Dążenia do stworzenia autonomicznych zdolności nuklearnych mogą być odbierane jako utrata zaufania do odstraszania ze strony USA – pisze były minister spraw zagranicznych, Jacek Czaputowicz w tekście, który we wtorek publikuje „Rzeczpospolita”.


W opinii Czaputowicza byłoby to „złym sygnałem wobec Amerykanów”.
„Amerykański podsekretarz obrony Elbridge Colby wskazał, że Stany Zjednoczone zdecydowanie sprzeciwiałyby się dążeniom państw europejskich, jak Polska, Niemcy czy Szwecja, do posiadania własnych zdolności nuklearnych. W języku dyplomatycznym oznacza to, że użyłyby wszelkich instrumentów, by do tego nie dopuścić, a ponieważ mają tych instrumentów dużo, pomysły takie wybiłyby szybko z głowy” - stwierdził Czaputowicz.
Zdaniem byłego szefa MSZ „zgłaszamy ambicje nuklearne w sytuacji, gdy nie mamy ani wiedzy, ani cywilnej energetyki atomowej, ani złóż uranu, ani odpadów potrzebnych do ekstrakcji plutonu”.
„Obawiam się, że ta nuklearna szarża naszych władz zaszkodzi rozwojowi cywilnej energetyki jądrowej. Skoro bowiem zapowiadamy, że chcemy obchodzić postanowienia układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, który zakazuje wytwarzania i poszukiwania pomocy w produkcji broni nuklearnej, niejako zmuszamy innych, by nam w tym przeszkodzili” - stwierdza Czaputowicz na łamach „Rz”.(PAP)
bal/ piu/
























































