej (naszym sąsiadem jest punkt pocztowy – dop. red) zdradził Krassowski, ale po dalsze komentarze odesłał nas do centrali firmy. Ta przesłała nam oświadczenie.

Czytamy m.in. "Pragniemy złożyć serdecznie podziękowania redakcji oraz znalazcy przesyłek za postawę, która pozwoliła rozwiązać kwestię zagubionych przesyłek w Słupsku. Pragniemy podkreślić, że wszystkie odnalezione przesyłki w natychmiastowym trybie zostaną przekazane docelowym odbiorcom. Jednocześnie chcielibyśmy poinformować, że sytuacja ta należy do absolutnych wyjątków”. Oczywiście dokonamy wszelkich niezbędnych działań, aby taka sytuacja już nigdy w przyszłości nie wystąpiła.

Tymczasem Pani Grażyna z Ustki (nazwisko do wiadomości redakcji) dwanaście dni czekała na przesyłkę z sądu w Poznaniu. Długo nie mogła ustalić, gdzie ona się znajduje. W końcu doręczyciel powiadomił ją, że trzymał przesyłkę w domu.

Pani Grażyna prowadzi ważny dla niej spór z ZUS-em. Dlatego z niecierpliwością wypatrywała przesyłki, która, jak ustaliła, wyszła z sądu 29 stycznia.

– Spokojnie czekałam trzy dni, potem zaczęła działać. Odwiedziła nawet punkty odbioru korespondencji InPost. Tam nic o przesyłce nie wiedziano, a regionalne centrum żądało podania nr przesyłki, czego nasza bohaterka nie posiadała. Według niej w poniedziałek pojawiło wreszcie awizo, ale przesyłki... nie było w punkcie odbioru. Gdy wróciła do domu, zdenerwowana zadzwoniła do naszej redakcji. Wtedy wreszcie pojawił się doręczyciel, który wyjaśnił, że przesyłki nie było w miejscu jej odbioru na awizo, bo miał ją w domu.

Maciej Krassowski wyjaśnił nam, że przesyłka sądowa powinna dotrzeć do adresata w ciągu 3 dni. – Jeśli termin nie został dotrzymany, adresat może się dowiedzieć od nadawcy, jaki kod ma przesyłka, a my ustalimy, gdzie ona się znajduje – zapewnia Krassowski i obiecuje, że sprawdzi jak wyglądała historia przesyłki pani Grażyny. za http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140211/SLUPSK/140219939

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~aga

Ludzka głupota nie zna granic - przeklina Grzegorz Rydzewski z Miedznej w powiecie węgrowskim. - Kto wymyślił, żeby wezwanie do sądu odbierać w zakładzie pogrzebowym. Nigdy tam nie wejdę, bo się stresuję - mówi. - Niech mnie ukarzą, zamkną, a ja i tak przesyłki nie odbiorę.

Pan Grzegorz Rydzewski z Miedznej znalazł wetknięte w futrynę drzwi domu awizo do sądu. Odczytał adres, gdzie znajduje się przesyłka i poszedł. Jakież było jego zdziwienie kiedy okazało się, że przesyłka znajduje się w zakładzie pogrzebowym.
- Żarty sobie robią z ludzi -podkreśla. Boję się wejść i koniec.

Podobnie Tadeusz Sędziak. Pojechał na miejscową pocztę po wezwanie. Przesyłki nie było, bo doręczyciel umieścił ją w zakładzie pogrzebowym. - No nie, jakaś paranoja - mówi pan Tadeusz. - Ładne miejsce na pocztowe przesyłki! Jak można coś takiego zrobić ludziom.

Elżbieta Ładosz szefowa urzędu pocztowego w Miedznej nic nie może na to poradzić. - Poczta Polska przegrała przetarg na dostarczanie przesyłek z sądu i prokuratury - informuje urzędniczka. -Teraz przesyłki te doręcza spółka Polska Grupa Pocztowa. Uważam, że to wielkie nieporozumienie, by tak ważną korespondencję pozostawiać w zakładach pogrzebowych lub sklepach.
Właściciel zakładu pogrzebowego w Miedznej śmieje się. - Cóż mogę zrobić? Muszę przyjmować przesyłki chociaż uważam, że to absurd - ocenia.

Źródło" Życie Siedleckie

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~kkk

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. akt II SA/Gl 932/11), w wyroku z 19 kwietnia 2012 r. stwierdził, że nie doszło do przekroczenia terminu na wniesienie odwołania, gdyż powinien on być liczony od 30 września, a nie 31 sierpnia 2011 r.

Dlaczego?

Otóż zdaniem sądu doręczenia zastępczego dokonanego za pośrednictwem firmy In Post nie sposób było uznać za skuteczne, gdyż nie jest ona pocztą w rozumieniu art. 39 k.p.a., który wymienia, kto może doręczać urzędowe przesyłki. Według sądu za “pocztę” nie można uznać każdego operatora uprawnionego do wykonywania usługi pocztowej, a jedynie tego, któremu Prawo pocztowe powierza obowiązek wykonywania zadań operatora publicznego. – Użyte w przepisie art. 39 k.p.a. określenie “poczta” należy odnieść wyłącznie do przedsiębiorstwa Poczta Polska S.A., świadczącego powszechne usługi pocztowe. In Post Sp. z o.o. jest spółką prawa handlowego, która świadczy usługi przewozu przesyłek, w tym również usługi pocztowe, jednak nie przysługuje jej status operatora publicznego – stwierdził WSA. Zdaniem sądu za takim wąskim rozumieniem pojęcia “poczta” przemawia też treść art. 3 ustawy z 5 września 2008 r. o komercjalizacji państwowego przedsiębiorstwa użyteczności publicznej “Poczta Polska”. Zgodnie z tym przepisem wyłączne prawo używania wyrazu “poczta” w nazwie spółki przysługuje “Poczcie Polskiej” S.A.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~nino-brown

I co ze spozywczaka?

Spjrzmy na fakty:

- panstwo zaoszczedzilo na przetargu 80 mln i zyskalo ok 100 mln na podatku Vat, ktory placi prywaciarz, a nie placi Poczta

- na zachodzie przesylki odbiera sie w wielu punktach takich jak spozywczaki i nikt nie narzeka, wrecz przeciwnie

Ciesze sie, ze monopolistyczna skamielina sie kruszy, a my placimy za takie uslugi mniej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~aklac51

Polska Grupa Pocztowa S.A wygrała bo płaci podatki w Luksemburgu.Może Poczta Polska powinna tam płacić to będzie konkurencyjna.

! Odpowiedz
0 0 ~mamdość

W Polsce wszystko potrafimy sprowadzić do absurdu. Nawet oszczędzanie. Jak chcemy, żeby było wszystko tanio, to może zlikwidujmy policję, wojsko, straż pożarną i przede wszystkim rząd. Oszczędności będą, że hej. Tylko kraj się już do końca rozsypie. Ale co tam. Polak potrafi!

! Odpowiedz
0 0 ~zeno

Poczta płacze że przegrała i twierdzi że teraz zostanie naruszona powaga, tajemnica, przesyłki nie będą dostarczane... bzdury! niech pokarzą 1 taki przypadek.
Bo przypadków odwrotnych, kiedy poczta gubiła przesyłki, powiadomienia sądowe docierały po terminie albo przesyłka urzędowa była uszkodzona zarówno ja jak i wielu innych "klietnów" poczty możemy podać dużo.

Są w tym kraju takie instytucję którym się wydaje że ich monopol jest nienaruszalny.
Poczta, TPSA, TVP,.... chciałby żeby każdy płacił na ich bylejakość i nie miał wyboru.
SKOŃCZYŁO SIĘ! jest wybór i konkurencja!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~T już koniec..

A jak tzw. państwo polskie zabezpiecza tajemnice korespondencji?
Czy polecone wysyłane do instytucji państwowych też są odbierane w kioskach i pralniach?

! Odpowiedz
0 0 ~tdabrowski

Artykuł mija się z prawdą. Od dłuższego czasu Poczta Polska korzystała z dodatkowych placówek umieszczonych np. w sklepach spożywczych. Sam w ostatnich miesiącach odbierałem kilkukrotnie listy z sądu w spożywczaku i to nie na wsi, a niemal w centrum Warszawy.

! Odpowiedz
0 0 ~Jacek

Myślę ,ze wiele osób woli sprawę załatwić uprzejmie w spożywczym, niż być narażonym na kolejki i arogancję w relikcie PRL. A i właściciel sklepu skorzysta.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

GPW: największe wzrosty i spadki

ITMTRADE 2,0000 20,5%
INTERBUD 0,5000 17,9%
FMG 9,5000 17,3%
ARCUS 1,7800 -10,6%
SOHODEV 0,5300 -8,9%
TERMOREX 1,0500 -8,3%
Akcje: 170 wzrosło, 145 spadło, 60 bez zmian.
Wolumen: 29 540 465 akcji, obrót: 762 302 571 zł
Aktualizacja: 2020-01-28 17:04:52