- Przepisy dotyczące mleka i pralek są bardziej szczegółowe niż te regulujące sztuczną inteligencję - wskazuje prezes Microsoftu Brad Smith. Tak udowadniał konieczność wprowadzenia globalnych zasad bezpieczeństwa, w tym obowiązku poinformowania "ofiary" o naruszenia dokonanym przez niekontrolowanego agenta AI.


Postulaty dotyczące wprowadzenia przepisów i zasad regulujących AI nasiliły się po poważnych incydentach związanych z bezpieczeństwem. Szefowie amerykańskich gigantów tj. Anthropic, OpenAi czy Google DeepMind poparli domysł zaciągnięcia hamulca bezpieczeństwa w rozwoju technologii. Do głosów "za" przyłączył się prezes Microsoftu.
Obecnie twoja pralka podlega większej liczbie przepisów odnośnie do bezpieczeństwa niż sztuczna inteligencja. Każdy karton mleka, który widzisz w sklepie spożywczym, podlega lepszej kontroli niż Ai - zaznacza Brad Smith.
Raporty z incydentów i powiadamianie ofiar AI. Czego domaga się szef Microsoftu?
Jego zdaniem AI jest jednocześnie i narzędziem i bronią. Dlatego firmy technologiczne potrzebują hamulców bezpieczeństwa, które określił jako wyłączniki awaryjne, gdyby AI "wymknęła się spod kontroli". - Zacznijmy już dziś - apeluje. I dodaje, że "patrzymy na modele tak potężne, że zagrażają światowemu bezpieczeństwu cybernetycznemu, to powiedziałbym "nadeszła chwila na regulacje".
Wezwał m.in. do stworzenia przepisów, które zobowiążą firmy do sporządzania "raportów z incydentów" oraz informowania - szczególnie ofiar - o każdym przypadku, kiedy technologia zadziałała w sposób niekontrolowany. Weryfikacja tego należałaby do niezależnych rzeczoznawców rządowych.
- Wiemy, jak to robić w przypadku innych produktów. Powinniśmy wykorzystać tę wiedzę i zastanowić się, jak zastosować ją w przypadku sztucznej inteligencji - wyjaśnia.

Przeczytaj także
Big Tech prosi o kaganiec na AI. Na drodze stoi rywalizacja z Państwem Środka
Tym hamulcom przeciwstawia się Donald Trump. Nawołuje on do samoregulacji branży, co byłoby dla prezydenta USA najlepszym wyjściem w sytuacji, w której big techy muszą ścigać się z Chinami. Wielokrotnie bowiem powtarzał, że "kto wygra w dziedzinie sztucznej inteligencji, ten wygra w ogóle".
W zeszłym tygodniu przedstawiciele największych firm technologicznych podpisali w Białym Domu dokument o "charakterze moralnie wiążącym". Big techy zgodziły się współpracować z „niezależnymi audytorami” w celu oceny:
- czy ich systemy sztucznej inteligencji działają zgodnie z zamierzeniami,
- czy nie „włamują się ani nie uzyskują dostępu do systemów technicznych w niezamierzony sposób”.
- To krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający - podsumowuje Smith. - Dobre firmy będą postępować zgodnie z założeniami i bez "technologicznego kagańca". To o firmy, które są nieodpowiedzialne, musimy się martwić - dodaje.
opr. aw




























































