Władze stanu Wiktoria na południowym wschodzie Australii zdecydowały się przywrócić surowe ograniczenia na przedmieściach Melbourne po fali nowych zakażeń koronawirusem. Restrykcje mają obowiązywać przez miesiąc.


Ograniczenia będą dotyczyć 30 miejscowości zamieszkanych przez ponad 300 tys. ludzi i położonych na północ od stolicy stanu. Zostaną one objęte trzecim poziomem restrykcji, co oznacza m.in. zakaz wychodzenia z domu bez ważnego powodu.
Decyzja jest spowodowana utrzymującą się od dwóch tygodni dwucyfrową liczbą nowych dziennych zakażeń. Choć w porównaniu do wielu innych krajów przyrost nowych infekcji jest stosunkowo niski, Australia była wcześniej bliska niemal całkowitego wyeliminowania transmisji wirusa, tak jak stało się to w Nowej Zelandii. Władze obawiają się drugiej fali epidemii. Obok wprowadzenia restrykcji władze Wiktorii zamierzają przeprowadzać więcej testów.
Premier stanu Daniel Andrews ostrzegł, że jeśli nowe środki nie pomogą powstrzymać rozprzestrzeniania się wirusa, możliwy będzie powrót szerszych restrykcji.
"Jeśli przez te kolejne cztery tygodnie będziemy się trzymać razem, uda nam się przywrócić kontrolę nad transmisją wirusa w obszarze metropolitalnym Melbourne" - oświadczył polityk cytowany przez agencję Reutera.
Jak dotąd w Australii wykryto 7834 zakażenia, z czego 797 to przypadki aktywne. Zmarły 104 osoby. Jak podaje australijskie ministerstwo zdrowia, w ciągu ostatniego tygodnia dziennie przybywało średnio 49 nowych infekcji, z czego większość w stanie Wiktoria. Nowa fala infekcji opóźnia wejście w życie planowanej strefy swobodnej podróży między Australią i Nową Zelandią. (PAP)
osk/ akl/






























































