REKLAMA

Polska nadal nie ruszyła z budową fabryki amunicji

2025-03-27 06:59
publikacja
2025-03-27 06:59

W Polsce nadal nie rozpoczęły się poważne prace nad budową fabryki amunicji. Ostatnie trzy lata politycy solidarnie zmarnowali - czytamy w najnowszym wydaniu "Rzeczpospolitej".

Polska nadal nie ruszyła z budową fabryki amunicji
Polska nadal nie ruszyła z budową fabryki amunicji
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

Dziennik podaje, że w Polsce nadal nie rozpoczęły się poważne prace nad budową fabryki amunicji. Mimo że ustawa w tej sprawie została przyjęta w grudniu, zamierzano wydać 3 mld zł.

"Państwowy gigant Polska Grupa Zbrojeniowa wciąż nie złożył dokumentów umożliwiających sięgnięcie po te pieniądze. Ma to nastąpić do końca marca. Ale nawet, gdy już projekt ruszy, to potrzeba co najmniej trzech lat, by uruchomić produkcję na dużą skalę. Ostatnie trzy lata politycy solidarnie zmarnowali: najpierw PiS-u, potem rządzącej obecnie koalicji" - podkreślono.

W artykule podano przykłady specjalnych, międzyresortowych zespołów, które miały koordynować rozwój przemysłu zbrojeniowego. Jak ustaliła "Rz", w każdym są problemy z rozpoczęciem prac. Opisano m.in. zespół ds. opracowania strategii dla państwowego sektora obronnego, zapowiadany cztery miesiące temu przez ówczesnego wiceministra aktywów państwowych Marcina Kulaska.

"Do dziś zespołu brak. Na napisanie strategii przemysłu zbrojeniowego politycy, w tym minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski, dali sobie… kilkanaście miesięcy. A Marcin Kulasek już się zbrojeniówką nie zajmuje" - wskazano w materiale.

W artykule przywołano też m.in. niedawne słowa szefa BBN gen. rez. Dariusza Łukowskiego, który na antenie Polsat News mówił, że Wojsko Polskie ma zapasy amunicji na dwa tygodnie prowadzenia wojny. Słowa te spotkały się z krytyką obozu rządzącego. Jak wskazano w artykule, "problem tkwi nie w tym, że Łukowski to mówi, ale w tym, że ma rację".

"Faktycznie mamy za mało amunicji wielkokalibrowej. I choć ją kupujemy, to robimy to za wolno" - podsumowano.

Szef MON: po rządach poprzedników zdolności produkcyjne amunicji de facto nie istniały, nadrabiamy to

Po rządach poprzedników zdolności produkcyjne amunicji de facto nie istniały, teraz jest to nadrabiane; jest już oprzyrządowanie i zabezpieczenie finansowe, teraz wielkie wyzwanie szczególnie przed Polską Grupą Zbrojeniową, by postawić fabryki amunicji - mówił w środę szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wicepremier i szef MON został poproszony w środę na konferencji prasowej w Jasionce o odniesienie się do słów szefa BBN gen. Dariusza Łukowskiego dotyczących m.in. polskich zapasów amunicji.

"To jest temat, którym zajmuję się od pierwszego dnia, bo zdolności produkcyjne, które objęliśmy po rządach naszych poprzedników de facto nie istniały. Szczególnie w obszarze amunicji 155 milimetrów" - powiedział szef MON.

Dlatego - podkreślił - już w początkach jego urzędowania, w grudniu 2023 r., podpisana została umowa na zakup amunicji artyleryjskiej 155 mm, a w ubiegłym roku uchwalona ustawa o finansowaniu działań zmierzających do zwiększenia zdolności produkcji amunicji. "Czyli w pierwszych dniach urzędowania zrobiłem wszystko, żeby ta sytuacja się zmieniała. Ona oczywiście wymaga czasu, wybudowanie fabryki to nie jest jeden dzień" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Szef MON stwierdził, że teraz wielkie wyzwanie stoi szczególnie przed Polską Grupą Zbrojeniową. "My im daliśmy oprzyrządowanie, zabezpieczyliśmy finansowo, zrobiliśmy wszystko ze strony politycznej, teraz Polska Grupa Zbrojeniowa musi się wykazać zdolnością do postawienia fabryk amunicji" - powiedział. Dodał, że umożliwił kontakty ze stroną słowacką - w lutym ministrowie obrony obu państw podpisali list intencyjny mający na celu rozwój współpracy wojskowo-technicznej, m.in. w sprawie produkcji amunicji, w tym kalibru 155 mm.

Minister obrony stwierdził, że "tych zdolności nie było w wielu miejscach". "Musimy to nadrabiać. Szkoda, że tamten czas został zmarnowany, ale my to na pewno nadrobimy" - zapewnił Kosiniak-Kamysz.

Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego zapytany we wtorek w Polsat News czy to prawda, że wojsko ma zapas amunicji na ledwie 5 dni wojny, odpowiedział, że "jest to możliwe w wielu typach amunicji", ale nie można powiedzieć, że "we wszystkich typach środków mamy taką samą sytuację". Zaznaczył, że zależy o jakich środkach bojowych do jakiego sprzętu jest mowa, bo trzeba pamiętać, że w armii jest "dzisiaj jeszcze mix starego typu sprzętu i to dotyczy głównie tego obszaru przestarzałej techniki, do której częstokroć już nie produkujemy środków bojowych, a więc dysponujemy tym, co zgromadziliśmy lata temu w zapasach sił zbrojnych". Zapytany jak długo możemy się bronić skutecznie przed nadejściem pomocy ze strony sojuszników gen. Łukowski ocenił, że "w zależności od sposobu prowadzenia tej walki, obrona mogłaby być prowadzona przez tydzień lub dwa, przy dzisiejszym poziomie zapasów".

W słowa szefa BBN został też w środę zapytany na konferencji prasowej w Białymstoku marszałek Sejmu, lider Polski2050 i kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Powiedział, że na miejscu gen. Łukowskiego uważałby "z takimi komentarzami i z takimi uwagami". "Nie wiem po co to mówi. Po to, żeby straszyć ludzi?" - dodał.

Hołownia stwierdził, że obecne władze "odziedziczyły nieprostą sytuację" bo - jak mówił - kontrakty z 2017, które zawierał PiS "to było 23 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej, a to są dwa dni strzelania na froncie w Ukrainie".

"My teraz musimy produkować setki tysięcy sztuk amunicji, głównie tej artyleryjskiej, bo ona jest teraz najbardziej chodliwym towarem rocznie i te zdolności są radykalnie zwiększane. Kupujemy gdzie możemy" - powiedział marszałek Sejmu. Zaznaczył, że planowanych jest kilka fabryk amunicji, mówił też o zakupie technologii i linii produkcyjnej amunicji od Słowaków. Mówił o "restartowaniu" oddziału firmy zbrojeniowej Mesko w Pionkach w związku z potrzebą produkcji prochu.

"My dzisiaj jesteśmy w nieporównanie lepszej sytuacji niż byliśmy 10 lat temu jeśli chodzi o naszą obronność. Zapasy amunicji, które nie były największe, uzupełniamy na bieżąco przez zakupy i przez produkcję. Musimy robić to jeszcze bardziej i jeszcze mocniej" - powiedział Hołownia.

Pod koniec grudnia 2023 r. Agencja Uzbrojenia i Konsorcjum PGZ-Amunicja zawarły umowę wykonawczą na dostawy blisko 300 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kal. 155 mm. Wartość kontraktu to ponad 10 mld zł, dostawy amunicji określono na lata 2024-2029. W listopadzie ub.r. uchwalona została ustawa o finansowaniu działań zmierzających do zwiększenia zdolności produkcji amunicji. Daje ona podstawy do przekazania 3 mld zł na inwestycje w zdolności produkcyjne amunicji do Funduszu Inwestycji Kapitałowych: 2 mld zł ze środków resortu obrony narodowej, pozostały miliard ma zostać przekazany w postaci papierów wartościowych RARS. Dzięki tym środkom Fundusz będzie mógł inwestować w zakłady, które złożą odpowiednie wnioski, by mogły zaangażować się w budowę fabryki amunicji. W lutym szefowie MON Polski i Słowacji podpisali list intencyjny mający na celu rozwój współpracy wojskowo-technicznej. Porozumienie obejmuje cztery obszary, wśród których jest m.in. wspólne działanie w celu podnoszenia zdolności produkcji amunicji, szczególnie kalibru 155 mm.

Temat zapasów amunicji podnosił w ostatnim czasie kandydat Konfederacji na prezydenta Sławomir Mentzen. Twierdził on, że według ekspertów, w wypadku konfliktu zbrojnego Polsce starczyłoby amunicji na 3-4 dni walk. Pytany o te słowa wiceszef MON Cezary Tomczyk podkreślił niedawno, że podobne słowa słyszał już w rosyjskiej telewizji, a powielając takie informacje Mentzen "niczym nie różni się od rosyjskich propagandystów". Dopytywany, na ile dni walk Polsce starczyłoby amunicji Tomczyk zaznaczył, że nie są to informacje, które jakikolwiek minister obrony mógłby ujawnić. (PAP)

mt/ dki/

Źródło:PAP
Tematy
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?

Komentarze (14)

dodaj komentarz
to_i_owo
Przecież w Niemczech są fabryki amunicji, po co u nas?
zoomek
Od 2022 wrzeszczą że Putin wejdzie a nie ruszyli z budową fabryki amunicji do tej pory.
Logika!
Albo jak ludzie wierzą w wejście Putina skoro w bani cenowej nieruszki w Warsiafce kupują jak obrona ma być na linii Wisły.
Logika!
No ludzie - Wisła przez Warsiafkie przepływa!
Takie macie gratis info.
Sama logika wszędzie.
dasbot
Imperium Jerzego S. się nie podda. Nigdy. Na szczęście czasy, kiedy Jerzy S. coś znaczył na świecie odchodzą do lamusa. Czas, aby ludzie zrozumieli co się na tym świecie działo przez ostatnich kilka dekad..........Clown world.
yypan
Oddali władzę słupowi niemieckiemu. a teraz głupio się dziwują... Co za matoły!!
men24a
A nie można jak PiS nabrać kredytów i kupić gotowe ? Za to ich lud wielbił
maxykaz
Pani Kosciółkowy co z funduszem koscielnym? Lewica moze tym sie zająć jak pan taki zapracowany
maxykaz
Karwasz Twarz Barabasz. Panie Kamyszu jak pan nie masz czasu na pracę nad Funduszem Koscielnym to wypadało by oddać to innym chetnym a nie narażać skarb państwa na 250 mln zł straty rocznie
romulus6
Państwo z dykty w którym się nic nie da zrobić.
tomitomi
p-o litycy są zmęczeni ! a , p-o za tym nie chce się - lepiej pogadać , konsolidować się , naradzać ,prowadzić konsultacje , wyznaczać i określać ! ... i tak nie ma podstaw do wiary w te brednie ! ! !
pies-budowniczy
Przebrnięcie przez biurokrację i uzyskanie pozwolenia na budowę w przypadku zakładu wysokiego ryzyka dzisiaj w Polsce graniczy z cudem. Urzędnicy wydający decyzję nadal będą mieszkać w okolicy tylko przybędzie nowy sąsiad.

Powiązane: Bezpieczeństwo narodowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki