REKLAMA

No i z czego tak się cieszycie?!

Krzysztof Kolany2017-04-24 16:18główny analityk Bankier.pl
publikacja
2017-04-24 16:18

Macron kontra Le Pen – to już niemal pewny skład drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji. Inwestorzy wpadli w euforię. Giełda w Paryżu zyskuje ponad 4%, rentowność francuskich obligacji spadła o 10%, a euro osiągnęło 5-miesięczne maksimum wobec dolara.

Po przeliczeniu 97,4% oddanych głosów Emmanuel Macron uzyskał 23,9% głosów, a Marine Le Pen 21,43%. Gaulista Francois Fillon zebrał 19,9% poparcia, a komunista Jean-Luc Melenchon 19,6%. To za mało na drugą turę, w której niemal na pewno spotkają się Macron i Le Pen. Jednoznacznym faworytem sondaży jest ten pierwszy, który według badania OpinionWay wygrywa 61% do 39%.

fot. / / PHOTOPQR

I co was tak cieszy?

Reakcja rynków finansowych była euforyczna. I to nie tylko dlatego, że (nieznaczną) przewagę po pierwszej rundzie uzyskał ich socjaldemokratyczny pupilek. Przede wszystkim przepadła najczarniejsza dla inwestorów możliwość awansu do drugiej tury Le Pen i Melenchona – oboje mogliby doprowadzić do wyjścia Francji ze strefy euro, a nawet z Unii Europejskiej. Co więcej obecność Macrona w konfrontacji z Le Pen ponoć zapewnia mobilizację lewicowego elektoratu, co przy poparciu zwolenników „prawicy” powinno dać Pałac Elizejski socjalliberalnemu „centryście”.

Rozumiem, że inwestorzy się cieszą, że nie zmaterializował się najczarniejszy scenariusz. I że dla dużych pieniędzy to dobrze, że Francja najprawdopodobniej będzie miała przewidywalnego i umiarkowanie rozsądnego prezydenta. Będzie to także prezydent niegroźny, bo pozbawiony większości w Zgromadzeniu Narodowym. Ale żeby z tego powodu giełda rosła o 4%, a rentowność obligacji 10-letnich spadła o 10 pb.?! Tym bardziej, że przed wyborami nie doszło do jakiejś drastycznej przeceny francuskich aktywów, którą by teraz można odrabiać.

Więcej tego samego

Załóżmy, że Emmanuel Macron zostanie prezydentem Francji. Więcej: załóżmy, że okaże się sprawnym i skutecznym politykiem zdolnym przepchnąć część swoich postulatów przez parlament (co już jest założeniem nader optymistycznym, patrząc na osiągnięcia Macrona w roli „reformatorskiego” ministra gospodarki). Czy Francja pod jego rządami nagle stanie się rajem dla kapitału i kapitalistów?

Lewicowcy oraz zwolennicy Frontu Narodowego odpowiedzą, że tak. Bo przecież Macron to „sługus bankierów” i  „kandydat oligarchów”. Nawet jeśli tak jest faktycznie, to nowy prezydent nie będzie w stanie zawrócić Francji z obecnego kursu. Wystarczy szybki rzut oka na jego program wybroczy.

Niby głosi potrzebę dyscypliny budżetowej, ale chętnie mówi o nowych wydatkach publicznych. Niby jest zwolennikiem wolnego rynku, ale w programie pisze o zwiększeniu „mobilności socjalnej”. Niby postuluje większą elastyczność w prawie pracy, ale zapowiada rozbudowę państwa opiekuńczego. Niby deklaruje obniżkę CIT-u z 33,3% do 25%, ale zapowiada zwiększenia wydatków państwa o 50 mld euro. Chce zatrudnić zarówno 5.000 nowych nauczycieli jak i 10.000 dodatkowych policjantów. I do tego jeszcze proponuje obniżki podatków – same cuda!

Trzeba przyznać, że niektóre postulaty Emmanuela Macrona idą we właściwym kierunku. Większa elastyczność rynku pracy, niższe podatki dla przedsiębiorstw i cięcie etatów w administracji to rozwiązania godne uznania. Macron ma rację, że Francja potrzebuje reform strukturalnych. Ale zasadniczo jego propozycja brzmi: więcej tego samego. Przez ostatnie 20 lat kolejny francuscy premierzy i prezydenci usiłowali zwiększyć elastyczność rynku pracy, ograniczyć wszechwładzę związków zawodowych, okiełznać rozrost biurokracji i zapanować nad permanentnym i stanowczo zbyt wysokim deficytem fiskalnym. Za każdym razem bez powodzenia. Pod tym względem Macron w niczym nie różni się od swoich poprzedników i zapewne skończy tak samo jak oni.

Francja w okowach socjalizmu

Ani w tych, ani w poprzednich wyborach żaden z kandydatów nie postawił sprawy jasno. Źródłem większości problemów gospodarczych i społecznych Francji jest socjalizm. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Wydatki publiczne pochłaniają 57% PKB – najwięcej ze wszystkich krajów OECD. W tym wydatki socjalne stanowią aż 31,5% PKB – także najwięcej w OECD. Podatki należą do najwyższych na świecie. A będzie jeszcze gorzej, bo francuski system emerytalny jest strukturalnie niewydolny. Efektem jest permanentny deficyt finansów publicznych, który od 2008 roku nieustannie przekracza dopuszczalny przez traktat z Maastricht limit 3% PKB. Ostatnią nadwyżkę Francja zanotowała w roku 1974 za czasów prezydentury Georgesa Pompidou! Podczas gdy w 2016 roku 12 z 28 państw UE odnotowało budżet bez deficytu, Francja osiągnęła drugi najgorszy wynik w Unii.

Skutkiem nadmiernych wydatków socjalnych nieznajdujących pokrycia w podatkach jest rosnący dług publiczny, który na koniec 2016 roku dobił do 96% PKB. W latach 2005-15 produkt krajowy brutto Francji „rósł” w realnym tempie 0,9%. Przez ostatnią dekadę francuski PKB zwiększył się nominalnie (w euro) o 14,4%, czyli o jakieś 1,5% średniorocznie. Równocześnie dług publiczny wystrzelił z nieco ponad 1,2 bln euro do 2,15 bln euro, rosnąc średniorocznie w tempie niemal 12%! Kraj jest zatem na prostej trajektorii do bankructwa, przed którym (póki co) broni go Europejski Bank Centralny na potęgę monetyzujący długi rządów strefy euro.

Francja przypomina dryfujący okręt, z dziurawym kadłubem, urwanym sterem, poszarpanymi żaglami i pijaną załogą dowodzoną przez tchórzliwego kapitana. To kraj od dekady pogrążony w gospodarczej stagnacji niepotrafiący wykrzesać choćby iskry wzrostu gospodarczego nawet w sytuacji słabego euro, względnie taniej ropy naftowej i zerowych stóp procentowych. Tego gospodarczego trupa nie są w stanie ożywić nawet potężne elektrowstrząsy. I Emmanuel Macron niewiele w tej kwestii zmieni. Zatem z czego tak się cieszycie?

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (86)

dodaj komentarz
~Mikołaj
Wygrana Marcon we Francji niczego nie zmieni, będzie jak jest a może jeszcze gorzej, to zły wybór to szkoła Olanda, szkoła bezsilności i braku realizmu zmian w Europie które muszą nastąpić bo zagrożenie się intensywnie rozwija i Marii Lepen to widzi i rozumie a wyjściem z EU,euro i Nato straszy aby zszokować francuzów Wygrana Marcon we Francji niczego nie zmieni, będzie jak jest a może jeszcze gorzej, to zły wybór to szkoła Olanda, szkoła bezsilności i braku realizmu zmian w Europie które muszą nastąpić bo zagrożenie się intensywnie rozwija i Marii Lepen to widzi i rozumie a wyjściem z EU,euro i Nato straszy aby zszokować francuzów i otrzeźwić.
~Wolnorynkowiec
Ludzie, wolę głupią wolnorynkowczynię niż najinteligentniejszego socjalistę.
~Pablo
A jak się to ma do przejęcia koncernu Opel przez Peugeot?
~glos_rozsadku
kobieta mialaby rządzić krajem? Nie rozśmieszajcie mnie. Kobiety to se mogą dziećmi w kuchni rządzić.
~kuku
gdyby kobiety świtem nie rządziły to byście się na pustyni o ostatnią kozę pozabjjali
~RICO
Liczę jednak na Le Pen ! Narody Europy są już zmęczone fikcją unijną,jej zdegenerowaną polityką i postawami durnych i jednocześnie zaćmionych realiami jej polityków w Brukseli.To wreszcie jedyna szansa na wyrwanie się z tego obarczonego kiłą polityczną systemu w którym karierę robią puste moralnie lizusy typu tusek !
~frankowicx
Ja chcę wojny w szwajcarii najlepiej z bawarią, ewentualnie wybuchu superwulkanu pod bonn w niemczech.
~prawda
"źródłem problemów jest socjalizm"
tak łatwo napisać
a jak sie rozejrzeć to najbardziej socjalistyczne kraje w to szwecja i norwegia
warto popatrzec na ich finanse i poziom życia
komuniści rzadzili tam ostatnie kilkadziesiąt lat
warto pojechac i zobaczyć ten socjalizm
francja to przede wszystkim
"źródłem problemów jest socjalizm"
tak łatwo napisać
a jak sie rozejrzeć to najbardziej socjalistyczne kraje w to szwecja i norwegia
warto popatrzec na ich finanse i poziom życia
komuniści rzadzili tam ostatnie kilkadziesiąt lat
warto pojechac i zobaczyć ten socjalizm
francja to przede wszystkim najsilniejsze i najmarudniejsze zwiazki zawodowe na swiecie i bezustanne strajki o wszystko
~ja
kto jedzie do Malmo (Szwecja) to czasem juz nigdy nie wraca - na ulicach regularna wojna band ciapatych, policja dawno skapitulowala,
anarchia
~Kali
No i czemu kłamiesz? Czy po prostu jesteś głupi? Szwecja i Norwegia znajdują się w pierwszej trzydziestce najbardziej wolnorynkowych krajów. Najbardziej socjalistyczne są kolejno Korea Północna, Wenezuela i Kuba - tam się wybierz obejrzeć cuda socjalizmu. Źródło: http://www.heritage.org/index/ranking

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki