Choć wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu pozostał na głęboko recesyjnych terytoriach, to jego grudniowy wzrost pozytywnie zaskoczył ekonomistów. Dobrą nowiną jest za to istotny spadek presji inflacyjnej.


W grudniu PMI dla polskiego przemysłu osiągnął wartość 45,6 pkt, ósmy miesiąc z rzędu utrzymując się poniżej poziomu 50 punktów. Taki odczyt sygnalizuje szybki spadek aktywności ekonomicznej. Jednocześnie jest to rezultat wyraźnie wyższy od 43,4 pkt. odnotowanych w listopadzie oraz najwyższy od pięciu miesięcy.
Grudniowy odczyt polskiego PMI okazał się też wyższy od oczekiwanych przez ekonomistów 44,0 pkt. Mamy więc do czynienia z pozytywną niespodzianką, aczkolwiek wciąż sygnalizującą głęboką recesją w sektorze przetwórczym.
- Warunki gospodarcze w sektorze wytwórczym po raz kolejny znacznie się pogorszyły. Spadły zarówno produkcja, jak i nowe zamówienia. Zatrudnienie oraz aktywność zakupową w dalszym ciągu ulegały zmniejszeniu. Grudniowe tempa spadków były jednak łagodniejsze niż te odnotowane w listopadzie, a inflacja kosztów wzrosła w zauważalnie mniejszym stopniu - czytamy w grudniowym raporcie S&P Global.
W badaniu S&P Global odnotowano dalszy spadek zarówno bieżące produkcji, jak i napływu nowych zamówień. Produkcja zmalała ósmy miesiąc z rzędu, a nowe zamówienia dziesiąty. Szczuplejsze portfele zamówień oraz mniejsza produkcja skłoniły przedsiębiorstwa do redukcji miejsc pracy oraz aktywności zakupowej. Siódmy miesiąc z rzędu odnotowano spadek poziomu zatrudnienia oraz zakupów, co skutkowało zmniejszeniem stanu zapasów. Co więcej, była to najsilniejsza redukcja od lipca.
Dobre wiadomości dotyczyły jedynie cen. Koszty produkcji wzrosły w najmniejszym stopniu od niemal 2,5 roku. Podobny trend zaobserwowano dla cen wyrobów gotowych – średnie ceny podniosły się w najmniejszym stopniu od początku 2021 roku.
- W grudniu polski sektor wytwórczy ponownie się skurczył, kończąc rok w recesji. Firmy, co zrozumiałe, w obliczu dalszego spadku popytu i produkcji, przy ogólnie niepewnych i nieprzewidywalnych warunkach rynkowych, kontynuowały optymalizację swoich zasobów, dokonując nawet kolejnych redukcji zarówno zakupów, jak i zatrudnienia – tak wyniki grudniowego badania skomentował Paul Smith, ekonomista S&P Global Market.
Wskaźnik PMI kalkulowany jest na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów firm przemysłowych. Proszeni są o porównanie z poprzednim miesiącem wielkości nowych zamówień (30 proc.), produkcji (25 proc.), zatrudnienia (20 proc.), prędkości dostaw (15 proc.) oraz zapasów (10 proc.). Wyniki poniżej 50 punktów sygnalizują spadek aktywności ekonomicznej w badanym sektorze, zaś odczyty powyżej 50 punktów wskazują na ekspansję gospodarczą.
Analitycy komentują najnowsze dane
W komentarzu do danych ekonomiści PKO BP zauważyli, że wskaźnik wzrósł drugi miesiąc z rzędu, okazał się też znacznie wyższy niż prognozowano (konsensus rynkowy 44,0 pkt). "Wskaźnik podążył w górę śladem analogicznych indeksów w Europie, wskazując na mniejszy pesymizm przedsiębiorstw w otoczeniu kryzysu energetycznego i wysokiej inflacji. Pomimo niespodzianki, indeks w dalszym ciągu pozostaje znacznie poniżej neutralnego poziomu 50 pkt" - podkreślono.
"Przy mniejszym dopływie nowych zamówień firmy redukują zaległości. Jednocześnie przedsiębiorstwa w grudniu nie widziały poprawy w łańcuchach dostaw – czasy dostaw wydłużyły się. Niezłe wiadomości niezmiennie dochodzą ze strony presji cenowych – koszty produkcji jeszcze rosną, ale w najwolniejszym tempie od blisko 2,5 roku" - czytamy zaś w komentarzu Dziełu Analiz Makroekonomicznych Alior Bank.
„Wzrost indeksów sugeruje małą skalę spowolnienia przemysłu w I kwartale. Badania GUS wskazują, że odsetek firm napotykających bariery w postaci słabego popytu jest podobny do roku 2017, czyli okresu stabilnego wzrostu. Mniejsze ryzyko towarzyszy też branżom energochłonnym z uwagi na wciąż wysokie napełnienie magazynów gazem w Unii Europejskiej” – stwierdzono w komentarzu PIE. Wskazano też, że dane sugerują, że wkrótce zmniejszy się skala inflacji.
"Pomimo poprawy wskaźnika PMI na koniec 2022 r. oczekiwania dla przemysłu w 2023 r. nie ulegają zasadniczym zmianom. Co prawda szok kosztowy w sektorze wydaje się wygasać, co sprzyja poprawie nastrojów wśród producentów i konsumentów, aczkolwiek 'normalne' uwarunkowania popytu pozostają mało optymistyczne. Dotyczą one nadal wysokich stóp procentowych, mniejszych napięć na rynku pracy skutkujących w przyszłości słabnącym wzrostem płac i bezrobociem" - twierdzą z kolei ekonomiści Banku Millennium.
"To co najbardziej przeszkadza przemysłowi to nadal brak stabilności gospodarczej w Polsce i Europie. Dodatkowo nastroje nadal psuje inflacja. Przemysł dobrze wie, że czas gdy można było przenosić podwyższone koszty działalności na konsumentów dobiega końca" - ocenił w poniedziałkowym komentarzu ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka.
Zielonka wskazał, że firmy zaczynają redukować koszty, poprzez zwolnienia. "Nie wygląda jednak to na tyle poważnie, że można zacząć się martwić globalnie o nasz rynek pracy. Ten wydaje się, że wchodzi w nowy rok, zważywszy na okoliczności, w bardzo dobrej kondycji" - stwierdził.























































