- W wyniku fuzji z Energobudową mamy trochę zbędnego majątku i chcemy go zamienić na "żywą" gotówkę - mówi Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu SA. - Pensjonat np. czy hotel nie jest potrzebny firmie budowlanej. Sprzedaż majątku była od początku wpisana w naszą strategię. Pozwoli nam to spłacić część zadłużenia i poprawić wskaźniki firmy. Polnord zamierza także sprzedać część własnych akcji, a pieniądze przeznaczyć na podniesienie kapitałów własnych. - Chcemy sprzedać 14,6 proc. własnych akcji - dodaje Ubertowski. - Zainteresowani jesteśmy znalezieniem nabywcy, który kupiłby cały pakiet. Innym, aczkolwiek mniej korzystnym dla nas rozwiązaniem, będzie ich umorzenie. W ubiegłym roku Polnord uzyskał przychody ze sprzedaży w wysokości ponad 300 mln zł, jednak zysk wyniósł tylko nieco ponad 1 mln zł. Na niskiej rentowności odbija się jeszcze niedawna fuzja. W grudniu 2003 roku spółka połączyła się z firmą Energobudowa i przyjęła nazwę Polnord - Energobudowa. Jednak już w maju ubiegłego roku powróciła do starej nazwy Polnord, o czym zdecydowali akcjonariusze spółki na walnym zgromadzeniu, ponieważ drugi człon nazwy zaczął się niekorzystnie kojarzyć. Finansami Energobudowy zainteresowała się bowiem prokuratura. W związku z tym przeprowadzono badanie sprawozdań Energobudowy. Zdaniem firmy audytorskiej, wyniki finansowe spółki za ostatnie dwa lata istotnie różniły się od tych zapisanych w bilansach sporządzonych przez poprzedni zarząd. Po zapoznaniu się z raportem rada nadzorcza Polnordu-Energobudowy podjęła decyzję o odwołaniu dwóch członków zarządu. Obecnie Polnord znajduje się w trakcie restrukturyzacji, która ma zapewnić poprawę sytuacji finansowej firmy w tym roku.
Dziennik Bałtycki
Jacek Klein

























































