Rok temu w ramach Portfela Gwiazd Bankier.pl zaproponowaliśmy tradycyjny „portfel permanentny” autorstwa Harry'ego Browne’a. I ani tej propozycji, ani jej wyników nie muszę się wstydzić. Dlatego też Komitet Inwestycyjny Bankier.pl podtrzymał ten typ także na rok 2026.


- Z uwagi na wysoką niepewność, liczne czynniki ryzyka, etc.... stawiamy na klasyczny portfel permanentny Harry'ego Browne’a: czyli ćwiartka złota, ćwiartka rynku akcji, ćwiartka obligacji USA i ćwiartka dolarowej gotówki. Wszystko przez ETF-y: ZKB Gold (ZGLD), SPDR MSCI World UCITS, TLT i BIL – taką propozycję równo rok temu przedstawił Komitet inwestycyjny Bankier.pl (w składzie Marcin Dziadkowiak, Krzysztof Kolany, Michał Kubicki, Michał Misiura, Andrzej Stec).
Przeczytaj także
Ta nieco staromodna i konserwatywna propozycja miała na celu zrównoważyć czasem bardzo wyrafinowane typy rynkowych ekspertów zebranych w ramach „Portfela Gwiazd Bankier.pl”. Miało być prosto, pasywnie, tanio i (względnie) bezpiecznie – czyli zgodnie z ideą portfeli permanentnych (zwanych też „całorocznymi”) dostępnych dla szerokich rzesz inwestorów.
Zobacz także
To był najlepszy rok od przeszło czterech dekad
W 2025 roku PPT Harry'ego Browne’a przyniósł stopę zwrotu rzędu 24,3% i była to najwyższa roczna stopa zwrotu z tego portfela od roku 1979. Czyli od 46 lat. Taki wynik pozwoliło wygenerować przede wszystkim złoto, które zyskało 67% przy 25-procentowej wadze w portfelu Browne’a. Do tego 22,7% dołożyły globalne akcje w postaci SPDR MSCI World UCITS, a dolarowa gotówka w postaci ETF-a na bony skarbowe rządu USA mająca za zadanie stabilizować zmienność portfela wniosła przyzwoite 4%. Rozczarowały za to długoterminowe obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych – ETF TLT zdołał zarobić skromne 3,4%.
Mieliśmy zatem do czynienia z dość paradoksalną sytuację, gdy to nie akcje (choć te wypadły lepiej niż dobrze), ani nie obligacje (te spisały się po prostu słabo), lecz złoto wygenerowało gros zeszłorocznej stopy zwrotu (a dokładnie to 69% z wypracowanych 24,3%). W oryginalnym zamyśle złoto miało być jedynie zabezpieczeniem na wypadek bessy bądź krachu na rynkach finansowych. „Silnikami” ciągnącymi wynik portfela miały być akcje i obligacje.
Ale wynik idzie w świat i prezentuje się lepiej niż zadowalająco. Powiększenie portfela w rok o blisko jedną czwartą przy minimalnym nakładzie czasu ze strony inwestora, bardzo niskich kosztach za zarządzanie i całkowicie pasywnym podejściu można uznać za spory sukces. Tym bardziej, że dwucyfrowe (choć o przeszło połowę niższe) zwroty PPT Browne’a dowiózł także w poprzednich dwóch latach (po najgorszym w swojej historii roku 2022).
I nie umniejsza go fakt, że wielu rynkowych ekspertów osiągnęło jeszcze lepsze wyniki. Najlepszy w tym zestawieniu portfel wykręcił 37,7%, a do podium załapały się portfele z wynikami powyżej 30%. No ale to są jednak wytrawni rynkowi gracze z doświadczeniem liczonym w dekadach i nierzadko kapitalnym wyczuciem rynku. A tu kroku dotrzymał im wynalazek, który tanio, prosto i szybko skopiować może praktycznie każdy inwestor indywidualny.
Jak permanentnie to permanentnie. Także w 2026 roku
Idea „portfeli permanentnych” zakłada, że są one utrzymywane w niezmiennym (lub prawie niezmiennym) stanie przez lata czy wręcz dekady. Chodzi o to, aby rok w rok nasz PPT generował zdywersyfikowaną i rynkową stopę zwrotu w sposób tani, pasywny i powtarzalny. Dlatego też na rok 2026 ponownie stawiamy na portfel Browne’a, pozostawiając wagi poszczególnych ETF-ów bez zmian: jedną czwartą w złocie, jedną czwartą w globalnych akcjach, jedną czwartą w długoterminowych obligacjach skarbowych USA i jedną czwartą w amerykańskich bonach skarbowych.
Strategia ta oparta jest o kilka fundamentalnych przekonań. Po pierwsze, że w długim terminie (prawie) nikt nie jest w stanie pobić rynku. Zatem rynkowa stopa zwrotu jest dobrą stopą zwrotu. Po drugie, portfel ma generować minimalne koszty utrzymania i prowizji maklerskich (stąd preferowane są tanie ETF-y). Po trzecie, ma być prawie bezobsługowy i co najwyżej wymagać kalibracji raz czy dwa razy do roku (aby utrzymać stałe wagi ETF-ów). I wreszcie po czwarte, jego podstawowym zadaniem jest generowanie powtarzalnych wysokich jednocyfrowych średniorocznych stóp zwrotu o kilka punktów procentowych przewyższających inflację CPI przy niskich opłatach i stosunkowo niskim ryzyku (rozumianym jako brak dwucyfrowych rocznych strat na kapitale).
Uważam, że taka strategia w długim terminie zaspokaja potrzeby przeważającej większości inwestorów i pozwala im na realizację długoterminowych planów życiowych. Przecież w inwestowaniu nie chodzi o bicie rynku i współzawodnictwo, lecz o dotarcie na finansową metę w założonym czasie i bez poważniejszych wypadków po drodze.
Strach czy chciwość? Sprawdź nasz nowy wskaźnik nastrojów na rynku!

Nasz nowy indeks agreguje dane rynkowe oraz zachowania inwestorów, aby odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy na rynku przeważa obecnie euforia i żądza zysku, czy może ostrożność i obawy przed spadkami.
Jest to polski odpowiednik popularnego amerykańskiego Fear and Greed Index. Narzędzie zostało jednak w pełni dostosowane do specyfiki lokalnego rynku. Obejmuje nie tylko notowania z GPW, ale także rynek długu oraz dane na temat aktywności społeczności Bankier.pl, największego forum inwestorskiego w Polsce.
Metodologia Indeksu Strachu i Chciwości Bankier.pl opiera się na analizie sześciu komponentów: impetu, siły, szerokości i zmienności rynku, awersji do ryzyka, a także aktywności społeczności Bankier.pl.








































