REKLAMA

Nadchodzą dobre czasy dla frankowców?

Michał Kisiel2015-05-25 09:25analityk Bankier.pl
publikacja
2015-05-25 09:25
YAY Foto

Andrzej Duda w trakcie kampanii wyborczej przedstawił swoją wizję rozwiązania problemu kredytów walutowych. Przyszły prezydent sięgnął do sprawdzonych na Węgrzech wzorów i zaproponował przewalutowanie zobowiązań. Zobaczmy, co oznaczałoby to dla kredytobiorców.

Po styczniowym nagłym wzroście kursu franka sprawa kredytów walutowych znowu stała się obiektem zażartych dyskusji. Jednak po kilku tygodniach, w których zarysy planów pomocy dla kredytobiorców zaprezentował m.in. rząd, KNF i Związek Banków Polskich, sprawa nieco ucichła. Temat powrócił w kampanii prezydenckiej, a zwycięzca wczorajszych wyborów deklarował: „Uważam, że te kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, po jakim były brane. Będę starał się w tej sprawie interweniować (...) Prezydent ma olbrzymią legitymację, żeby załatwiać trudne sprawy na poziomie państwowym.”

Reakcja franka na sondażowe wyniki wyborów / Bankier.pl

Przewalutowanie dla każdego

Pomysł przewalutowania zobowiązań kredytobiorców na złote nie jest nowy i pojawił się już m.in. w propozycjach wysuwanych wcześniej przez PiS. Przynajmniej część najbardziej aktywnie walczących o swoje prawa frankowców zdecydowanie popiera takie rozwiązanie, a właściwie kwestionuje samą istotę kredytu, wskazując, że najlepszym wyjściem byłoby „odfrankowienie” umów. Świadczy o tym chociażby obywatelski projekt ustawy, pod którym zbierane są obecnie podpisy.

W styczniu podobny pomysł zaserwował, ku zaskoczeniu obserwatorów rynku, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak. Chociaż późniejsza wersja planu nie zawierała już postulatu użycia kursu z dnia podpisania umowy kredytowej.

Zostawiając z boku wątpliwości dotyczące skutków finansowych takiej operacji dla systemu bankowego i realnej siły prezydenta w obecnej sytuacji politycznej, sprawdźmy co mogłoby oznaczać wprowadzenie planu dla portfela przykładowego kredytobiorcy.

Odcinamy kotwicę długu

Przyjmijmy, że zaciągnęliśmy kredyt we frankach w lutym 2008 roku. Pożyczyliśmy 350 tys. zł, z 1-procentową marżą, na 30 lat, a kurs z dnia zawarcia umowy wynosił 2,24 zł za franka. Załóżmy, upraszczając sytuację, że spread walutowy wynosił ok. 5 proc., a stawki LIBOR i cena helweckiej waluty były aktualizowane co miesiąc. Pomijamy także wszelkie dodatkowe ubezpieczenia, które obciążały nas w tym czasie. Dziś, w maju 2015 r., mamy do spłacenia dług o wysokości ok. 130 tys. franków, czyli nieco ponad 505 tys. zł według aktualnego kursu franka.

Jeśli w tym momencie dokonamy przewalutowania kredytu po kursie z dnia podpisania umowy, zobowiązanie na nas ciążące zmniejszy się do 291 tys. zł, a więc o ponad 200 tys. zł. Będziemy winni bankowi nieco mniej niż osoba, która w tym samym czasie zaciągnęła kredyt w złotych, korzystając ze zbliżonych warunków. Dla kredytobiorcy „przywiązanego” do walutowego zobowiązania oznaczałoby to m.in. realną możliwość pozbycia się zadłużenia w razie sprzedaży finansowanego kredytem mieszkania.

Przewalutowanie i co dalej?

Z obietnicy złożonej przez nowego prezydenta nie dowiemy się, jakie będą dalsze losy kredytu zamienionego na złote. Istotne jest zwłaszcza, na jakich warunkach byłaby kontynuowana umowa. Jak ustalona zostanie marża „nowego” złotowego kredytu? Czy kredytobiorcy mogliby refinansować swoje zobowiązania w dowolnym banku, tak jak zrobią to Węgrzy? Mogłoby to oznaczać spore przetasowania na rynku, ale dla klientów wiązałoby się zapewne z ponowną oceną zdolności kredytowej i wartości zabezpieczeń.

Wielu kredytobiorców z niepokojem czeka na dalsze rozstrzygnięcia. Po raz kolejny rozbudzono nadzieje, ale realizacja najbardziej radykalnego scenariusza eliminacji kredytów walutowych, zgodnie z wyborczymi obietnicami, okaże się zapewne skomplikowana w wykonaniu. Tym razem jednak zwolennicy „pożegnania z frankiem” mają silnego sprzymierzeńca. Jeszcze rok temu mało kto wierzył, że nad Wisłę mogą trafić pomysły rodem z Węgier. Teraz jest to bardziej realne niż kiedykolwiek.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (214)

dodaj komentarz
~daras
jeśli miałoby nastąpić przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu (w co nie wierzę), to niech frankowcy sprawiedliwie zapłacą również wyższe odsetki od dnia zaciągnięcia kredytu (takie jakie płacili wszyscy Ci, którzy wzięli kredyt w PLN). Bo jak frankowiec płacił przeciętnie niższą ratę o 30% niż jeśli miałoby nastąpić przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu (w co nie wierzę), to niech frankowcy sprawiedliwie zapłacą również wyższe odsetki od dnia zaciągnięcia kredytu (takie jakie płacili wszyscy Ci, którzy wzięli kredyt w PLN). Bo jak frankowiec płacił przeciętnie niższą ratę o 30% niż złotówkowiec było OK, ale jak wzrósł kurs i rata zrównała się ze złotówkową i wzrosło zobowiązanie, to już frankowicze poszkodowani. I o ile znający trochę realia i rozsądnie myślący frankowicze akceptują fakt, że wzięli na siebie ryzyko walutowe, to niestety więkoszość z nich widzi tylko swoją niby to krzywdę.
~lu
Jakubiak proponował, żeby przewalutować kredyty po kursie z dnia wypłacenia kredytu + rozliczenie różnic między kredytem frankowym a takim samym w PLNach. banki się nie zgodziły.

Wiesz dlaczego? Dlatego, że tylko na "frankowym" mogą strzyc bezkarnie na spreadach, pseudoubezpieczeniach i innych opłatach
Jakubiak proponował, żeby przewalutować kredyty po kursie z dnia wypłacenia kredytu + rozliczenie różnic między kredytem frankowym a takim samym w PLNach. banki się nie zgodziły.

Wiesz dlaczego? Dlatego, że tylko na "frankowym" mogą strzyc bezkarnie na spreadach, pseudoubezpieczeniach i innych opłatach okołokredytowych.

Już na dzień dobry na przeliczeniu kredytu zarobili po kilka- kilkanascie tys. CHF, stosując jako przelicznik kurs zakupu waluty (bo niższy i generuje więcej CHFow). Musieliby to rozliczyć.
Mogłoby się okazać, że niektórzy kredytobiorcy nie mają co dopłacać.

To tyle mitów na temat jakie to te kredyty są tanie.
~xxxxx
a co z tymi ktorym panstwo zafundowalo 8 lat bez placenia odsetek mam na //mieszkanie na swoim- kredyty dla osob ktore nie przekroczyly 35 r. zycia
~niefranek
mam kredyt w PLN, niby sprawa mnie nie dotyczy. ale jakby wartość mojego kredytu po kilku latach splacania wzrosla dwukrotnie to bylbym pierwszym, ktory stałby pod sejmem z kijem. frankowicze walczcie o swoje !!!
~Grzesiek
Ja mam też w złotówkach i dziwi mnie bardzo Twoja wypowiedz. Biorąc kredyt mieliśmy wybór. Nikt nas nie zmuszał do franków. Była to świadoma decyzja. Ja bałem się ryzyka.Jeżeli ktoś zaryzykował to niech ponosi skutki . Pamiętam jak znajomi śmiali się, że jestem frajer płacę od nich więcej a frank taki stabilny.Ja mam też w złotówkach i dziwi mnie bardzo Twoja wypowiedz. Biorąc kredyt mieliśmy wybór. Nikt nas nie zmuszał do franków. Była to świadoma decyzja. Ja bałem się ryzyka.Jeżeli ktoś zaryzykował to niech ponosi skutki . Pamiętam jak znajomi śmiali się, że jestem frajer płacę od nich więcej a frank taki stabilny. Sory ale ja nie chcę płacić za czyjeś złe decyzje.
~dana odpowiada ~Grzesiek
To chyba niepisze czlowiek ktory ma kredyt tylko jakis popieprzony bankowiec bo czy to kredyt w zlotowkach czy we frankach zawsze zwany jest kredytem i kazdy musi go splacac i dlka kazdego normalnego czlowieka jest ciezkim obciazeniem i nie ma zadnej roznicy i nikt pajacu z ciebie sie nie smial moze tylko bank wbij to sobie to glupiej To chyba niepisze czlowiek ktory ma kredyt tylko jakis popieprzony bankowiec bo czy to kredyt w zlotowkach czy we frankach zawsze zwany jest kredytem i kazdy musi go splacac i dlka kazdego normalnego czlowieka jest ciezkim obciazeniem i nie ma zadnej roznicy i nikt pajacu z ciebie sie nie smial moze tylko bank wbij to sobie to glupiej glowy banki ktore nas niszcza wszystkich kredytobiorcow
~xxxx odpowiada ~Grzesiek
mam kredyt we frankach i to bank mi zaoferowal bo w zl bym nie dostala bo niebylo mnie stac
~byk
kupili za franki mieszkania na wynajem -biorą za to tysiące i jeszcze chcą żeby podatnicy im w tym pomogli tzn. w osiąganiu zysku (bogaci - nie dotyczy biednych co kupili dach dla siebie i dzieci) hej
~nowak
Tobie też płacą za dokonywanie podziałów wśród społeczeństwa polskiego? Nikt nie chce tu żadnych pieniędzy od podatników. O tym pisano już setki razy. Frankowicze żądają jedynie od banków niesłusznie im zagarniętych pieniędzy, które i tak byłyby wywiezione i "skonsumowane" za granicą.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki