REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Orban stawia na Putina i Trumpa. "Bruksela większym zagrożeniem niż Moskwa"

2025-02-03 16:41
publikacja
2025-02-03 16:41

Premier Węgier Viktor Orban ocenił wywiadzie prasowym, że Bruksela jest większym zagrożeniem niż Moskwa, bo według niego z Rosją łatwo jest osiągnąć racjonalne porozumienie. Wyraził też przekonanie, że pod rządami prezydenta Donalda Trumpa zwiększą się amerykańskie inwestycje na Węgrzech.

Orban stawia na Putina i Trumpa. "Bruksela większym zagrożeniem niż Moskwa"
Orban stawia na Putina i Trumpa. "Bruksela większym zagrożeniem niż Moskwa"
fot. Bernadett Szabo / /  Reuters / Forum

W wywiadzie dla szwajcarskiego dziennika Neue Zuercher Zeitung (NNZ), który ukazał się w poniedziałek, Orban oświadczył, że różnica między Brukselą i Moskwą polega na tym, iż "z Rosją łatwo jest osiągnąć racjonalne porozumienie, przy ludziach w Brukseli jest to prawie niemożliwe".

Premier podkreślił, że Unia robi wszystko, by odsunąć go od władzy, wykorzystując w tym celu zarówno węgierską opozycję, jak i organizacje pozarządowe. "Trudno jest zasiadać do rozmów z tymi, którzy chcą cię zniszczyć podczas każdych wyborów" – tłumaczył Orban.

Jednocześnie przekonywał, że nie ma powodów, by nie ufać Władimirowi Putinowi. "Zawarliśmy wiele porozumień. Putin zawsze dotrzymywał słowa. Doświadczenie ostatnich 15 lat pokazuje, że Węgry mogą zaufać Rosji" – mówił Orban. Powiedział również, że choć w 2021 roku Rosja domagała się od NATO cofnięcia ekspansji na wschód, to jednak Putin nie kwestionował członkostwa Węgier w Sojuszu, gdyż na ich terenie nie "ma żadnej broni, którą Rosja uznawałaby za zagrożenie".

Orban: Dzięki Trumpowi nadchodzą lepsze czasy

Orban nie ukrywał też satysfakcji z pierwszych decyzji nowego prezydenta USA. "W ciągu ostatnich dziesięciu dni świat zmienił się bardziej, niż zwykle zmienia się w ciągu kilku lat. To jest tornado Trumpa" – powiedział premier, który jednocześnie przekonywał, że dla Węgier nadchodzą lepsze czasy. „Byliśmy czarną owcą Zachodu. Teraz jest jasne: to, co robi Trump, i to, co my zrobiliśmy przez ostatnie piętnaście lat, jest przyszłością. Jesteśmy szczęśliwi i zrelaksowani” – zapewnił. Po poprawie relacji ze Stanami Zjednoczonymi Orban spodziewa się przede wszystkim powrotu amerykańskich inwestycji, które w tej chwili są mniejsze niż chociażby chińskie.

Odnosząc się do wojny na Ukrainie, Orban przyznał, że określa Rosję mianem agresora, bo jest do tego zmuszony: "Jest to oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Zachowuję się tam lojalnie. Taką mamy decyzję UE i zmusza mnie to do mówienia o +agresji rosyjskiej+". Zastrzegł jednak: "Ocenę pozostawmy historykom". Skrytykował też dotychczasową pomoc udzieloną Ukrainie przez państwa zachodnie, a w szczególności UE: "Powinniśmy byli natychmiast odizolować konflikt, wymusić zawieszenie broni i rozpocząć negocjacje. Od początku było jasne, że zwycięstwo Ukrainy będzie niemożliwe, jeśli nie rozpoczniemy wojny totalnej. To nie było opcją. Dziś możemy pomóc Ukrainie tylko poprzez zawieszenie broni i pokój". Po raz kolejny skrytykował też ukraiński opór przeciwko rosyjskiej agresji: "Wielu Ukraińców straciło życie, broniąc swojego kraju. Za co więc zginęli? To poważny dylemat moralny. Na szczęście nie mój".

Orban zapewnił też, że Donald Trump jest "silnym mężczyzną z mieczem", który będzie w stanie przeciąć ten "węzeł gordyjski".

Orban otwarty na AfD: "dlaczego miałbym powiedzieć nie?"

Zapytany o planowaną na ten tydzień wizytę liderki Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alice Weidel na Węgrzech premier oświadczył, że to ona zadzwoniła do niego i poprosiła o spotkanie. "Jeśli ich szefowa chce ze mną rozmawiać, dlaczego miałbym powiedzieć nie? Gdyby Olaf Scholz do mnie zadzwonił, również bym go przyjął. Ale szanse na to są niewielkie" – podsumował. Przy tej okazji wyjaśnił, że program polityczny AfD jest interesujący z perspektywy Budapesztu. "Obniżki podatków, zmiana skali Zielonego Ładu, powrót do energetyki jądrowej, surowa polityka migracyjna" – wyliczał.

Na koniec rozmowy Orban odniósł się do rosnącej pozycji Petera Magyara i jego opozycyjnej partii TISZA. Zapewnił, że nie obawia się coraz większego poparcia dla przeciwników politycznych. "To nic niezwykłego. W ostatnich wyborach w 2022 r. wszystkie partie opozycyjne połączyły siły, tworząc wspólną listę. Ta próba się nie powiodła i teraz podejmują kolejną" – powiedział Orban, przyznając, że ma świadomość, iż jego gabinet jest coraz bardziej niepopularny. Odpowiedzialnością za taki stan rzeczy obarczył jednak sytuację geopolityczną: "Wojna i sankcje stworzyły bardzo trudną sytuację w ciągu ostatnich trzech lat, charakteryzującą się wysoką inflacją, wzrostem cen energii i niskim wzrostem gospodarczym" – przekonywał.

Tomasz Dawid Jędruchów (PAP)

tdj/ kar/

Źródło:PAP
Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (19)

dodaj komentarz
jas2
Myślmy o Unii Euroazjatyckiej, ale wcześniej stwórzmy Trójmorze.
jaroslaw_kaczynski
Szanowni Państwo, kontrowersyjny nie zaprzeczam, ale patriota.
platfusoptymista
Orban nie "stawia" ani na Trumpa ani na Putina. Stawia na Węgry, bo rozumie interes własnego kraju. Szkoda, że my nie mamy kogoś o takim pokroju.
logicznie
Zgadza się. Ale to bardzo trudne do przyjęcia dla Polaków, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę.
derper
"Ocenę pozostawmy historykom"
Rzekł aktywny polityk, premier urzędujący w czasach, w których oceniane wydarzenie miało miejsce.
Jeśli nawet nie potrafi przyznać, że Rosja jest agresorem, to albo ma mózg wyprany propagandą, albo - co bardziej prawdopodobne - liczy na sowiecką wdzięczność i dostatnią starość, jak Asad,
"Ocenę pozostawmy historykom"
Rzekł aktywny polityk, premier urzędujący w czasach, w których oceniane wydarzenie miało miejsce.
Jeśli nawet nie potrafi przyznać, że Rosja jest agresorem, to albo ma mózg wyprany propagandą, albo - co bardziej prawdopodobne - liczy na sowiecką wdzięczność i dostatnią starość, jak Asad, Janukowycz, Łukaszenka i paru innych "użytecznych".
fiat126p
"z Rosją łatwo jest osiągnąć racjonalne porozumienie"
Ma rację, wystarczy się Rosji słuchać i robić co każe, nie krytykować, nie wytykać kłamstw i zbrodni.
Tzn. nie wystarczy, trzeba jeszcze prezentować entuzjazm dla ruskiego mira.
Pewnie trauma po 1945 i 1956.
to_i_owo
Z tym że ta "Rosja" co ich pacyfikowala składała się wtedy też z Ukrainy...
I ku pamięci to w 1945 na czele ZSRR stał Gruzin a w 1956 Ukrainiec (Chruszczow)
to_i_owo odpowiada to_i_owo
I to nie jest pochwala Rosji albo Orbana tylko uscislenie faktów
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
to_i_owo
Myślałem że to Tusk się obsciskiwal z Putinem

Powiązane: Węgry

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki